sobota, 15 września 2012

Kominek to ma klawe życie. O pierwszej książce Tomka Tomczyka „Bloger”



To nie jest miejsce na recenzje książek, filmów itepe, ale czasem trzeba zrobić wyjątek. O tej książce w światku blogerów huczało i szumiało już od dawna. Wreszcie jest. Kompendium wiedzy o blogach i blogerach. Sążnista rzecz. Potrzebna rzecz. Gdyby istniała 3-4 lata temu, przeczytałbym ją i uniknął wielu błędów.

Kominka się kocha, nienawidzi lub toleruje. Kiedyś w grę wchodziły tylko dwie pierwsze opcje, dziś to inny człowiek. Może z nieco przerośniętym ego (przynajmniej tak wynika z jego tekstów, osobiście go nie znam), ale w końcu mało kto tak przeorał i tak został przeorany przez rzeczywistość polskiej blogosfery jak on. Bloger to pozycja obowiązkowa dla każdego piszącego w sieci – zarówno tego początkującego, jak i tego, któremu się wydaje, że zjadł wszystkie rozumy i nic go już nie zaskoczy. Zaskoczy.

Książka jest napisana prostym kominkowym językiem. Styl, technika argumentacji, wszystkie te językowe sztuczki, które znamy z jego blogów – są tu. Na potrzeby książki poradnikowej, jaką jest Bloger, nie zmienił się ani na jotę. Wiedza jest tu podawana w nieschematyczny, niefrasobliwy wręcz sposób. Kominek opowiada anegdoty, podaje co smaczniejsze wyimki z blogów i korespondencji; nie zabrakło też wypowiedzi innych blogerów, które poszerzają kontekst danego działu.

Książka został podzielona na kilka większych części: Bloger i początki, Bloger i technologie, Bloger i kreatywne pisanie, Bloger i pieniądze, Bloger i media, Bloger i społeczność. Choć te tytuły mówią wszystko, wyjaśnię, że Kominek omawia każdy, ale to każdy aspekt blogowania. Od podstaw do blogowania zaawansowanego: jak znaleźć pomysł na siebie i swój blog, jaką platformę wybrać, jak tworzyć notki, by zainteresować czytelników, jak tworzyć społeczność i nią rządzić, jak prowadzić rozmowy handlowe, jak radzić sobie z kryzysami, jak wypromować się w mediach... itd., itp. Można powiedzieć, że to biblia blogerów.

Można się też z Kominkiem nie zgadzać. I w wielu miejscach miałem wątpliwości co do jego rad i racji. Ale wiele z nich otworzyło mi oczy, pokazało czarno na białym, jakie popełniłem błędy (o większości z nich już wiedziałem, część była novum). Wiele dało kopa do dalszego rozwoju i realizacji odważniejszych pomysłów. Czasem trudno jest wpaść na rzeczy oczywiste. Warto skorzystać z takiej pomocy, to żaden wstyd.

Książkę można kupić na Wydaje.pl w wersji papierowej lub ebook. Ja wybrałem tę drugą opcję, dzięki czemu już ją przeczytałem, kiedy inni wciąż czekają na listonosza.

==Specjalny korespondent Radar==

22 komentarze:

  1. No tak, bo blogowanie to już nie hobby a sposób na biznes. Samozwańczy król blogsfery - Kominek tylko powoduje u mnie zażenowanie. Jego blogi to jeden wielki baner reklamowy od których inteligentni czytelnicy trzymają się z daleka. Jeśli i ty chcesz iść w tę stronę to mogę już cię wywalić z subskrypcji - ma szkoda, taki fajny blog był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pa pa, nie będziemy tęsknić.

      Usuń
    2. taki typ czytelnika też został u kominka opisany. wiesz, co radzi w przypadku takich szantażystów? olać ich, niech idą. więc jeśli chcesz, idź, siłą nie będę zatrzymywać.

      Usuń
    3. Marcelu ty nie jesteś kominkem. Do czytelników należy mieć szacunek.

      Usuń
    4. ależ ja bardzo szanuję swoich czytelników. ale nie mogę pozwolić, by weszli mi na głowę. czy dobrze byście się czuli, gdybyście musieli czytać chamskie komentarze mojego ulubionego antyniemieckiego hejtera? nie, dlatego wszystkie skasowałem, a "prawdziwy Polak" się obraził i poszedł walczyć w jakimś powstaniu.

      rzecz w tym, że czytelnicy nie zawsze wiedzą na czym polega blogowanie i wydaje im się, że mogą wszystko. a są u mnie gośćmi. nie lubię mieć gości, którzy robią mi kupę na środku dywanu.

      Usuń
    5. Zapominasz tylko, że ta co ci teraz robi kupę na dywaniku jest tu z tobą niemal od początku, jako fanka twojego bloga. Widać jak szanujesz czytelników. Ach nie, przepraszm, ty uczysz się ich olewać.

      Usuń
    6. "Jeśli i ty chcesz iść w tę stronę to mogę już cię wywalić z subskrypcji" - tak pisze fanka?

      odnosisz się do odpowiedzi, która nie była odpowiedzią na twoją odpowiedź (chyba nic nie pomieszałem?). to był przykład, przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem, zanim obrazisz się na cały świat.

      przy okazji: blogera można obrażać do woli, a czytelników już nie? tacy są święci?

      Usuń
    7. a czym się tak zawiodłaś? tym, że przeczytałem książkę Kominka i napisałem o tym parę zdań? to takie dołujące?

      Usuń
    8. Ale przecież Radar nigdzie nie napisał, że teraz będzie kopiował kominka. Napisał tylko, że dzięki przeczytaniu jego książki dowiedział się wiele o prowadzeniu bloga. I wcale się nie dziwię, bo kominek jako pierwszy zauważył, że na blogach można zarabiać i zaczął to robić.
      Fanko, chyba trochę panikujesz. Chyba sobie nie wyobrażasz, ze nagle Radar zacznie wyklinać zupki z lidla i za pieniądze chwalić gówno z Biedronki.

      Usuń
    9. Chodzi mi o to, że cenię takie ciekawe blogi jak ten. Ale wolę gdy są one zwykłym hobby a nie pomysłem na biznes, sławę, czy gdy okraszone one są manipulowaniem czytelników. Niestety teraz są takie czasy, kiedy dla blogerów liczą się wyłącznie statystki i tak zwany "fejm".

      Miałam zostawić ten blog w subskrypcjach by obserwować, czy Radar będzie robił się na drugiego Kominka, Honoratę Skarbek czy Fashionelkę. Ale jak widzę taką niegrzeczną reakcję na moje zwątpienie to ja podziękuję za takiego blogera. Odsubskrybowanie przebiegło pomyślnie.
      No ale co mu to robi? Na moje miejsce pojawi się ze 100 nowych a przecież o ilość chodzi. ;)

      Usuń
    10. trudno, jeśli uważasz, że tak jest dla ciebie lepiej. dziękuję za czytanie i życzę znalezienia bloga, który spełni twoje oczekiwania.

      Usuń
  2. Dlaczego tutaj, a nie na Radarze z boku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdyż Z boczku idzie do kasacji. nie sprawdził się.

      Usuń
  3. Daj spokój z kominkiem. facet to jest chodząca reklama panasonica, mcdonalda i innych pierdół. Koleś udaje, że się na czymś zna, a reszta łyka to jak pelikany. Kiedyś może Kominek był blogerem, teraz wystarczy wejść na jego kominek.es i obejrzeć co facet prezentuje. Każdy komentarz krytyczny na temat produktu, który niby testuje zaraz jest usuwany. I pomyśleć, że robi to Pan "od budyniu"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta opinia jest akurat strasznym sucharem, ale okej, nie jestem od tego, aby bronić czy oceniać Kominka. mnie się książka podoba i bardzo przyda.

      Usuń
  4. Kominka można nie lubić, ale książka napisana jest przez blogera dla blogerów. Ja już zamówiłem, przeczytałem fragment i myślę, że sporo rzeczy mi podpowie. I tyle. Nie ma sensu się rozwodzić, że Kominek jest taki czy siaki, że idzie tą drogą lub inną. Radar napisał, że książka mu się podoba - co w tym złego? Wyciąganie wniosków, ze na pewno zaraz popędzi do Panasonica lub innego koncernu i "będzie się sprzedawał" jest delikatnie mówiąc śmieszne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie spodziewałem się, że pierwszą recenzję tej książki spotkam na blogu kulinarnym. Tak czy siak dzięki za opinię. Utwierdziłeś w przekonaniu, że muszę to przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nim gardzę, bo znam go jako awanturnika z Usenetu. [Usenet - było coś takiego przed wymyśleniem blogów.]

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie bierz przykładu od tego człowieka, masz swój styl, swoją metodykę, która odpowiada nam - czytelnikom. Rób swoje nie patrz się na jakiegoś słabiaczka z rzeszą/sektą fanów, nieomylną moderacją, i innymi blogo-trickami tworzącymi zwichrowany, wyidealizowany obraz człowieka nastawionego jedynie na korzyści materialne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Anionimowy i titos2k - w pełni się z Wami zgadzam.
    Do tej pory nie rozumiem fenomenu Komina - jednej wielkiej wszechmogącej prawdy.
    Nie czytałam książki i jej nie przeczytam, może i ma pewne trafne ogólne spostrzeżenia na temat blogowania. Z pewnością jednak nie jest to ktoś, kogo powinno się uznawać za mentora.
    Dla mnie dupek i tyle, ale jak ktoś lubi to czemu nie?

    OdpowiedzUsuń