poniedziałek, 24 października 2011

O jeden kawałek za daleko - Smak pomarańczy, potem chilli (producent E. Wedel)


Uff, zdecydowałem się coś napisać w końcu. Ale do rzeczy, bo sprawa jest poważna. Można wręcz rzec: paląca. Zacznijmy od tego, że nie przepadam za czekoladami nadziewanymi. Kupię od wielkiego dzwonu, jak smak jest jakiś interesujący, ale zazwyczaj żałuję. Zatem to, że wybrałem akurat ten smak, spowodowane było właściwie głównie moim łakomstwem oraz zamiłowaniem do pomarańczy. No ale co w sumie mogłem ryzykować? Cena nieduża to i strata mała.

Test nadesłany przez Czytelnika.

Otwarcie opakowania uwalnia intensywny aromat pomarańczy, znany mi do tej pory jedynie z Delicji. Całkiem przyjemny, dobrze kojarzący się zapaszek. Myślę sobie – źle nie jest. Wącham tabliczkę. Zapachu czekolady ani śladu. Tylko pomarańcze. Ech... Może gdyby czekolada zamiast mlecznej była gorzka, to aromat byłby dostrzegalny. Niezrażony łamię kawałek i przyglądam mu się z uwagą (przysięgam, że tylko na potrzeby tego artykułu!). Biała masa jogurtowa o delikatnie pomarańczowym odcieniu stanowi bazę całej czekolady. Gdzieniegdzie widać zatopione w niej różowe kuleczki, które jak się okazuje po spróbowaniu są esencją chilli. Nie zastanawiając się długo wkładam kawałek do ust.


Zgodnie z oczekiwaniami smaku czekolady wśród tego całego pomarańczowego szaleństwa ze świecą szukać. Za to pomarańczy jest dużo za dużo. Delikatna jogurtowa kwaskowatość jest wyczuwalna, tuż obok intensywnej, nieco mdłej słodyczy owocowej. Coś chrupie pod zębami – to te zdradliwe różowe kuleczki chilli. Tuż po chwili czuć, że nie będzie dobrze. Zamiast subtelnej nutki pikanterii dostałem małe piekło na języku. Może nieco przesadzam, bo sam nie przepadam za zbyt ostrymi rzeczami, ale połączenie wyjątkowo słodkiego nadzienia z czymś tak intensywnie ostrym nie wyszło czekoladzie na dobre. Tym bardziej, że czekolady dawno nie ma, a gryzącej ostrości z języka musiałem pozbyć się kilkoma winogronami. Chociaż z drugiej strony po zjedzeniu niemal całej tabliczki nie miałem wrażenia przesłodzenia. Sam już nie wiem.

„Smak pomarańczy...” był doświadczeniem ciekawym i pouczającym, ale także takim, którego już raczej nie powtórzę. Mam nadzieję, że moja opinia pomoże komuś z was w wyborze czegoś na ząb.

==Hubcap==

Waga: 100g
Cena: 3,88 zł (Kaufland)

Ocena: 5/10 (6/10 jak kto lubi ostro)

+ aromat
+ ładne opakowanie
+ paradoksalny brak uczucia przesłodzenia

- za ostro
- zły balans między słodyczą a ostrością

11 komentarzy:

  1. Proponuję, Radarze, abyś dodał tag "gościnnie" - będzie w przyszłości można filtrować. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. 'Smak pomarańczy...” był doświadczeniem ciekawym i pouczającym,' to zabrzmiało tragicznie. Czegóż to się gość nauczył...?

    OdpowiedzUsuń
  3. A weź Ty w życiu, ja chyba jakaś inna jestem, bo spodziewałam się po tej czekoladzie smaku pikantnego a otrzymałam delikatny posmak kapsaicyny, jak dla mnie stanowczo zbyt słaby by nazywać to smakiem ostrym. I teraz nie wiem czy to ta opinia czy moja partia czekolady była o kant dupy.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. tez jadlam ... zwabiona kuszacą zapowiedzią smaku i ... dupa. Niedobre, źle zbilansowane. A mialam nadzieje ze Wedel się weźmie za siebie. A tu NIC. Nie polecam, ani ostrożercom, ani słodyczożercom.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie kupuje czekolad wedla, to czego i was zachecam. to chyba najlepszy sposob aby wyrazic swoj protest przeciwko temu, co cadbury zrobilo z niegdys najlepszymi polskimi slodyczami. przeciez to nawet nie smakuje jak czekolada, tylko masa tluszczu o smaku kakao!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na więcej testów nowych czekolad nadziewanych. Bo je lubię, ale boję się próbować, żeby się nie rozczarować. Bo potem leży taka czekolada w lodówce i jem ją na siłę, żeby się nie zmarnowała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chilli może i słaba, ale gruszka-mięta jest nieziemska, najlepsza czekolada jaką jadłam w życiu i jedyna akceptowalna przeze mnie. Naprawdę polecam, genialna jest.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jadałem tą czekoladę pasjami odkąd się pojawiła na rynku i partia partii nierówna. Zdarzały się takie gdzie prawie wogóle nie by było czuć chilli, a były i takie gdzie było tego sporo. Ale nie zdarzyło mi się by mi paliło jęzor dłużej niż chwilę. Generalnie miło oceniam tę czekoladę. Szału nie ma, ale jest nie najgorzej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Na Wedlu już dawno postawiłam krzyżyk. Jedynie na Bajecznego się skuszę i gorzką czasami.

    OdpowiedzUsuń
  10. http://milkascollection.blogspot.com/2011/01/milka-fire-100g.html <-- to już było :D wiec Wedel malpuje chodzi i pluje ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. jak dla mnie ta czekolada prawie wcale nie jest ostra, ale może mam spaczony smak o.O

    OdpowiedzUsuń