poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Bo to buraki są, nie wino - Barszcz a la grzaniec (producent Knorr)


Naprawdę karkołomny pomysł – połączyć barszcz z przyprawami do wina grzanego.
Uwielbiam wino grzane, więc ten pomysł mnie zaintrygował. Robimy!

Ale zanim zrobimy, rzut oka na skład: na pierwszym miejscu cukier, jest sok z buraków, jabłko, sok z cytryny, ciekawe przyprawy, jak imbir, cynamon, goździki, liść laurowy (oczywiście nie wymieniam pełnego składu). Gotuję wodę, zalewam, mieszam. Kolor buraczany, zapach, hm... grzańca, z nutą korzennych przypraw. Interesujące, ale czy smaczne?


Nie. Zdecydowanie nie. Płyn smakuje jak nieprzyprawiony wywar z buraków (w sensie, nie jak barszcz, tylko woda spod buraków), do którego dodano imbiru (najwyraźniejszy smak) i goździków. W tle przebija się ledwo wyczuwalny kwasek cytrynowy. Generalnie jednak jest to mdłe i wcale nie rozgrzewa. W dodatku mało treściwe – w większości gorących kubków dostajemy jeszcze jakieś grzanki, czy makaron, tu nie ma nic. Nie dokończyłem, nie polecam.

==Radar==

Waga: 17 g
Cena: 0,99 zł (Tesco)
Ocena: 4/10

+ odważny pomysł

- mdły smak
- to połączenie nie zadziałało
- niewielka treściwość zupki, już lepiej zrobić sobie herbatę

20 komentarzy:

  1. proponuję konkurs: co Wam przypomina kształt "kożucha" na barszczyku??

    OdpowiedzUsuń
  2. Czołg;))
    A sam pomysł na zupkę wstrętny, aż mną wstrząsnęło

    OdpowiedzUsuń
  3. według recenzji oraz + i - powinno być 2 lub 3/10 :D

    OdpowiedzUsuń
  4. strażaka z sikawką ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ^^ początkowo dałem 2/10, ale w sumie uznałem, że jest to słabe, ale nikt się tym nie otruje, więc 4/10

    OdpowiedzUsuń
  6. Dostałem to jako gratis do zwykłego barszczu i o mało co nie zwymiotowałem, paskudne zdecydowanie nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  7. dla mnie jest to wyjątkowo wstrętne. ale pewna baba się tym raczy na co dzień, mlaskając przy tym. więc już nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  8. powąchałam, spróbowałam łyk i całość wylałam do zlewu. Ciekawa jestem czy Knorr robil na tym o tym czymś testy konsumenty i dlaczego w ogóle taki gniot wyszedł do produkcji...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ohydztwo! A tak ciekawie się zapowiadało... Jednak już otworzywszy opakowanko odrzucił mnie zapach tego czegoś, ale zaryzykowałam zalanie i skończyło się na jednym łyku. Tego się nie da pić i też się zastanawiałam, kto to na rynek wypuścił.

    OdpowiedzUsuń
  10. sorry ale to jest nie jadalne, nie wąchalne i w ogóle jest nie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Współlokatorka kiedyś nabyła. Powąchałam, ona upiła łyk i komisyjnie wylałyśmy do zlewu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Słoń z uniesioną do góry trąbą.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tam widzę pindola z nad wyraz rozrośniętymi jajcami.
    A smak-no aż chyba to kupię z ciekawości,ale też mi się chyba zwróci.Przypomina mi to trochę moje eksperymenty kulinarne-wziąć jedno,potem drugie zupełnie do pierwszego nie pasujące,połączyć,a nuż wyjdzie;)

    OdpowiedzUsuń
  14. dzięki :) myślałem, że tylko ja jestem na tyle zboczony...! nawet nie wiesz jak bardzo mi pomogłeś :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Powinno być 1/10! Ochyda piłem

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam dziwny gust smakowy, lubię niespotykane połączenia, ale tego nie zniosłam, wypiłam trzy łyki i wylałam do zlewu.

    OdpowiedzUsuń
  17. odwróconego machająćego chłopca:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Raju, to najgorszy napój/gorące danie jakie kiedykolwiek piłam. Fuuuuj! Pachnie jak grzaniec, tak słodko, a smakuje jak blady (w smaku), rozwodniony barszcz (ani trochę kwaśnego smaku).
    Bleee, wlałam od razu.

    OdpowiedzUsuń