wtorek, 9 października 2012

Litewska swojskość - Vilkyškių. Jogurtas su agrastais (producent AB Kelmes pienine, Litwa)



Agrest wylądował kiedyś na mojej liście jedzonka znienawidzonegow dzieciństwie i do dziś za nim nie przepadam. To znaczy, za agrestem surowym, bo w jogurcie to zupełnie inna sprawa!

Lubię sobie znaleźć taką atrakcję, jakiś produkt z mało popularnego kraju. Nie wiem, jak wygląda nasz bilans handlowy z Litwą, ale pewnie więcej eksportujemy niż sprowadzamy. Do tej pory kojarzyłem głównie piwo litewskie, okazuje się jednak, że Candia dystrybuuje też w niektórych supermarketach produkty mleczne firmy AB Kelmes pienine.


Gdy otworzy się pudełko (spójrzcie na ten przesympatyczny rysunek!), czar pryska. Jogurtas, jakich wiele, tak samo jak nasze zagęszczany żelatyną, tak samo jak nasze zbyt słodki. A mogło być tak pięknie... Agrestu jest całkiem sporo (5,6% masy produktu), ale został on standardowo przetworzony na „wsad owocowy”, w który władowano mnóstwo cukru (na liście składników przed owocami). Gdyby owoce pozostawiono kwaśne, a jogurt również nie został posłodzony, zawołałbym: rewelacja! A tak mówię cichutko: tylko ciekawostka.

Te 2 zł lepiej przeznaczyć na coś lepszego.

==Radar==

Waga: 200 g, zawartość tłuszczu: 3,5%
Cena: 1,99 zł (E.Leclerc)

Ocena: 5,5/10

+ agrest

- za dużo cukru w jogurcie i wsadzie owocowym
- żelatyna

8 komentarzy:

  1. też się nabrałem na szatę graficzną :(

    OdpowiedzUsuń
  2. JA jednak nieufnie podeszłam do tego jogurtu mimo ładnego opakowania. I dobrze, jak widać.

    OdpowiedzUsuń
  3. te wszystkie "owoce" w jogurtach to są zwykłe dżemy i dżemiki i najgorsze, że nie może być inaczej, jeśli owoców nie obrobi się termicznie z dodatkiem cukru to będą się psuć i jogurt też zepsują

    zupełnie nie kumam czemu nie ma jogurtów ziołowo-przyprawowych, np.: tymianek+cynamon, mięta+anyż, marzy mi się (wiem)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, nasi producenci są strasznie ostrożni we wprowadzaniu nowych smaków. uważają konsumentów za totalnych konserwatystów i dlatego każda mleczarnia ma w ofercie te same smaki. szkoda, że nikt nie chce wyjść przed szereg :(

      Usuń
    2. Radar, to nie producenci są tacy, tylko my Polacy tacy jesteśmy. Polska to dziki, konserwatywny kraj. Zwróć uwagę jak wtórni jesteśmy w swoich zachowaniach, w tych kulinarnych też. Większość naszych rodaków nie pomyśli, że można zrobić coś inaczej np.: że można dodać "słodkiej" przyprawy do "niesłodkiego" dania, że można użyć czegoś, czego wcześniej się nie używało. Niby egzotykę lubimy, ale jak przyjdzie co do czego, to synonimem smacznego jedzenia jest schabowy, doprawiony tylko solą, pieprzem (ewentualnie moczony wcześniej w mleku) i obowiązkowo panierowany. W czasie zakupów gotowych produktów "panierowane myślenie" również rządzi. Nietypowe produkty nie cieszą się pozytywnym zainteresowaniem. Ty byś je kupił, ja bym kupił, ale większość wykrzywi gębę, bezmyślnie coś powie i utwierdzi się w przekonaniu, że "panierka potęgą jest i basta"

      ps
      Radarze mimo sympatii do bloga, jeśli nie zmienisz captchy na obrazkową (przyjazną w użyciu), to zrezygnuję z pisania komentarzy.

      Usuń
  4. Zgadzam się co do konserwatyzmu smakowego. Najciekawesze, że "egzotyczne", wcale nie musi oznaczać smaków z dalekich krajów, wręcz na odwrót. Ja uwielbiam litewsko-ruskie smaki, właśnie dlatego, że dużo u nich takich wynalazków. Kiedyś w Biedronce były świetne, litewskie, chrupki chlebowe o tak ostrym smaku, że wykręcało. Chociaż i tak ruskie rybki-chipsy są najlepsze jako zagrycha do piwa. A tego produktu, niestety nie spotkałem, chociaż w Lublinie 2 Leclerci i do Litwy "bliżej".

    OdpowiedzUsuń
  5. Agrestowego nie jadłam, za to jadłam z siemieniem lnianym i drugi z dynią i oba są zdecydowanie mniej słodkie niż inne jogurty. I nawet z dynią (do ktorej podchodzę dość nieufnie) był naprawde dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a mi smakuje i na całe szczęście nie ma w składzie ohydnego syropu glukozowo-fruktozowego.

    OdpowiedzUsuń