czwartek, 8 grudnia 2011

Polfa chce mnie przewitaminizować


Zasadniczo jestem lekofobem i unikam jak tylko mogę wszelkich specyfików, a zwłaszcza „suplementów diety”, które obiecują różne cuda bez pokrycia. Czasem jednak sięgam po takie proste specyfiki jak Rutinoscorbin czy wapno. Jakież było moje zdziwienie, gdy zapoznałem się z opisem Calcium C.

Zawsze powtarzam – czytaj opis produktu, najlepiej przed jego kupnem. Dlatego właśnie preferuję zakupy w sklepach samoobsługowych. Oto, co wyczytałem na pudełku suplementu diety z Polfy Łódź, w nazwie mającego pożądany przeze mnie związek chemiczny mleczan wapnia: „Jedna tabletka zawiera 180 mg wapnia (22,5% RDA) i 60 mg witaminy C (75% RDA)”. Dla ułatwienia - RDA to zalecane dzienne spożycie.

Wszystko ok, tak? No to czytamy dalej: „Zaleca się stosowanie 1 lub 2 tabletek dwa razy dziennie”. Czyli 2 do 4 tabletek dziennie. No to słuchajcie: „Dwie tabletki zawierają 360 mg wapnia (45% RDA) i 120 mg witaminy C (150% RDA). Cztery tabletki zawierają 720 mg wapnia (90% RDA) i 240 mg witaminy C (300% RDA)”.


Zalecana dzienna dawka witaminy C dla dorosłego mężczyzny to 90 mg. A producent leków Polfa Łódź namawia mnie i was, żebyśmy przekroczyli tę dawkę 3-krotnie. Dlaczego?

Oczywiście nie jest to dawka niebezpieczna dla zdrowia, nie bójmy się. Pytam się tylko, po kiego chu... gdy chcę uzupełnić wapń, dostaję nadmierną dawkę pieprzonej witaminy C?

Wniosek: czytajcie opisy na opakowaniu i nie wierzcie reklamom zachwalającym suplementy diety. One nie są po to, żeby was uzdrowić.

==Radar (siąkający nosem)==

20 komentarzy:

  1. Ponieważ istnieje jeszcze coś takiego jak przyswajalność. To, że tabletka ma ileś tam mg witaminy, to wcale nie oznacza, że własnie tyle zostanie przekazane.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z witaminą C jest akurat tak, że jej nadmiar zostanie po prostu usunięty z organizmu i nie zaszkodzi, więc spokojna głowa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Suplementy diety przy jakości współczesnego żarcia to konieczność.

    OdpowiedzUsuń
  4. No tak, skoro nie zostanie przyswojona, to po co to w ogóle brać? Wychodzi na to, że płacimy za siki wyjątkowo bogate w witaminę C.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witamina C zwiększa przyswajalność wapnia. Jej nadmiar jest na bieżąco usuwany z organizmu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pytanie może bardziej: brać to aby zapobiegać, czy brać to przy spadku odporności, jakim jest przeziębienie/grypa?
    Jeśli jesteśmy zdrowi, nie musimy przecież tego zażywać, więc 300% RDA przejdzie koło nosa ;).

    OdpowiedzUsuń
  7. A wiesz, że bardzo dobrze przyswajalny wapń jest w skorupkach jaj? Wystarczy rozetrzeć je na proszek [po wyparzeniu] i dodać do czegoś w czym nie będzie zgrzytać :P, np. do jogurtu.

    Witamina C natomiast, tak jak piszesz, w umiarkowanym nadmiarze nie jest szkodliwa, bo jako rozpuszczalna w wodzie, jest na bieżąco usuwana z moczem i trzeba z nią naprawdę przesadzać, żeby pojawiło się ryzyko jakiejś choroby [kamicy nerkowej np.]. Nie wzmacnia jednak odporności [nie u ludzi nie uprawiających sportu, powiedzmy, wyczynowo, do których większość się zalicza]. Jednak mit w narodzie żyje i ma się dobrze, i dlatego pojawia się taki specyfik, jaki opisujesz. Pewnie jest droższy niż sam wapń...? Zwykłe naciągactwo. Zwłaszcza, że witamina C [syntetyczna] jest stosunkowo droga. I w dodatku gorzej przyswajalna niż jej naturalna forma. W papryce np. jest jej a) dużo, b) jest dość odporna na ogrzewanie [w innych produktach tracisz połowę podczas obróbki termicznej -> cytryna w herbacie daje w sumie tylko smak]. No i jak palisz to nikotyna niszczy większość dostarczanej z dietą witaminy C - więc musisz przyjmować jej więcej, żeby ostatecznie zostało w organizmie tyle ile potrzebujesz - i to jest argument za dodatkową podażą. i zwiększanie przyswajalności żelaza.

    I nie zgadzam się z tym, że suplementy to konieczność. Da się ułożyć dietę która jest smaczna, urozmaicona, i pokrywa zapotrzebowanie na wszystkie składniki mineralne i witaminy w 100 lub lepiej ponad 100% na wszelkie wypadek - tylko jest to cholernie, ale to choleeernie trudne [no dobra, przy weganizmie praktycznie niewykonalne - odchylenia są olbrzymie na plus i minus, zwracam honor], wymaga dużej wiedzy dotyczącej wzajemnych oddziaływań tych związków. Ale akurat z witaminą C nie ma problemów, jeśli jesz warzywa i owoce na codzień. Znacznie gorzej jest z witaminą D. Czy z żelazem. I jodem.

    I prędzej czy później, zawsze chodzi też o pieniądze. Bo jedzenie dobrej jakości istnieje - tylko wielu wciąż na nim oszczędza [a to tak jakby oszczędzać na zdrowiu. świetny pomysł] albo kupuje kierując się tylko i wyłącznie smakiem czy przyzwyczajeniem.

    Edukacji żywieniowej nam potrzeba, takiej porządnej, a nie tanich sensacji i ciekawostek z prasy toaletowej - tym bardziej miło jest zauważyć, że Radar od pewnego czasu pisze teksty z misją między wierszami i w klartekscie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jej, staaryy... "wapno"?

    OdpowiedzUsuń
  9. chyba wapń... a wapno, to raczej jest potrzebne
    jeśli zwłok chcesz się pozbyć

    OdpowiedzUsuń
  10. prosze zrob kiedys post o kabanosach krakus z biedronki plis plis plisss bede wytrwale czekac:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pitu pitu, witaminy C to można i 1000mg dziennie. Te RDA na opakowaniach są mooocno zaniżone.

    OdpowiedzUsuń
  12. dokładnie tak, trzeba trochę poczytać w tym temacie. Właściwa dawka dzienna dla dorosłej osoby 1000 mg oczywiście najlepsza naturalna.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaminy C praktycznie nie da się przedawkować, gdyz nadmiar jest szybko usuwany z moczem. Zalecane dawkowanie odnosi się do wapnia, gdyż to jest podstawowy składnik preparatu i względem niego ustala się dawkowanie. Witamina C jest w tym przypadku substancją pomocniczą i jej nadmiar w niczym nie przeszkadza.

    Słabo wyszło, tym razem, tropienie absurdów...

    Wapno natomiast używane jest głównie w budownictwie i raczej nie polecam go spożywać :D A preparat powyższy zawiera wapń a nie wapno.
    A co do "Rutinoscorbin'ów" to akurat jeden z bardziej bezsensowanych wyborów spośród suplementów - zupełnie nieskuteczny w dawkach zalecanych przez producenta. To już lepiej kup sobie coś na włosy albo paznokcie :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  14. RDA to dawka dla normalnego zdrowego człowieka. Calcium bierze się gdy jest się chorym i dawki są jak dla chorego. Dla sportowców dawki witamin znacznie przekraczają RDA.
    Ja mam tabletki 1000mg witaminy C i od czasu do czasu stosuję. Nadmiar witaminy C wydala się z moczem. Jeśli nie stosuje się duzych dawek za długo, to nie szkodzą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiedziałem, że jak napiszę "wapno", to zaraz odezwą się znawcy materiałów budowlanych. Ludzie, tak się mówi potocznie, nawet pani w aptece wiedziała o co cho.

    Chętnie przeczytam, gdzie to zalecają dzienną dawkę witaminy C na poziomie 1000 mg. Wszystkie źródła, jakie przejrzałem, podają ok. 90 mg.

    Aha i napisałem wyraźnie, że przekroczenie RDA nie jest szkodliwe, zastanawiam się tylko z logicznego punktu widzenia, jak dziwnie jest skonstruowany ten opis: weź 300% zalecanej dawki, brzmi to trochę niepokojąco. Można by to jednak jakoś wyjaśnić, nie każdy jest farmaceutą amatorem z zainteresowania...

    OdpowiedzUsuń
  16. Powtórze wypowiedź kogoś z góry.
    To, że 4 tabletki zawierają 300% dziennej dawki witaminy C NIE OZNACZA że te 300% zostanie przyswojone. Te tabletki nie mają 100% przyswajalności. Swoją drogą czytałem kiedyś o badaniach robionych na płatkach śniadaniowych i okazało się, że owe "osiem witamin + żelazo" zawarte w płatkach ma przyswajalność rzędu 2-3% ;) Więc nawet po żeby doszło do hiperwitaminozy albo zatrucia żelazem trzebaby zjeść grubo ponad kilo :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Radar, zaczynasz się czepiać jak nie przymierzając baba z PMS-em

    OdpowiedzUsuń
  18. jezeli wierzyc tym RDA, to ludzie, ktorzy potrafią zjeść pół kilo aceroli, powinni umierać z hiperwitaminozy

    OdpowiedzUsuń
  19. To ja dorzucę jeszcze, że w czasie wzmożonego zapotrzebowania na witaminę C czyli przeziębienie, często zaleca się tabletki witaminy C 1000mg czyli ponad 1000% dziennego zapotrzebowania. Do tego witamina C jest też w innych produktach zalecanych przy przeziębieniu i jakoś nikt nie umiera, 1000mg jest bez recepty w każdej aptece.

    Czasem trzeba czytać nie tylko tylną stronę etykiery i ulotkę, ale też front. Jak kolega autor chciał wapno to kupuje coś na czym piszę Calcium, a nie Calcium C co jest powszechnym oznaczeniem wapna z witaminą C. Ale samo wapno też ma wiele rynkowych odmian.

    OdpowiedzUsuń