środa, 7 listopada 2012

Cydr z przymrużeniem oka - Joker Forest Fruits Cider (producent PLUS H2O Drinki)



To chyba nie jest najlepszy pomysł na rozpoczęcie przygody z cydrem, ale skoro w Tesco sprzedawali dwa w cenie jednego… Jak tu odmówić?

Wiele się pisało o polskim cydrze bodaj rok temu, miała być ofensywa, podbój podniebienia smakoszy lekkiego alko – potem sprawa nagle ucichła. Tymczasem tylnymi drzwiami cydr zaczyna wchodzić do supermarketów – co ciekawe podpina się go pod dział piwny, jakby to właśnie piwosze byli grupą, do której producenci chcą na początku uderzyć. Całkiem słusznie, nasz rynek piwny ostatnio jest świadkiem co rusz jakichś trzęsień ziemi i rewolucji (na szczęście bezkrwawych), a smakosze chętnie eksperymentują poznając nowe style. Może i cydr się załapie na tę falę wznoszącą.


Cydr Joker o smaku owoców leśnych produkowany jest przez firmę PLUS H2O Drinki, dawniej Cin& Cin S.A., specjalizującą się w alkoholach z certyfikatem koszerności. Oprawa graficzna butelki niezbyt szczęśliwa – kojarzy mi się z małymi drinkami alkoholowymi, tzw. szotami, którymi producenci wódki starają się wciągnąć młodzież (tę brzydzącą się smaku czyściochy) w regularne picie. Joker kojarzy się z niewybrednym żartem i trochę odrzuca „poważnego” konsumenta.


Po przelaniu do szklanki oczom ukazuje się landrynkowo czerwona ciecz przyozdobiona krótkotrwałą, typową dla win musujących, pianką. W zapachu dominuje tania zaprawa do napojów – powiedzmy, że owoców leśnych. Pierwszy łyk na szczęście nie zniechęca, czuć kwaśność jabłek i wysokie nagazowanie. Potem do głosu dochodzi sztuczny posmak owoców leśnych, który chluby producentowi nie przynosi. Joker nie jest przesadnie słodki, ale aromatyzowanie cydru takim akurat zestawieniem smaków uważam za średnio udane.

Jeśli ktoś nigdy wcześniej nie pił czystego cydru, może się zniechęcić. Tym osobom polecam cydr bez dodatków smakowych. 

==Radar==

Pojemność: 330 ml
Alkohol: 4,5%
Cena: 4,99 zł (Tesco)

Ocena: 5/10

+ można wyczuć jabłka
+ nie za słodki

- tani owocowy aromat w roli głównej

15 komentarzy:

  1. Wcześniej te świństwo kosztowało niecałe 3 złote. Smak gazowanej alpagi to nic przyjemnego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też się skusiliśmy na tego cydra i wrażenia odnieśliśmy podobne. Z aromatyzowanych owocami lepszy był cydr śliwkowy również dostępny w Tesco w puszce. Też kupiony w jakiejś promocji, ponieważ regularna cena blisko 7zł w życiu by mnie nie przekonała do zakupu.

    Pozdrawiam,
    Camilos

    ps. polecam własnoręczne przyrządzenie cydru z soku w kartonikach. Naprawdę daje rady ;)
    -----------------------------------
    Zapraszam:
    Para w kuchni.
    Na turystyczny szlak!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój ty smutku, co to za pomysł? Polska mogłaby cydrem stać, a sadownicy w końcu mogliby zacząć zarabiać, ale póki co widać, że nikogo produkcja cydru nie interesuje.

    Zawartość tej butelki, łącznie z jej opakowaniem, skutecznie wykolei wyobrażenie o cydrze wszystkim tym, którzy sięgają z ciekawości po cydr właśnie po raz pierwszy. Być może do tego stopnia, w jakim udało się to cuchnącym i odrażającym miksturom musującym podawanym przy specjalnych okazjach udającym szampana, cremant czy cavę.

    Oczywiście, znudzeni miłośnicy cydru lubią poeksperymentować z innymi owocami niż jabłka (ale owocami, nie substancjami chemicznymi), jednak w Polsce cydr jest napojem na tyle nieznanym, że wychodzenie poza ramy klasyki na tym etapie to nonsens, a aromatyzowanie go landrynkami to już zwyczajnie skandal.

    No ale jeśli za sprawą kryje się CinCin, to wiele wyjaśnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest tak że nikt się nie interesuje, tylko urzędnicy rzucają kłody pod nogi. Koncesje sroncesje itp, itd. Ludzie którzy chcieli produkować cydr w Polsce poddali się pod wpływem bzdurnych przepisów.

      Usuń
    2. To się troszeczkę zmieniło. Weszło prawo o winiarstwie, które dotyczy ogólnie, produkcji napojów alkoholowych w domu i sprzedaży tego potem na zewnątrz. Polska nie miała w ogóle przepisów w tej kwestii, cydry, wina, miody można było produkować, ale jako działalność gospodarcza, taka jak każda inna w dziedzinie produkcji, stąd te wszystkie koncesje, podatki, itd. Teraz to się pozmieniało, nie wiem jak to wygląda dokładnie, bo akurat alkoholi produkować nie zamierzam, ale coś się w tej kwestii rusza, choć i tak za wolno.

      Usuń
  4. Ten sam producent popełnił "cydr bez dodatków smakowych" o równie zachęcającej nazwie X-cider, niestety podobnie nie najwyższych lotów.

    OdpowiedzUsuń
  5. W pełni zgadzam się z Krytykiem Kulinarnym. To, co się sprzedaje w Polsce jako cydr, obok prawdziwego cydru nawet nie stało.

    Ja próbowałam kilku smaków Sun Cider i Kiss Cider - słodkie, lekko alkoholizowane oranżadki, idealne żeby upić i wykorzystać młodszą siostrę kolegi. Nieco lepszy od tego jest cydr Stassen sprowadzany z Belgii, dostępny w Piotrze i Pawle.

    Widziałam jeszcze kiedyś mający 2,5% cydr francuski w Leclercu w butelkach 0,75. Jeśli go jeszcze spotkam to pewnie się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekaw jestem twojej definicji cydru madralo. Czy wiesz wogole jak sie robi cydr w skali przemyslowej ?

      Usuń
  6. Piłem chyba ten o którym pisze Żabetta - francuski z Leclerca i był jak dla mnie absolutnie pyszny - to był mój pierwszy kontakt z cydrem i byłem w zajebistym szoku.
    A czegoś takiego aromatyzowanego czymś tam w życiu bym nie kupił, chyba, że za 2,49 w awaryjnej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ludzie, zacznijcie w końcu odrózniać jabłecznik od cydru,od Sidry, od Apfelwein lub od Cider'a. W każdym kraju w rózny sposób robi się coś, co można nazwać gazowanym napojem alkohlowym na bazie jabłek/gruszek/innych owoców. We Francji cydrów regionalnych jest kilka co najmniej, w Niemczech też kilka, w Hiszpanii słynna Sidra z Astrurii, jednak to Anglia i Irlandia stoją cydrami i perry.
    Polska jest światową potęgą jabłkową, jabłek u nas tyle odmian i rodzajów co ziemniaków w Andach. Zgadzam się z KK, jabłeczniki to kolejny przykład żałosnego klęczenia Polaków przed innymi, podniecania się obcym, zamiast zajęcia się swoim. Miodu i jabłek u nas dostatek, tysiące ludzi mogłoby mieć dobrze płatne zajęcie i w warunkach domowych lub manufakturowych wytwarzać jabłeczniki lub miody pitne, które można by sprzedawać przez internet, eksportować, sprzedawać do najlepszych butików na całym świecie. Surowiec do produkcji jabłecznika, doskonały, polskie jabłka, obiektywnie są zdecydowanie najlepsze w Europie, chyba nawet na świecie.
    Dziwię się więc, dlaczego ludzie kupuję te bełty sprzedawane w marketach po 5-8 i więcej złotych. Ja kupiłem polski cydr od producenta ze Świętokrzyskiego, który się wystawiał przy okazji Święta Chleba w Lublinie, nazwy tego nie pamiętam, bo nawet jej nie miał, butelka prosta, jak od oranżady z papierkiem przepasanym gumką. Cena - 5 złotych za but. 0.33, ale smak i jakość świetna. Wszystkie te wynalazki pseudo cydrowe, włącznie z cydrami regionalnymi z Francji, dostępnymi w Leclercu (Cidre de Normandie, piłem parokrotnie, średni)mogą się schować.
    Wszystkich, którzy narzekają na brak pracy lub słabe zarobki zachęcam do zastanowienia się nad produkcją jabłecznika, w warunkach domowych. Fakt, że nasze państwo rzuca kłody niemiłosierne, chociaż przepisy trochę poluzowano, w dodatku popyt raczej byłby, bo cydry, tyle że zagraniczne cieszą się rosnącym zainteresowaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero teraz spojrzałem na objętność i cenę i powiem, że oczom nie wierzę. Za 5 złotych można kupić, bezpośrednio od producenta faktyczny, ręcznie robiony jabłecznik, a w Tesco takie "coś" ma niby kosztować tyle samo? To jest kolejny przykład na to, że zagraniczne sieci okupacyjne typu Tesco, Lidl czy inne to jedna wielka ściema.
      A co do tych cydrów francuskich to są one dostępne w Lidlu przy okazji tygodni francuskich, certyfikowane z ChOG, słodkie (Doux)mają 2.5 proc, gorzkie (nie pamiętam jak to było po franc.)ok. 4-5 proc. W Leclerkach są dostępne jeszcze cydry ekologiczne, z certyfikacją ekologiczną, ale drogie i nie polecam, do tego są jeszcze jakieś tanie z marki własnej, w plastikowej butelce, ale tego nawet nie próbowałem. Generalnie, jeśli już kupować jabłecznik/cydr to niech to będzie nasz polski od małego producenta/rolnika lub angielski Cider/Perry (z gruszki), względnie jakiś regionalny z Francji lub Hiszpanii (Sidra). Mi z zagranicznych najbardziej smakują angielskie.

      Usuń
    2. Ludziu Jablecznik i cydr to to samo, Apfelwein to wino jabłkowe. Nie wiesz co piszesz. Wino robi sie inaczej a inaczej robi sie cydr. Darmowej lekcji technologii spozywczej ? Prosze bardzo. Sam nastaw na wino jablkowe robi sie przy malym udziale moszczu czyli ok 30-40 % reszta to cukier i woda. Fermentujesz do ok 14-15 procent i oslabiasz ponownie rozwadniajac. To jest apfelwein lub jabol jak kto woli. Dobze zrobiony nie jest wcale zlym produktem.
      Cydr to jablecznik i robi sie go na minimum 50% udzile moszczu w nastawie w polsce ustawa zabrania mniej jak 60% choc znam producentow ktorzy sa popularni i w UK robia nastawy na 35% moszczu. Fermentujesz nastaw do poziomu alkocholu ktorego szukasz i nie rozwadniasz juz po fermentacji. Kazdy cydr inny od ekologicznego wymaga blendowania czyli dodania roznych cukrów (brązowy, fruktoza, lub sacharoza) dodatkowo kwasy mlekowy, jablkowy lub ktorys z kilku innych. 99% producentow cydrow z UK, Skandynawii tak to robi tylko wbrew temu co mysli tepy konsument u nich nie trzeba tego pisac na kontr etykiecie a u nas trzeba...
      Zachwycacie sie czyms co jest tylko kwestia smaku i tak jak jeden lubi Cole drugi pepsi a inny Mirinde czy 7Up wszystko to woda z aromatem smakowym i cukrem a ile roznych opinii...

      Usuń
  8. Samodzielna produkcja cydru, z soku z biedronki, to jakies 2 zł za LITR. Polecam poszukać w Google po haśle "cydr kartonikowy". Można też zrobić cydr z jabłek prawdziwych, ale bałaganu w domu sporo więcej. Sama produkcja jest wręcz debilnie prosta.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem w Francji qi mam ogromny wybor cydrow i perry (nazwa jest jedna dla tego rodzaju, sa rozne odmiany, jak wina)
    Slodki cydr powinien miec 3% alkoholu i jest bardzo dobry wtedy.
    Bardzo dobry slodki perry tez jest tanszy, bo z gruszek nie z jablek.

    Z wytrawnymi jest roznie, zaczynaja sie od 4.5%, ale powinny miec raczej 5% dodatkowo wytrawny cydr, czesto potrafi smakowac jak korek.

    I nie rozumiem po co dodawac sztuczne smaki...

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytam czytam i nie wierze, ludzie nie macie pojecia o produkcji cydrów i wylewacie te swoje pomyje. Powiem tak są gusta i gusciki ale nie wypada o nich dyskutować. Probowalem Cydry smakowe ktore są oddzielnym zagadnieniem i nie wypada powaznie porownywac ich z zwyklym cydrem jabkowym. To tak jakby porownywać wodę z oranżadą. Faktem jest ze polski konsument woli "słodko" wiekszosc cydrów jabkowych jest wytrawna i dla rynku mainstream nie do zaakceptowania. Tacy madrale jak tutaj piszący powinni wiedziec ze za cydr ekologiczny trzeba zaplacic ponad 4 GBP czyli w PL ok 17-19 zł. Ciekaw jestem jak panstwo by wtedy marudzili ze taki drogi i wogole...
    Porownywalem cydr Joker ze smakiem MixedFruit Koppaberg, Bulmers rassbery, i Jaques, kazdy z nich jest bardzo popularny i sprzedawany w wielkich ilosciach. Joker wypadal rewelacyjnie. Na marginesie tym waszym znajomosciom organoleptycznym polecam tamte ciekaw jestem co napiszecie. Z liczbami sie nie dyskutuje producent szuka skali a jak chce zachwycac pseudo znawcow to zbankrutuje. Pozyjemy zobaczymy gdzie Joker wyladuje, mi wasze komentarze pachną zwyklym Polskim marudzeniem bez kszty znajomosci tematu.

    OdpowiedzUsuń