sobota, 21 maja 2011

Tajny raport Radara + podsumowanie ankiety


Dawno nie było żadnego raportu, co? Nie bez powodu, ale o tym już za chwilę w nietypowym wydaniu Raportu Radara. Nie będzie o wydawaniu i zarabianiu, nie będzie o statystykach. To o czym będzie? czytaj dalej

Na początek zajmijmy się ankietą, ponieważ wiąże się ona z dalszą częścią raportu.

Zapytałem, jak wyobrażacie sobie dalszy rozwój FFE. Wyszło na to, że większość z Was to niepoprawni optymiści, którzy wizję imperium Radara widzą jasno i przejrzyście (39%). Druga grupa to zwolennicy status quo (33%), zaś trzecia czarnowidze, przewidujący rychły koniec bloga (19%). Ciekawe, która grupa ma rację?



Niepewność

O ile pod koniec ubiegłego roku byłem nastawiony do blogowania na FFE bardzo bojowo, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że jest to miłość mego życia, na której dodatkowo mogę trochę zarobić, to początek roku 2011 okazał się być kubłem zimnej wody na gorącą głowę. Aktywność reklamodawców spadła do zera. I to nie tylko w styczniu, czego się spodziewałem (w grudniu wydaje się najwięcej na reklamę), ale też w lutym, w marcu... Dla kogoś, kto raz zazna satysfakcji zarabiania na swoim blogu, taka zmiana sytuacji jest bardzo dołująca. Być może niektórzy z Was znają to uczucie. Doszły pewne niekorzystne zmiany w dwóch sieciach reklamowych, z którymi współpracowałem – doprowadziło to do decyzji o całkowitej rezygnacji z boksów reklamowych na blogu.

Sami rozumiecie, że jakoś nie mam ochoty podsumowywać wydatków na produkty do recenzji.

Gdy pojawiła się fala denerwujących komentarzy ludzi z Wykopu (naprawdę miałem ochotę udusić osobę, która wrzucała linki na Wykop – o, tymi, tymi rencami), byłem już bardzo blisko decyzji o zamknięciu bloga. Na zawsze albo na dłuższy czas. Jesteście zaskoczeni?

Ostatecznie jednak zwyciężył rozsądek i powrót do korzeni – piszę posty rzadziej, wtedy kiedy mam na to ochotę, a nie dlatego, że trzeba zapostować przynajmniej trzy razy w tygodniu. Wybaczcie, ale czasem po prostu chcę zjeść coś bez analizowania składu i smaku, bez fotografowania i opisywania wrażeń. Oczywiście, choć może zabrzmieć to niefajnie, mniejszy zapał do tej pracy wynika przede wszystkim z braku dochodów. Zupełnie inaczej traktuje się blogowanie, kiedy na stronie wiszą reklamy. To jest większa odpowiedzialność, poczucie obowiązku, by coś się na blogu działo, by pokazać innym potencjalnym reklamodawcom, że warto się tu promować. Gdy nadszedł kryzys, uszło ze mnie powietrze...

No ale nie martwcie się. Ogólnie rzecz biorąc jest okej. Mam na tyle stabilną sytuację finansową, że nie muszę się przejmować brakiem reklam. Być może kiedyś wrócę do AdTaily czy Blogvertisingu, a może nie będzie to konieczne. Na razie piszę sobie, kiedy mnie najdzie chętka. No i kiedy znajdę czas, a z tym wcale nie jest tak łatwo.

O blogu, który nie powstanie

Pamiętacie, jak czasem, przy okazji recenzowania konserw różnorakich, wspominałem o przygotowaniach do końca świata? Pół żartem, pół serio, ale miał to być wstęp do projektu, który chodził mi po głowie od dawna: bloga, który opisywałby, jak przygotować się do ciężkich chwil. „Koniec świata” to tylko hasło. Codziennie przecież słyszymy o lokalnych końcach świata. Powódź, trzęsienie ziemi, huragan, tsunami. Czy choćby blackout, czego już kiedyś w Polsce doświadczyliśmy. I o tym miał być blog pod nazwą Gotowi na koniec, czy jakoś tak. O tym, jak się przygotować. Jakie zapasy zrobić na czarną godzinę, jakie narzędzia mieć pod ręką, jak się zachować w sytuacji zagrożenia itd. W sumie ciągle uważam pomysł za fajny i gdyby ktoś chciał go wykorzystać – ma moje błogosławieństwo.

Nawet zacząłem robić zdjęcia...

Miało być jeszcze coś o Was, czyli czytelnikach, a konkretnie różnych typach komentujących. Ale tym może zajmę się przy innej okazji.

No to już. Po raporcie.

==Radar==

20 komentarzy:

  1. I bardzo dobrze! Pisz rzadko, kiedy masz ochotę, z sercem i dla przyjemności! Lej na debili z wykopu i baw się tym co tutaj robisz! To mój pierwszy koment tutaj - pozdrawiam Cię Radarze, trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawaj Radar! Masz wierne grono odbiorców, którzy mogliby Cię zlinczować za rezygnację z prowadzenia FFE:) Wszystkie posty są mile widziane - wiem że pochłania to dużo pracy, ale efekty są niezastąpione. Gdyby nie było pomysłów, co zrecenzować, daj tylko znać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie rozumiem tylko po co to "wybaczcie" przy tym, że nie chcesz analizować każdej jedzonej rzeczy. Czy ja Cię do tego zmuszam?
    czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
  4. To okropne. Może już się tak nie męcz jedząc i opisując wrażenia spożywanych pokarmów i po prostu zamknij bloga? Wyjdzie ci na zdrowie, a i kosztów oszczędzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam zawsze czekam na nowe notki, dobrze się bawię u Ciebie! Trzymaj się ciepło, Radar:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Według mnie powinieneś drogi Radarze pisać wtedy kiedy chcesz i o czym chcesz i komentować jak chcesz ^^ I miej gdzieś reklamodawców o.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bloga prowadzi się przede wszystkim dla siebie i własnej satysfakcji, a reszta przyjdzie sama:)
    Wykonujesz kawał dobrej roboty!

    OdpowiedzUsuń
  8. NIE zamykaj! priti pliz!

    OdpowiedzUsuń
  9. trzym się Radar, bez Ciebie nie odkryłbym (i pewnie nie tylko ja) sporej ilości zajebistych rzeczy. Na pohybel reklamodawcom :)

    Pisz wtedy kiedy masz ochotę, o tym o czym masz ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pisz, kiedy masz ochotę, bo jest mnóstwo ludzi, którzy Cię czytają - np. ja :))) Lubię Twojego bloga - nie daj się, Radar, pisz !

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdyby nie ten blog - nie poznał bym nieodżałowanej pizzy Cztery Sery...

    Poza tym kilka innych fajnych rzeczy - często będąc z dziewczyną w Lidlu czy Biedronce przekonuję ją słowami: "To polecał gość z bloga od pizzy Cztery Sery, bierzemy koniecznie!" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie cierpię blogów, nie przeglądałem, nie przeglądam. Oprócz Twoich. Regularnie odwiedzam FFE oraz Teraz Piwo! Oba blogi polecam znajomym w pracy, kieruję się Twoimi recenzjami podczas zakupów. Nie raz zdarzyło się tak, że pod koniec dnia pracy wskakiwałem na FFE, czytałem jakiś nowy wpis i w drodze powrotnej do domu wstępowałem do sklepu tylko po to żeby kupić produkt który pochwaliłeś. Rozumiem, że jesteś zmęczony, możesz czuć się wypalony. Dodatkowo odpłynięcie reklamodawców również obniża motywację do pracy. Jeżeli jednak ma to dla Ciebie znaczenie, to wiedz, że są ludzie tacy jak ja którzy z niecierpliwością wyczekują kolejnych wpisów, którzy lubią Twój styl pisania, interesują się tym co masz do przekazania na temat różnych mniej lub bardziej "wykwintnych" potraw i którzy źle by znieśli wieść o zamknięciu bloga. Oczywiście nic na siłę, rób to dopóty dopóki będziesz miał na to siłę i ochotę, ale w trudniejszych chwilach pomyśl o czytelnikach. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. ojtam.
    skoro już zaczynasz przebąkiwać o zamknięciu to lepiej zrób to od razu i nie pie...l. serio Ci mówię, będzie tylko gorzej.

    albo sam się przekonaj- tak czy owak najlepsze masz za sobą w tym temacie. jeśli całkowicie się nie przeflancujesz (ale jak to- nowy blog o innej tematyce? to inni czytelnicy, mniejsza grupa docelowa i ogólnie- gorszy sort, ten surwiwal by był) to nie poblogujesz tak, jak niegdyś, drzewiej bywało...

    taki zasrany los blogera. za dużo treści w sieci, nie te czasy :(

    a na szefa portalu jesteś zbyt apodyktyczny, zatem, raczkiem, cichcem...

    OdpowiedzUsuń
  14. Co za bzdury. To jest jeden z lepszych blogów w sieci, Radar ma doskonałe pióro, każdą recenzję czyta się z przyjemnością, a i czasami komentarze też (poza wpisami zblazowanych frustratów, których organicznie nie cierpię).

    Nie cierpię też fast foodu, plwam na niego i pokrywam warstwą, ale ten blog to po prostu klasa sama w sobie i czytam go z wywieszonym jęzorem. Czytam go, choć czasami pojęcia nie mam, o czym Radar pisze, bo nie znam w ogóle tych tajemniczych marek z Biedronki czy Lidla.

    A reklamy? Ech, szkoda gadać, dziś w Pytaniu na śniadanie pojawili się bracia Kuronie, którzy są teraz twarzami Biedronki... Wiem, że na tym blogu Biedronka jest spełnieniem snów zakupowicza, ale postawa braci Kuroniów, którzy historyczne wręcz nazwisko (nie tylko kulinarnie) rozmieniają na niskie marki z tego dyskontu, mówiąc o powidłach z półek, że przypominają te, jakie robił dziadek, że miód taki jak z własnej pasieki... no come on!

    Może to znak, że faktycznie kryzys chwycił, skoro w najbardziej idiotycznych reklamach, jakie słyszałem w radiu, reklamach Lidla, udziela się jeden z najbardziej znanych głosów w Polsce (Kowalewski)...

    Nie wojuję z dyskontami, niech sobie są, ale jestem przeciw robieniu ludziom kupy z mózgu - to nie są i nigdy nie będą delikatesy, to po prostu tanie sklepy z kolejkami przy kasach i koniec. Więcej nic.

    A wracając do bloga - jedyna droga, która wydaje się sensowna - rozwijać, inwestować i czekać na lepsze czasy. Tak się robi w biznesie, gdy nastanie kryzys. Teraz jest właśnie kryzys, ale i on kiedyś minie.

    A może jaka Alma się zgłosi? Oni mają budżet i głowę na karku, Biedronka i Lidl - jak widać - nie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja to widze troche inaczej. Sam, Radarze, swiata nie zbawisz, wszystkiego nie zrecenzujesz... taka prawda. Sam sie jednak zdziwilem, przegladajac ten blog oraz polki Biedronki czy Lidla, ze ich asortyment nie jest az tak bogaty jakby sie wydawalo! Mozesz zatem stworzyc strone jako swego rodzaju test konsumencki, prowadzony przez ludzi, gdzie kazdy bedzie mogl dodac produkt, jego zdjecie, ocenic go. Wbrew pozorom moglaby powstac baza produktow biedronki, lidla, netto, itp. z ocenami jakosci danych produktow. Wiele osob przed zakupami by przegladalo Twoj blog. Jak to wykorzystac reklamowo to juz w Twojej gestii, ale na pewno sie da!

    OdpowiedzUsuń
  16. Wierny Czytelnik30 maja 2011 12:10

    Codziennie w pracy :-D sprawdzam czy nie dodałeś jakiejś nowej recenzji. Czasami sprawdzam produkty które opisujesz. Byłbym niepocieszony gdybyś zamknął bloga - cieszę się że jednak będziesz dalej go prowadził. Trzymam za Ciebie kciuki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Blogi o którym myślisz już są dawno, i to prowadzone przez ludzi w temacie (sądząc po zdjęciu tego niby foldera/noża, domniemam, że w temacie nie siedzisz :D). Chyba, że zajmiesz się tylko stroną żywnościową, ale znów tutaj wśród taktycznych rządzą liofilizaty.

    Polecam:

    http://www.zombie-zone.pl/

    OdpowiedzUsuń
  18. ^^ blog, który podlinkowałeś zupełnie nie jest tym, o czym myślałem. ja zawsze myślę o blogowaniu, które jest jednocześnie poznawaniem czegoś nowego i uczeniem się autora. moje podejście do survivalu jest nieprofesjonalne, jak większości ludzi, podobnie zresztą jest z pisaniem o jedzeniu i piwie. wiele osób wytyka mi amatorszczyznę, ale ja przecież nigdy nie twierdziłem, że jestem znawcą - tak samo wyszło :)

    w ogóle bardzo dziękuję za wszystkie miłe komentarze - przeczytałem je sobie ponownie i bardzo mnie podbudowały. będzie dobrze (chyba)!

    OdpowiedzUsuń