środa, 5 września 2012

Przepraszam się z rybką - Filet z mintaja (producent Abramczyk, dystrybutor Biedronka)



Przez lata pielęgnowałem w sobie niechęć do ryb i konsekwentnie trzymałem się od nich z daleka. Jednak od pewnego czasu coraz częściej kupuję filety z mintaja lub morszczuka i (samodzielnie!) robię z nich obiad. Ludzie się zmieniają.

Sporo się naczytałem o tym, że kupowanie ryb w glazurze to wyrzucanie pieniędzy w błoto – a konkretnie wodę, bo dużą część produktu stanowi lód. Rzeczywiście, ryby sprzedawane w marketach na wagę są tak zlodowaciałe, jakby wyrąbano je siekierą z arktycznej góry lodowej. Ciężko w ogóle cokolwiek zobaczyć pod tą warstwą wiecznej zmarzliny: ryba to, czy może ręka polarnika? Na szczęście z filetami pakowanymi tego problemu nie ma – glazura stanowi ledwie 5% ich wagi. I to nie jest ściema.



Opakowanie mintaja firmy Abramczyk mieści od 5 do 6 sporych kawałków ryby. Starczy na solidny obiad dla 2-3 osób. Po rozmrożeniu płaty są jędrne, nie rozpadają się. Łatwo je przyprawić i usmażyć. Początkowo zmartwiła mnie informacja o pochodzeniu produktu: Chiny. Na szczęście mintaj nie jest rybą hodowlaną, tylko pełnomorską. Kod łowiska to FAO 61/67, pełne morze gdzieś między Chinami a Japonią (przy okazji zobaczcie, co tam jeszcze łowią) – ryby powinny być więc zdrowsze niż pangi tuczone na odpadkach w wielkich przybrzeżnych farmach.


Mój sposób na te filety jest następujący: rano wyciągam dwa kawałki z zamrażarki i wystawiam na talerzu by się rozmroziły. Gdy to się stanie, płuczę je pod bieżącą wodą, osuszam na ręcznikach papierowych i przyprawiam (sól, pieprz, sok z cytryny lub przyprawa do ryb w proszku), obtaczam w mące i rzucam na gorącą patelnię z olejem rzepakowym. Po kilku minutach smażenia kawałki ryby są ładnie przyrumienione – w środku mięciutkie i białe. Tylko wcinać!

==Radar==

Waga: 500 g (475 g bez glazury)
Cena: 8,49 zł

Ocena: 7/10

+ duże, solidne kawałki ryby
+ niewielka ilość glazury – po rozmrożeniu ryba nie znika
+ mięso nie rozpada się na patelni

- mintaj nie jest rybą powalająco smaczną, znawcy pewnie określą ją „tanizną”
- kraj pochodzenia Chiny – może budzić pewne wątpliwości

8 komentarzy:

  1. Abramczyk jest dobry. Jak nie kupię ryby w swoim ulubionym sklepie rybnym, a najdzie mnie chęć będąc w Makro to właśnie Abramczyka biorę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta firma została nawet wyróżniona przez Festiwal Smaku w Grucznie za swoją rzetelność i dbanie o te pięć procent właśnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Cooo? Przestańcze bchrzanić chyba macie w tym interes żeby chwalić ten szajs. właśnie kupiłem to g.. w makro z opakowania 5kg. po ugotowaniu zostało mi 2,2kg ale nie myuślcie że ryby tylko wiórków raczej trocin nawodnionych jak gąbka.
    Misiu gogo stary gastronom.

    OdpowiedzUsuń
  4. potwierdzam. Najlepsze są ryby kupione w sklepach rybnych, gdzie jest zero glazury.

    OdpowiedzUsuń
  5. ryby kupuje się w sklepie rybnym a nie ten szajs w marketach.

    OdpowiedzUsuń
  6. mimo wszystko abramczyk to najlepsza propozycja z marketów, jeżeli nie mam dostępu do sklepu rybnego kupuję tylko tej firmy

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio kupiony w biedronka dorsz Atlantycki był bardzo niesmaczne, nie polecam

    OdpowiedzUsuń