środa, 30 marca 2011

Jak nie reklamować słodyczy na przykładzie Oreo


Sprawa nie jest nowa, ale niedawno zauważyłem w swojej okolicy billboard z reklamą ciasteczek Oreo (takie markizy) i to mnie skłoniło do poniższych wynurzeń. Hasło na reklamie brzmi: przekręć, poliż, zamocz. Reklama jest obrzydliwa z co najmniej trzech powodów.

Każdy z zastosowanych na billboardzie zwrotów ma kilka dość ryzykownych znaczeń:
  • przekręć - można się przekręcić (zejść z tego świata), można zrobić przekręt (oszukać kogoś), ale przekręcać ciastko? Jakoś nie bardzo.
  • poliż - polizać można lizaka, loda albo cipkę, można zostać polizanym przez psa, ale w życiu bym nie wpadł na pomysł, żeby lizać ciasteczko. Po co miałbym to robić?
  • zamocz - no tu już pojechali po bandzie. Zamoczyć to można wiecie co, wiecie gdzie i wiecie czym to się może skończyć. Określenie "zamocz" w odniesieniu do jedzenia wydaje mi się wręcz obleśne.
Marka promuje się też reklamą telewizyjną, która jest z jednej strony sympatyczna (sprytny dzieciak, sympatyczny tatuś), z drugiej odrażająca: rozklejanie ciasteczka i lizanie jego wnętrza, potem wkładanie go do mleka wygląda słabo. To znaczy mnie robi się słabo jak na to patrzę. Może na dzieci to działa, bo one uwielbiają wkładać różne rzeczy do innych rzeczy, a zwłaszcza taplać je w rozmiękłych paciajach i rozmiękczać, aby powstała jeszcze bardziej paciajowata paciaja. Ja jednak mówię tej metodzie stanowcze nie!



A ciasteczka mi nie podeszły, jadałem już lepsze. Fajny wygląd to nie wszystko :)

==Radar==

Zdjęcie billboardu podebrałem z bloga http://zapiskibrandmanagera.bloog.pl

34 komentarze:

  1. a potem dzieciak zabiera ojcu polizane przez niego ciastko. łeeee...

    matka ostatnio przywiozła Oreo z Irlandii i było znacznie smaczniejsze niż polskie, które oddałam braciom po dwóch próbach. taki ból.

    OdpowiedzUsuń
  2. no właśnie nie bardzo rozumiałam po co mam przekręcać,rozdzielać i lizać przed zamoczeniem w mleku-nie można od razu zamoczyć?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! dla mnie te reklamy (zwłaszcza outdoorwa) też lekko obrzydliwe, szczególnie te seksualne konotcaje z ciastkiem dla dzieci (w przypadku kinder bueno na przyklad reklama ewidentnie byla skierowana dla doroslych i to jednak nie razilo).

    aki: nie wiem jakie Oreo sa w Irlandii ale oryginalne Oreo amerykasnkie dosc znaczaco roznia sie skladem od tych sprzedawanych w Polsce min sa zupelnie beznabialowe teraz, wiec po pierwszej fazie ekscytacji Oreo wiem ze ich nie zjem - z nimi pewnie tak jak z proszkami do prania :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie cierpię dubbingowanych reklam więc Oreo odpada na starcie. Oryginalna wersja:
    http://www.youtube.com/watch?v=rZbUV-YqOic

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli słowa lizać, zamoczyć i obracać kojarzą Ci się tylko z jednym to mam dla Ciebie bardzo złą wiadomość....

    OdpowiedzUsuń
  6. Że jest facetem? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. reklama dziala na dzieci, juz widzialem sytuacje "mamo kup mi ciastka ktore mozna lizac i maczac w mleku". nie mam telewizji a na bilbordy jakos nie zwrocilem uwagi, wiec nie wiedzialem o co chodzi ale teraz juz wiem - jak widac reklama dziala:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsze słowo również kojarzy się tak jak reszta - można obracać panienkę. Kiepska reklama.

    OdpowiedzUsuń
  9. W USA sposób jedzenia tych ciastek stał się sposobem na ich wyróżnienie (i to gdzieś na początku XX wieku bo tak stara jest to marka), zamysł jest taki, że jedzenie tych ciastek to super zabawa dla dzieci (i nie tylko). Dodatkowym elementem kampanii tych ciastek było przyczynianie się do zwiększonego spożycia mleka przez dzieci.
    Spot telewizyjny jest okropny.. ale z tego co czytałem (na marketing przy kawie chyba) został wybrany w wyniku badań na polskiej grupie fokusowej porównującej różne spoty Oreo z różnych krajów, ten jest chyba węgierski ale nie pamiętam dokładnie. Wybrano ten jako najlepszy, chociaż nie podano czy spot był z dubbingiem czy nie, a to jest główny minus reklamy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Reklama jest normalna, tylko ludzie wychowani na porno są porąbani, polecam wszystkim takie kubki: http://asset.soup.io/asset/1125/9635_013f_500.jpeg

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie reklama się nie podoba-te lizanie ciastek jakoś takie lipne.Bo samo maczanie w mleku-ok.Ale ciasteczka spróbuję pewnie z ciekawości.
    Natomiast do podtekstów-norma,oni to zrobili świadomie:)
    Ale co do lizania-ja pozostałbym jednak przy cipce-ciekawszy,intensywniejszy smak.

    OdpowiedzUsuń
  12. W niektórych krajach te ciasteczka są "kultowe" i także taki sposób ich jedzenia. Maczane Oreo są bardzo smaczne, na sucho już nie za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  13. O co Ci chodzi? Wg Ciebie cipkę można polizać, ale "zamocz" to Ci się już kojarzy.
    Pewnie nie mógłbyś się wspinać, bo tam co rusz trzeba się spuszczać.

    OdpowiedzUsuń
  14. niezamierzone dwuznaczności ośmieszają, nie tylko w reklamie. jeśli były zamierzone, jak twierdzi jeden z anonimów, to chyba przez wtykę z konkurencji. niezależnie jednak od warstwy słownej - lizanie, a potem maczanie, wywołuje odruch wymiotny, bo jakoś nie przywykliśmy do wymieniania się śliną z tatusiem. nie bez kozery mówi się "poplułem, moje".

    OdpowiedzUsuń
  15. po polsku wyszło okropnie dwuznacznie, ale w USA tylko tak jedzą te ciastka, są totalnym hitem


    http://warsawberlin.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. apropos reklam outdoorowych, widzę reklamę, nie wiem, airwaves chyba.... Mentolnięcie, czyli mentol + kopnięcie...
    No sorry ale mi mentolnięcie kojarzy się tylko z mentol i pierdolnięcie

    OdpowiedzUsuń
  17. Taa, brakuje tylko "possij" albo "wyskrob" (no co, to też można zrobić z tym nadzieniem, jak i wiele jeszcze innych czynności xd)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję ,że ktoś oprócz mnie -kobiety- zwrócił uwagę na obrzydliwość tej reklamy :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Reklama i sposób jedzenia idiotyczne :) ale ciasteczka dobre bo baaardzo kakaowe. Jedyne co to bym wyrzucił tą masę, która jest całkiem bez smaku :]

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też miałam podobne skojarzenia, jakoś mi ten zestaw przekręć-poliż-zamocz od pierwszego obejrzenia skojarzył z tanim pornosem. I jeszcze to oblizywane ciastko... Pamiętam czasy stołówkowe jak złośliwy kolega-grubas pluł komuś do jedzenia. Potem nikt nie chciał tego jeść oprócz niego, więc zjadał kilka porcji zamiast jednej:(

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak jak ciastka są bardzo smaczne tak cała kampania reklamowa to dno i 3 metry mułu. Billboardy są nijakie a reklamówka odstrasza i nie chodzi mi wcale o jakiekolwiek skojarzenia.

    OdpowiedzUsuń
  22. Hmmm gdyby nie ten wpis to bym nawet nie poznał tego produktu jak i reklamy więc bo ja wiem czy to zła reklama... :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Uważam, że podciąganie jakichś nieprzyzwoitych skojarzeń pod te reklamy jest co najmniej dziwne.

    Z igły widły.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jakie ciasteczko, taka reklama.

    OdpowiedzUsuń
  25. kontrowersyjna reklama daje wiekszy rozglos, wiele 'oburzonych' i zniesmaczonych osob ale z drugiej strony jest jeszcze wiecej osob sklonnych do zakupu

    OdpowiedzUsuń
  26. Są dwie możliwości:

    1. albo mamy tu przykład prostackiego shockvertisingu, opartego na dwuznacznikach odwołujących się do wulgarnego, slangowego znaczenia pewnych wyrazów (coś a la kampania Cropp Town sprzed kilku lat) - co oznacza, że kampania jest nieetyczna, zwłaszcza że jej grupą docelową są dzieci

    2. albo twórcy reklamy są tego slangowego znaczenia nieswiadomi - co oznacza, że są idiotami

    Tak czy owak, reklama na pewno nie zachęca do spróbowania tego chłamerykańskiego wynalazku, a zaproponowany w reklamie sposób jedzenia jak nic kojarzy mi się z moją 90-letnią bezzębną prababcią, maczająca sobie skórkę od chleba w grochówce. :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Radar, Ty zboku! Nie ma nic takiego w tej reklamie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Rzeczywiście niepotrzebnie przetłumaczyli to hasło reklamowe z angielskiego. W oryginale brzmi jakoś lepiej, ale po polsku mi się to zupełnie nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  29. pragnę zauważyć, że reklama skierowana jest do dzieci, które skojarzeń erotyczno-gangsterskich nie mają.

    cała "kreacja" przekazu to prawdopodobnie kopia już działającej na rynkach zachodnich, gdzie się sprawdziła- ale to tylko domniemanie.

    ... ale o ile reklama w tv ma trafiać do dzieci [a ta jest znośna i na pewno trafia do dzieci [co wiem, sprawdziłem]] tak outdoor jest z zasady skierowany do starszych- a ten jest sprośny, jeśli skrzywienie [co nie oznacza- zboczenie!] na dwuznaczność jest w odbiorcy dostatecznie silna.

    OdpowiedzUsuń
  30. Heloł? To są zwyczajne markizy? I gdzie to "łał"?

    Ktoś mi wytłumaczy czym różnią się od rodzimych markiz? A bilbord straszy zaraz obok mojego domu i widzę go codziennie, codziennie śmiejąc się z tej kulawej kampanii. I tak, liznanie i maczanie jest niesmaczne. Na pewno nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
  31. My jesteśmy w Czechach teraz i jest tylko Orion!

    OdpowiedzUsuń
  32. A już myślałam, że tylko dla mnie ta reklama jest ohydna. Akapit z "paciajowatą paciają" to szczał w dziesiątkę.
    A sam zestaw barw kojarzy mi się z Calgonem, tabletkami do zmywarki, lub innym środkiem czyszczącym.
    Co do smaku - nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ zawsze szkoda mi było mielążków na coś, co powinno być przynajmniej połowę tańsze [ogółem ciastka typu markizy są jednymi z najtańszych na rynku].

    OdpowiedzUsuń
  33. Marcelu - głodnemu zawsze chleb na myśli. Reklama jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  34. Reklama jest świetna. Prawdą jest, że większość z nas, a na pewno dzieci nie skojarzą słowa zamocz ze stosunkiem seksualnym :)

    OdpowiedzUsuń