niedziela, 7 października 2012

Ciasteczko z zawieszką? Ekscytująca innowacja firmy Tago!


Ileż razy narzekaliście na niewygody związane z konsumpcją owsianych ciasteczek! Że się kruszą, brudzą i tłuszczą palce, że to nieestetyczne i niehigieniczne brać coś palcami itede, itepe. Firma Tago postanowiła wyjść naprzeciw oczekiwaniom najbardziej wymagających konsumentów i wprowadziła innowacyjne rozwiązanie - specjalny sznureczek w każdym ciasteczku, pozwalający komfortowo spożywać jej pyszne produkty.

Obgryzanie wiszącego na sznureczku ciasteczka to wspaniała zabawa dla całej rodziny! A niedokończone ciasteczko można powiesić na klamce lub uchwycie szafki kuchennej i wrócić do niego później, by zażyć jeszcze więcej przyjemności.



Dziękujemy firmie Tago za tę nowość - jesteście najlepsi!

==Radar==

11 komentarzy:

  1. Wpis inspirowany książką Kominka? ;) Całkiem niedawno znalazłem kawałek gumki recepturki w paczce draży pewnej firmy. Zamiast robić dym w internecie poinformowałem dział kontroli jakości tej firmy. Kontrola wykazała, że zawinił jeden z dostawców i firma zrezygnuje z jego usług. W ramach podziękowania dostałem 3 kilo słodkich wyrobów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ????
      dym?
      nie sądzę, żeby dostawca wkładał sznurek do ciastek, skoro był on w nich zapieczony.

      Usuń
  2. Sory, faktycznie złego słowa użyłem ;) Chodzi o to, że mogłeś najpierw złożyć normalną reklamację i dać szansę firmie na poprawę błędu. Przy produkcji pracują ludzie i błędy zdarzać się będą zawsze. Gdyby sprawa została olana nagłośnienie sprawy jak najbardziej się należy

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tam nagłośnienie od razu, Radara blog i może pisać co mu się podoba.
    Choć firmę też bym powiadomiła, ale niezależnie od tego jak firma zareaguje, sznurek jest faktem i nie widzę powodu aby to ukrywać.


    OdpowiedzUsuń
  4. Takie sprawy jak kontrola jakości to obowiązek producenta. Jeśli tego nie robi należycie, to trzeba zrezygnować z jego produktów. I jest to najlepsze co można dla siebie i innych (w tym producenta) zrobić. Wszelkie kontakty z producentem (chyba, że chodzi o pozew sądowy) nie mają żadnego sensu, chyba że ktoś chce dostać "3 kilo słodkich wyrobów". Tylko konsekwencje finansowe powodowane mniejszą sprzedażą, wygranymi pozwami mają przełożenie na zachowanie producentów. Przykładem niech będzie znana firma Wawel, która regularnie sprzedaje larwy owadów w swoich wyrobach. Regularnie ludzie się tym bulwersują. Regularnie media mają nośny temat. Regularnie okazuje się, że to dystrybutorzy są winni. I regularnie ludzie kupują słodkości o podwyższonej zawartości białka. A firma zarabia, to po co ma coś zmieniać. Przecież jest dobrze i zdrowo.

    ps
    Brzydzę się stawonogami i ich postaciami larwalnymi. Jednak po odpowiedniej obróbce (niektóre z nich) mogą się stać zdrowym, wartościowym i smacznym pożywieniem. Tak więc, żeby nie było, że mam jakieś fobie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co tam sznurek!
    Pamiętacie połowę myszy w mrożonce Hortexu?
    To dopiero było coś ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziś miałem przyjemność jeść galaretkę w czekoladzie.Galaretkę włożyłem do ust bez spojrzenia w zawartość "złotka". Od razu wyczułem coś dziwnego.Wyplułem szybko.Patrze a tu larwa.Fuuj.Czytam bloga i wypowiedz el patafian, sprawdzam opakowanie a tu Wawel.Dzięki firmie Wawel wiem jak smakuje larwa (w sumie nie ma smaku). Taka przygoda to najlepsza antyreklama.W dobrej firmie produkcyjnej takie rzeczy nie powinny mieć miejsca.Nie chce sobie wyobrażać co tam się musi dziać.
    ps
    Martwy dowód rzeczowy leży w koszu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez znalazłem larwy w Michałkach wawel. Nie wiem ile tych robaczków zjadłem zanim się zorientowałem. Larwa którą znalazłem była żywa ! Po tym wszystkim przypomnialo mi się ze kiedys czytałem w internecie o podobnym przypadku.

      http://www.alert24.pl/alert24/1,84880,12472795,Robaki_w_popularnych_cukierkach__Producent__To_incydentalne.html

      Myślę że wawel ma ogromny problem z kontrolą jakości.

      Usuń
  7. Ja kiedyś w chlebie , nie pamiętam jakiej już firmy znalazłam paznokieć :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Co do takich znalezisk, mi kiedyś w ryżu (bodajże Sonko?) przemyciły się ze sklepy larwy wołka zbożowego. Najgorsze było to, że poznaliśmy się dopiero po kilku kęsach obiadu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś sam. Dzisiaj ja poczęstowałam rodzinę wołkiem zbożowy, który był w brązowym ryżu tej firmy. Zjedliśmy a zobaczyłam co zjedliśmy dopiero jak zaczęłam sprzątać po obiedzie i resztę nieugotowanego ryżu chciałam schować. Gdy wzięłam do ręki paczkę to zobaczyłam że coś się rusza czarnego. To był szok. Mam nadzieję, że nam to nie zaszkodzi.

      Usuń