poniedziałek, 21 lutego 2011

Where is my onion? - Onion Rings (producent nieznany, Holandia; dystrybutor Lidl)


Od dawna marzyłem o takich cebulowych krążkach. Wreszcie je dorwałem, podsmażyłem i...   czytaj dalej

Zacznijmy od tego, że jest to podobno bardzo amerykańska przekąska, równie popularna w kraju wyluzowanego Clintona co pieczone marshmallows czy solony popcorn. Na co liczyłem kupując tę ładnie wyglądającą mrożonkę (nawiasem mówiąc wyprodukowaną w Holandii)? Na mocne cebulowe doznania. Nie wiem czemu, ale wydawało mi się, że będą to kawałki cebuli zanurzone w chrupiącym cieście. Trochę się pomyliłem.


Przygotowałem krążki metodą patelniową – usmażyłem zamrożone onion rings w głębokim tłuszczu. Elegancko się zrumieniły, zapach był całkiem znośny, obyło się bez duszącego smrodu. No to próbuję i... zawód. Gdzie ta cebula? Wewnątrz przysmażonego ciasta skrywa się jakaś mdła słodkawa masa, która w ogóle nie ma smaku i ostrości tytułowej cebuli. Jest to nadzienie z mielonej cebuli, mąki i zagęstnika. Do tego posłodzone! Gdybym próbował na ślepo, rzekłbym, że to jakiś rodzaj placków ziemniaczanych. Albo nawet racuchów z mało wyrazistym nadzieniem. Chrupie się dobrze, ale wrażenia smakowe mierne. Dopiero po jakimś czasie od zjedzenia w ustach odzywa się delikatny posmak cebuli, jakby chciał przypomnieć, że całowanie raczej nie wchodzi w rachubę po tym posiłku.

Rozczarowałem się. Ciekaw jestem, czy prawdziwe onion rings właśnie tak mają smakować? Czy wręcz przeciwnie? Jeśli coś na ten temat wiecie, raportujcie w komentarzach.

==Radar==

Waga: 450 g
Cena: 4,99 zł

Ocena: 5,5/10

+ łatwe przygotowanie
+ dobrze się prezentują

- mało cebulowy smak
- słodkie!

23 komentarze:

  1. w moim lokalnym pubie serwują takie cudo, ale po tym opisie jestem gotów uwierzyć że własnej roboty, gdyż po ugryzieniu czuje tylko i wyłącznie smak cebuli z lekką nutą oleju (oczywiście całość świetnie chrupie)

    ta mrożonka to jakiś nieudany eksperyment chyba...

    OdpowiedzUsuń
  2. prawdziwe onion rings też nie wypalają ust aromatem cebuli, bo przecież cebula przetworzona termicznie robi się miękka i słodkawa. niemniej jednak pasta cebulowa nie powinna zaistnieć w krążkach.
    spróbuj zrobić sam, to przekonasz się jak smakują, chociaż dużo zależy od panierki :>

    OdpowiedzUsuń
  3. niestety podobne wrażenie odniosłam jedząc onion ringsy z Burger Kinga... ta sama historia lekko słodkawa zmielona masa w chrupiącej panierce... cóż taki widocznie jest czar krążków produkowanych na skalę masową;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jadłam toto i wrażenia podobne, dużo ciasta- mało smaku.Nie połaszę się na to nigdy więcej, prędzej poświęcę swe łzy na krążki domowej produkcji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawdziwe onion rings zawieraja cebule, dosc grubo krojone krazki sa dwa razy panierowane i smazone na chrupko. Idealny onion ring ma cebulke tak usmazona, ze da sie ja latwo przegryzc, w zle zrobionym, po ugryzieniu, cebula wyciaga sie w calosci. Tak przynajmniej jest w Kanadzie, amerykanskich jeszcze nie probowalam. Allie

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest jedno z najprostszych i najtanszych dan do zrobienia samemu. Straszny len z Ciebie Radar, ze kupiles gotowca :).

    OdpowiedzUsuń
  7. to ja już bym wolała zrobić sobie takie domowe :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Bo krążków się nie smaży. Ja piekę je w piekarniku na grillu i są rewelacyjne. Zawsze je kupuje, gdy jest kuchnia amerykańska w Lidlu.
    Pieczenie zamiast smażenia ma też tę zaletę, że potrawy są mniej tłuste i można z czystym sumieniem zjeść więcej. Frytki też są lepsze robione na grillu. Ale pierozki greckie tylko na zwykłej grzałce.

    OdpowiedzUsuń
  9. taszka, ok, Ty robisz,ja przyjeżdżam i jem. pasuje? :)

    Leszek, ja robię jak Makłowicz nakazuje,tzn. po smażeniu kładę na papierowy ręcznik i przykrywam drugim z góry, żeby wchłonął nadmiar tłuszczu

    OdpowiedzUsuń
  10. będzie coś więcej z tygodnia amerykańskiego?

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda bardzo apetycznie. Jak gdzieś zobaczę, wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  12. jadłam onion rings w Burger Kingu. też było to moim marzeniem, odkąd obejrzałam jeden z odcinków Jam Łasica wieki temu...ale to nie istotne:) i cóż, wyrzuciłam pieniądze - zdołałam zjeść tylko dwa krążki. wdg mnie z cebulą nie miało to nic wspólnego, dla mnie taka kiepska i okrągła wersja zakręconej frytki z McDonald's..

    OdpowiedzUsuń
  13. Te krążki są z mielonej masy, zresztą podobnie jak np sławne McNuggety, m.in. z tej prostej przyczyny, że klient chce, żeby było ładne. A przecie po pokrojeniu cebuli na krążki jedne będą mniejsze, drugie większe, bo taka uroda cebuli. A klient masowy chce, żeby wszystkie były grube, ładne i jednakowe. No to mielą i sami lepią :) A że przy okazji można pójść na taniość, bo wypełniacz jest tańszy niż cebula, poza tym cały proces można świetnie zmechanizować, toteż w efekcie dostajemy krążki takie, jak w tej torebce :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ta mrożonka nie wyszła mi na dobre... tzw rewolucje żołądkowe

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie powinno być tak jak piszesz. Myślę, że to może właśnie przez usmażenie ich w tłuszczu na patelni zamiast w piekarniku...Co było na etykiecie?
    Te które, są w moim zamrażalniku wkłada się do wysokiej temperatury na krótki czas do piekarnika. Wychodzą bardzo smaczne, cebula jest normalnej wielkości, ale są też strasznie kalorycznę, więc najlepiej to nie kupuj ich ponownie. Szkoda zdrowia;).

    OdpowiedzUsuń
  16. Wg opisu na opakowaniu można smażyć. A cebula niestety - mielona i zmieszana z mąką. Krótko mówiąc - kiepska podróbka :)

    OdpowiedzUsuń
  17. normalne krążki cebulowe robi się z odpowiedniego gatunku cebuli,niestety raczej nie występującego w polandyji.od siebie dodam,że ten gatunek cebuli jest duży/jedna sztuka to około pół kilograma/,chrupiący,słodki,koloru białego a nie np. żółtego albo kremowego/nie jest to też podobna w kolorze i kształcie tzw. cebula czosnkowa/ oraz słodki w smaku na surowo i mało inwazyjny na oczy.ten gatunek to vidalia.ameno.reszta to tylko marne podróby nie warte miedziaka

    OdpowiedzUsuń
  18. Polecam ciasteczka Ammaretti za 4.99 duzaaa paczka.
    Wloskie makaronikowe z pestek moreli...mmm z dobrym jogurtem. Pyszny deser.
    Byl pyszny kiedys bialy twardy ser z Hiszpanii po 300g...

    OdpowiedzUsuń
  19. Z tygodnia amerykańskiego w Lidlu zdecydowanie polecam Pizzę Supreme. W moim lokalnym Lidlu cały czas jest na stanie i kupuję ją od czasu do czasu. Grube ciasto, sporo składników. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Z tygodnia amerykańskiego najlepsze jest masło orzechowe - w obydwu odmianach (crunchy i smoth) :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie jest to prawdą jakoby amerykańskie onion rings były tylko z krążków cebuli. Spotyka się zarówno z masy jak i z normalną cebulą. Wiadomo, w przepisach amatorskich czy dla amatorów będą przedstawiali te z cebulą, ale w hipermarkecie to już nie jest takie oczywiste. Może nie mam jakiegoś wyczulonego smaku, nie jestem kucharzem, ale zwyczajnie się zakochałem w tych Lidlowskich onion rings. Ze 150-200 g frytek, do tego 6-7 krążków i mam fajny obiad. Krążki maczam w dobrym ketchupie, bardzo dobrze to współgra. Generalnie nie lubię jeść słodkich rzeczy na ciepło. O tej strasznej słodkości produktu z Lidla się dowiedziałem z tej strony. Ja jej specjalnie nie czułem. Ot, zwykła masa cebulowa. Zresztą z normalną cebulą byłyby dla mnie zbyt ostre. Tak więc ani jeden minus się dla mnie nie zgadza - słodkości nie czułem (a skręca mnie jak w jakimś sosie do mięsa mam 0,5% brzoskwini - wyczuwam to i zaraz rezygnuję z jedzenia), cebulowy smak wyważony. Chcecie mocnego smaku cebuli to kupcie sobie kilogram na targu i jedzcie jak jabłka.

    W sumie często szukam informacji produktach z Lidla i trafiam na ten blog. Nie trafiłem jeszcze na pozytywną recenzję produktu tego marketu (co nie znaczy, że nie ma, ale widać są w mniejszości). Mnie za to wiele rzeczy z Lidla smakuje, jest to jeden z moich ulubionych marketów. Rozumiem, że blog jest Waszym subiektywnym zdaniem, ale w takiej postaci nie spełnia swojej roli. Można sobie poczytać, a i tak większość będzie miała inne zdanie. Co chwilę widzę jak sobie coś wyobrażacie, a potem się okazuje że produkt smakuje inaczej niż myśleliście, że powinien smakować i macie pretensje nie wiadomo do kogo. A można dodać trochę obiektywizmu jak np. zamiast pisać że ma słaby smak cebuli to napisać ile jest procent tego warzywa. "Cebuli jest x% - dla nas za mało i niestety czuć to w smaku" - jak widać można połączyć obiektywne informacje z subiektywnymi.

    Nawet jeśli macie super wyczulony smak, to pisać nie potraficie. Recenzja produktu to nie tylko własne opinie. A wiadomo jak jest z opiniami, każdy ma swoją.

    Wiem, nikt mi nie każe tego czytać. Tylko jesteście już wypromowani, a sama formuła bloga ma potencjał. Szkoda by go było zmarnować. Przepraszam, że byłem niemiły, ale ręce opadają czytając tę grafomanię. Wystarczy trochę się podszkolić z pisania tekstów i recenzji - zapewniam że warto, a blog stanie się jeszcze bardziej poczytny.

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej, miło mi, że zechciało Ci się napisać tak długi komentarz. Dalej już nie jest mi miło, ponieważ piszesz same bzdury - no sory, ale trzeba rzeczy nazywać po imieniu.

    1. "Nie trafiłem jeszcze na pozytywną recenzję produktu tego marketu" - kliknij w tag "Lidl" i uderz się w twarz za każdą pozytywną recenzję. Przygotuj dużo lodu na okłady :)

    2. Nie wiem dlaczego uporczywie zwracasz się do mnie per "wy". Póki co królem nie jestem, ale może kiedyś :)

    3. Przykro mi, ale żadnego obiektywizmu tu nie będzie - nigdy. Jeśli się nie zgadzasz z moją opinią, możesz dać jej wyraz w komentarzu, nikt Ci za to krzywdy nie zrobi.

    4. Grafomania dotyczy literatury. A to nie jest literatura, tylko wypociny. Chwytasz różnicę? :)

    5. Jaki potencjał, jak go nie zmarnować? Podpowiedz, chętnie skorzystam z dobrych rad.

    Pozdrawiam, Radar

    OdpowiedzUsuń
  23. o, widać, ze pojęcia o amerykańskim fastfoodzie nie mamy :)
    krążki z masy cebulowej to absolutna normalka. spotyka się je w stanach częściej niz krążki z 'prawdziwej' cebuli. krążki z cebuli są w droższe od 'cebulowych' i mozna je spotkać raczej w pubie czy knajpce niz w klasycznym fastfoodzie czy przydroznej jadłodajni.
    co do ich słodkości - równiez takie powinny być. amerykańskie arcie jest o wiele, woele słodsze od europejskiego - słodycze sa prawdziwym ulepkiem, keczup jest b. slodki itd itp
    co do solonego popcornu - zgroza! autor fastfoodowego bloga nei wie, że w stanach o wiele popularniejszy jest popcorn z masłem i karmelem??
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń