sobota, 16 lipca 2011

Zielona czy żółta albo Radar na targu warzywnym


Tak, pamiętam, napisałem kiedyś, że nie lubię robić zakupów na targowiskach i bazarkach, ale zważcie na okoliczności, jest środek lata, przecież nie będę kupować warzyw w supermarkecie!

Fakt, że jestem dziś do takich miejsc pozytywnie nastawiony, zawdzięczam przemiłej pani, która tak fachowo dorzucała do siateczki to i owo, że ani się obejrzałem, a z każdej torby wystawała mi jakaś zielenina. I nawet kolejka niecierpliwie przestępujących z nogi na nogę matek, żon i kochanek nie miała śmiałości werbalnie wyrazić swego niezadowolenia z powodu tej męskiej (lecz jakże przystojnej) zawalidrogi, wstrzymującej płynny przepływ gotówki i towarów.


Wracając do tytułowego pytania: obie fasolki szparagowe lubię, zwłaszcza jak są młode. Z końcem sezonu zwracam się raczej ku odmianie zielonej, bo cieńsze strąki są mniej łykowate od odmiany żółtej, a bardziej łamliwe i pyszniejsze po obróbce cieplnej.

A co do obróbki. Wróciwszy z miejsca spotkań rolników z mieszczuchami wyszykowałem sobie rachu ciachu smakowitą zupkę, w skład której weszły rzeczone fasolki, młode ziemniaczki, jędrna marchewka, średniej wielkości cebula i piękny malinowy pomidor. Oraz koperek, dużo koperku. Na drugie planuję kurczaka i fasolkę z bułką tartą.

Lubię to!

==Radar==

7 komentarzy:

  1. Aż się zrobiłam głodna, a tu jeszcze ponad godzinę w pracy... Nie chcesz podzielić się tą fasolką? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. jako że ostatnio mało jest notek stricte o jedzeniu, może wrzucisz dokładny przepis i fotki rzeczonej zupy i drugiego? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jednak jestem negatywnie nastawiony do targowiskowych warzyw. Nikt ich przecież nie kontroluje pod względem "przydatności do spożycia". Plantatorzy ładują w nie nawozu co niemiara by były duże i jędrne i często mają przekroczone normy. W supermarketach nie mogą sobie na to pozwolić, gdyż w przypadku wpadki musieli by wycofać warzywa w całej Polsce! Zresztą, nie raz doświadczyłem na własnej skórze, że pomidory kupione na rynku tak były nafaszerowane chemią, że je po prostu wyrzuciłem! No bo niby komu mam je zwrócić?! Z Biedronki odniósł bym do Biedronki a tu pozostał tylko kosz!

    OdpowiedzUsuń
  4. a propos komentarza wyżej - niedawno się przeprowadziłem i akurat mam taki targ warzywno/owocowy pod domem i stwierdzam że jestem w stanie zaakceptować te "przekroczone normy" bo jajka z tego targu smakują jak jajka a nie jak nie-wiadomo co z tesco :p

    OdpowiedzUsuń
  5. W tesco są "wsie jaja", a nie "nie-wiadomo co" i smakują jak "wsie jaja". Osobiście wole te wiejskie... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja mam duuużo fasolki w ogródku i zajadam sobie ją do obiadku bardzo często :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dopóki mieszkałem w PL, to miałem świetnie zaopatrzony targ warzywny pod nosem. A w Czechach muszę raz na tydzień zasuwać przez ćwierć miasta stołecznego, żeby móc kupić zieleninę "od chlapa" :(

    OdpowiedzUsuń