niedziela, 23 września 2012

Namiastka namiastki - Vinea Winogronowa biała (producent nieznany* dla Hoop Polska)



W filmie Harold i Kumar uciekają z Guantanamo jest taka scena, w której nadpobudliwy agent CIA wylewa napój winogronowy, by skłonić do zeznań czarnego ortodontę. Degustując napój Vinea sam miałem ochotę to zrobić, nawet gdybym miał zostać uznany za rasistę.

Ponoć ten numer z wylewaniem napoju winogronowego jest w Stanach chamskim rasistowskim żartem, ale na szczęście nie żyjemy w USA i u nas (póki co) można mówić „Murzyn” i nie zobaczyć nazajutrz swojego niewyraźnego zdjęcia w brukowcu wywieszonym na haku przy kiosku Ruchu. To była dygresja, wracamy do Vinei.

Napój pompowany jest do estetycznych małych puszek, które stały się modne za sprawą przeróżnych „enerdżajzerów” wyglądających w nich jak powiększone baterie alkaliczne. Producent nie poskąpił gazu i bąbelki już po pierwszym łyku wypychają żołądek, próbując się ulotnić z jego głębin gwałtownymi beknięciami. Napój jest słodki i landrynkowy w smaku. Czuć winogrona, ale mało naturalne i orzeźwiające, raczej takie winogrona z kartonu, masakrycznie posłodzone. Rzut oka na skład: jest i cukier, i uwielbiany przez przemysł spożywczy syrop glukozowo-fruktozowy. Sok winogronowy odtworzony z koncentratu stanowi 10% objętości napoju. Nie tak źle, ale to nie zmienia mojej opinii: Vinea mimo subtelnej kobiecej nazwy, jest produktem dla grubasów, uwielbiających mocne jednorazowe strzały cukru. Tylko coś takiego skutecznie stawia ich na nogi.

Ja jednak podziękuję, zęby by mi nie wybaczyły kolejnej przygody z tą cieczą.

==Radar==

PS. Internetowy research ujawnił następujące fakty: napój powstał w latach 70. w ówczesnej Czechosłowacji i miał być bezalkoholową alternatywą dla radzieckiego szampana, który jak wiadomo był namiastką prawdziwego szampana (to gwoli wyjaśnienia tytułu). *Z notatki na Wikipedii wnioskuję, że producentem Vinei jest czeska Kofola. Znalazłem też rozczulający wpis na pewnym uroczym blogu (http://www.kuchniacaroline.pl/?p=657), z którego wynika, ze wystarczy dostać breloczek w kształcie dziewczynki, aby ocenić produkt na 10/10. Słiiit!

Pojemność: 250 ml
Energia: 38 kcal w 100 ml
Cena: 0,99 zł (E.Leclerc – promocja)

Ocena: 3/10

+ ładna puszka
+ może zastąpić batonik, gdy bardzo potrzebujesz cukru

- potwornie słodki
- nienaturalny smak

7 komentarzy:

  1. Jak za darmo dostała to niegrzecznie byłoby napisać że niesmaczny i przesłodzony, prawda? ;)
    Drugi raz by nie dali!

    OdpowiedzUsuń
  2. dla mnie Vinea to 8/10, ale oryginalna, nie robiona przez Hoop... w polsce wszystko można spieprzyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przejrzałem blog tej Pani i... porażka. Przenigdy nie kupiłbym czegokolwiek bazując jedynie na opinii tej blogowiczki. Po przewertowaniu 15 stron z recenzjami produktów spożywczych, wypatrzyłem 1 (słownie: jedną) ocenę 7/10 oraz 1 (słownie: jedną) ocenę 9/10. Reszta, czyli kilkadziesiąt produktów, to 10/10. Chyba wszystkie dostarczone były za free od jakichś tam portali\firm. PORAŻKA jednym słowem. Totalnie nie rozumiem sensu tworzenia takich recenzji.

    Anyway... odnośnie Vinea to piłem ją kiedyś, jak pojawiła się w biedronce w butelkach 1.5l bodajże. Kupiłem zieloną. Smak nie był najgorszy i bez problemu dało się wypić, ale też nie zapadł mi jakoś szczególnie w pamięć. Drugi raz podejrzewam, że bym nie kupił, bo wolałbym chyba 99gr wydać na wodę gazowaną ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. za te 99 groszy wolałabym chyba zakupić jednak jakiś batonik.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oł maj gad! Ktoś oprócz mnie ogląda HiK?

    OdpowiedzUsuń
  6. Piłem ten napój oryginalny w Czechach i był może nie idealny ale całkiem niezły. Przynajmniej mi smakował.

    OdpowiedzUsuń
  7. A mi Vinea naprawdę smakuje. To dokładnie taka bezalkoholowa wersja szampana, grubasem nie jestem a leję ją do gardła litrami :) Dla mnie spokojne 7/10 :)

    OdpowiedzUsuń