sobota, 15 października 2011

Wolny jak Gdańsk (aktualizacja)


Wiem, że was to kompletnie nie interesuje, ale jako że mnie zaproszono, to powinienem w ramach rewanżu choć wspomnieć o tej imprezie. Blog Forum 2011 w Gdańsku. Na pewno nie będę fundować wam obszernej relacji z wszystkich wykładów i paneli dyskusyjnych - tym zajmą się zapewne blogerzy, którzy uwielbiają blogować o... blogowaniu.

Dziś tylko kilka spostrzeżeń i refleksji na gorąco, resztę dopiszę po powrocie.

Po pierwsze, nikomu nie polecam 13-godzinnej jazdy pociągiem, chyba że potraficie spać na siedząco. Ja za cholerę nie potrafię. W efekcie muszę dziś podpierać powieki zapałkami.

Po drugie: z kateringiem na Blog Forum nie jest najlepiej. Bardzo niedobre pierogi, zaledwie przeciętne klopsiki z winogronem (what??) w środku, przyzwoite pieczone ziemniaki i nieco zbyt twarde warzywa. Słaaabo.

Po trzecie: Kominek jest niższy ode mnie! I znacznie mniej przystojny niż w TV. Tak że, dziewczyny, możecie się spokojnie odkochiwać.

Dziś jest poniedziałek i doszedłem do wniosku, że nie chce mi się pisać o wszystkich wykładach, prelekcjach, panelach, bo choć ciekawe, nie były zbyt odkrywcze. W sumie mogę stwierdzić, że Blog Forum to przyjemne spotkanie towarzyskie (jak ktoś lubi takie nasiadówki), ale zbyt wiele nowej wiedzy z niego nie wyniosłem. Może po prostu za bardzo siedzę w tzw. sprawach blogosfery. Za to fajna reklamówka Gdańska, no i można się pośmiać z kolesi napier... zasuwających paluszkami po tabletach. Ach te geeki.

Zamiast się rozpisywać, wrzucam parę amatorskich fotek (złe kadrowanie, nieodpowiedni program, standard Radarowy) wraz z komentarzami.

Sala w Twierdzy Grodzisko. Fajny klimat, ale kiepskie miejsca do konsumpcji.

Ta pani pozamiatała. Niby nic odkrywczego nie powiedziała, ale takiego profesjonalizmu nie zaprezentowała żadna prelegentka ze "ska" na końcu nazwiska. Pani nazywa się Rebecca Blood (scary!), a jej tłumacz zasługuje na największe uznanie - tłumaczył wszystko, co mówiono na sali, nawet jeśli mówiły dwie osoby na raz. To był chyba android. Paranoid.

Oni też byli całkiem fajni, choć zarzucili nas danymi, nie przynudzali. Potem już mi się nie chciało fotografować prelegentów. Sorry.

Ten łysy to wasz idol, dziewczęta. Mam nadzieję, że mnie nie pozwie, w końcu twarzy nie widać. To może być przecież ktokolwiek. Ale nie jest.

O, jestem już w hotelu. Już? Jedna ze wielu złotych myśli sieci Scandic. Dziwni są. Przerażają mnie trochę.

Do pracy! Najpierw sprawdzam co tam konkurencja porabia, a potem to co zwykle, stronki z pirackimi filmami i XXX. Jak to na delegacji.

A Gdańsk jak zwykle pod prąd.

Świetne miejsce na zakupy. Szkoda, że w niedzielę było zamknięte.

Gdańsk o poranku.

Teraz już wiem, gdzie się podziała rodzina Soprano. Kręcą lody.

Kobieta idealna: duże cycki, małomówna. Szkoda, że rozgrzewa się tylko od słońca.

Tu łowią, a po drugiej stronie smażą. Fuj.

Chlepa naszego powszedniego daj nam dzisiaj. Z szynką i ogórkiem. Amen.

Wiem, że jesteście rozczarowani brakiem pikantnych szczegółów. Co poradzę, że jestem taki wyalienowany. Wiem, że za rok mnie nie zaproszą, ale to dobrze, 27 godzin w pociągach prawie mnie zabiło.

Wracam do szarej (a może kolorowej?) blogowej rzeczywistości.

==Radar==

11 komentarzy:

  1. Hahah, ja Kominka nie kochalam nigdy :P

    Swoją drogą kiepskie jedzenie na konferencjach to masakra. Byłam na jednej takiej na której były wyłącznie drożdżówki:/

    OdpowiedzUsuń
  2. Radar, jak było na Wielkiej Epickiej Imprezie u Kominka? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. 13 godzin w pociągu?! Przecież Polska nie jest tak duża! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zdziwiłbyś się jak wielka potrafi być dla PKP :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do jazdy 13 godzin pociągiem to polecam własny śpiwór i tanią kuszetkę w TLK za 25 zł. przynajmniej można na drugi dzień normalnie funkcjonować

    OdpowiedzUsuń
  6. odpada, jeśli masz przesiadkę w Poznaniu o 3 nad ranem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Eeeej, Radar!, ale rybki drugiego dnia były ok - no już nie bądź taki wybredny! ;P

    pozdro od kulinarnej

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja gratuluję zaproszenia.
    i tego, że kiedyś miałeś załamasa i się podniosłeś.

    do następnego załamasa! obyś ty i twój żołądek nie odpuścili nam nigdy!

    OdpowiedzUsuń