piątek, 10 sierpnia 2012

Mleczko dla zdesperowanych kawoszy – Amorres Espresso + Cappuccino (producent Bacha; dystrybutor Biedronka)



Podobno żyje na naszej planecie plemię tak uzależnione od kawy, że jego przedstawiciele w sytuacji braku możliwości wypicia niezbędnego do życia napoju są w stanie zjeść nawet cukierki Kopiko lub wypić jeden z prezentowanych dziś napojów o smaku mrożonej kawy.

Mnie do poprawnego funkcjonowania w zupełności wystarczy tanina, a kawę traktuję jako efektowny bonus od życia. Lubię jej smak w słodyczach czy kremowych jogurtach. Napoje mleczne firmy Bacha są takim przykładem wykorzystania kawy – efektu pobudzenia raczej dzięki nim nie osiągniemy (chyba że ktoś wypije dziesięć kubków), ale może chociaż zrobimy dobrze naszym podniebieniom?


Wersja espresso po otwarciu wygląda całkiem jak kawa – czarny płyn pachnie jednak zdecydowanie mlecznie, względnie jak kakao na mleku. Wyrób zawiera „zaprawę kawową typu espresso” (w której jest 1-procentowy ekstrakt kawy i kofeina – znaczy tak osobno?) i cukier. Oraz oczywiście mleko w ilości 87%. Smak jest dość przyjemny, początkowo intensywny, potem coraz bardziej mleczny. Niestety na dnie kubka z przykrością odkryłem jakąś dziwną gulę. Włożyłem tam łyżeczkę i wydobyłem brunatną masę. Nieładnie to wygląda, jakby z płynu wydzieliła się jakaś nieokreślona gęstość. I co teraz, mam to zjeść, rozmieszać?



No i doczytałem – na opakowaniu widnieje instrukcja: dobrze wstrząsnąć przed spożyciem.


Biorę się za cappuccino – tym razem porządnie potrząsam kubkiem przed otwarciem, w efekcie czego otrzymuję efektowną piankę. Pachnie i smakuje kakaowo. I widzę, że w składzie rzeczywiście jest kakao. Ekstraktu kawy ciut więcej, bo 1,1%. Pijąc ten napój mam wrażenie takiej lepkości, wybaczcie to słowo: glutowatości. Smakuje mi gorzej od espresso. Za to na dnie nie ma wytrąconej z płynu mazi.


Znowu coś odkryłem na opakowaniu. Napis: „Wysoka zawartość kofeiny: 41 mg/ 100 ml”. Hej, więc może to naprawdę jakoś działa? No nie wiem, walnąłem dwa kubki jeden po drugim i nic nie poczułem. Ale ja chyba nie jestem wrażliwy na działanie kofeiny, nawet po (prawdziwym) czarnym jak smoła  espresso nie czuję szybszego bicia serca.

Utwierdzam się w przekonaniu, że ten sposób obcowania z kawą jest zdecydowanie najmniej ciekawy. Na frappe lepiej wybrać się do dobrej kawiarni (macie takie w swojej okolicy?) niż zaśmiecać sobie żołądek takimi miksturami.

==Radar==

Pojemność: 200 ml
Wartość odżywcza: 128 kcal
Cena: 1,99 zł

Ocena: espresso 6/10, cappuccino 5/10

9 komentarzy:

  1. w "normalnej" kawie z ekspresu ciśnieniowego jest ok. 150mg kofeiny/100ml - więc sie nie dziwię, że na Ciebie nie podziało.

    PS. dla mnie to "siury" a nie napój kawowy, ale ja uważam wyłącznie kawę z ekspresu ciśnieniowego (mam takowy z "górnej półki" w domu), używam ok. 10 gatunków kawy ziarnistej i piję ok. 2l dziennie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tajes, niech polaczki biedaczki wiedzą że masz na chacie ekspres do kawy droższy niż ich passaty w tdiku!

      Usuń
    2. Lubię to:D

      Usuń
  2. PS2. Przepraszam za wyrażenie, ale to słowo określa dogłębnie mój stosunek do tego napoju (próbowałem go).

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi te 'kawy' bardzo smakują :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też, ale wg. Mnie najlepsza jest Mocchiato, której pan powyżej nie zaprezentował :)

      Usuń
  4. A ja po tej kawie mam sranie jak szatan i boli mnie brzuch. A prawdziwej mogę wypić dwie filiżanki i jestem jak młody Bóg.

    OdpowiedzUsuń
  5. Analizując twoję recenzje nie lubisz produktów z biedronki;) ja je natomiast lubię i bardzo cenie.Akurat tej kawy nie znam ale w pozostałych pozycjach się nie zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie wolę sama zrobić sobie mrożoną kawę. Pyszności, a konsystencja i kolor nie przypominają.. sami wiecie.

    OdpowiedzUsuń