wtorek, 14 sierpnia 2012

Tunezyjski podwieczorek


Jeśli mieliście w tym roku „wakacje marzeń” i wasze biuro zbankrutowało akurat podczas waszego pobytu w hotelu, w związku z czym musieliście uciekać przed rozjuszonym właścicielem i jego wielbłądami, a następnie wracać na piechotę do Europy kierując się przykładem Jezusa – nie czytajcie tego tekstu. Jeszcze zwymiotujecie. Chociaż, nawet jeśli nie spotkało was nic złego, również możecie zwymiotować. Oto tunezyjskie słodycze!

Zestaw, który widzicie na zdjęciu, skompletowałem penetrując szafki w mieszkaniu moich rodziców. Cóż, nie trzeba było wyjeżdżać zostawiając psa pod moją opieką.


Na początek loukoum (po naszemu rachatłukum), tradycyjne arabskie galaretki (?), wyrabiane jednak nie z żelatyny a skrobi lub mąki ziemniaczanej, gumiaste i bardzo słodkie. Żółta ma ponoć smak bergamotki (ke?). Trochę przypomina te żywiczne greckie galaretki, które kiedyś opisywałem. Zielona jest miętowa i smakuje całkiem jak pasta do zębów. Pycha, choć wolę nasze galaretki, zwłaszcza te w czekoladzie.




Chciałem powiedzieć, że tunezyjski nugat jest super, ale chyba nie tym razem. Ten ma konsystencję kitu i tak smakuje (tylko na słodko). Migdałów jest strasznie mało! Nie umywa się do tego francuskiego, który na FFE rządził jakiś czas temu.




Kilogram daktyli? Czy oni oszaleli? Na szczęście nie muszę ich zjeść. Chociaż wcale nie są tak złe, jak mi się zdawało. Zapamiętałem daktyle, które były straszliwie słodkie, niemal scukrzone. Te, które widzicie, nie tylko nadal rosną na swoich własnych gałązkach, ale i nie porażają tą denerwującą słodyczą.



I jeszcze takie ciasteczka o nieznanej proweniencji.


Czerwone jest bardzo, bardzo niedobre. Nie chcę wiedzieć, z czego zostało zrobione i skąd ten czerwony kolor. Tfu! Zielone wygląda dziwnie i równie dziwnie smakuje. Jak orzeszki zanurzone w syropie na kaszel. I na koniec brązowe. Uff, jadalne! To po prostu ziarna sezamu w słodkiej masie.

Wiem, że Arabowie mają jeszcze więcej dziwacznych przysmaków. I wiem, że raczej nie są w moim typie :(

==Radar==

1 komentarz:

  1. Ja nigdy nie mogłem się przekonać do daktyli, wolę proste, sprawdzone rodzynki. :)

    OdpowiedzUsuń