niedziela, 12 grudnia 2010

Zapowiada się niezbyt słodki tydzień


I Ty możesz podjąć wyzwanie Radara! Razem będzie nam trochę raźniej. czytaj dalej

Ile razy zdarzyło Ci się pomyśleć: „cholera, jestem uzależniony/a od słodyczy”? Jeśli nigdy, to już po tobie, spadaj. Jeśli taka myśl nachodzi cię od czasu do czasu, znaczy, że jest jeszcze ratunek. Że jeszcze masz świadomość tego, co jesz. I że jeszcze możesz to ograniczyć.

Czy często czujesz, że bez „cukrowego kopniaka” nie dasz rady dociągnąć do końca dnia? Czy po spożyciu słodkiego batonika czujesz przypływ życiowej energii, a świat nagle nabiera żywszych barw? Czy często zdarza ci się zjeść pół tabliczki czekolady, ponieważ uważasz, że ci się to należy? Zasłużyłeś sobie na to, do jasnej ciasnej! A właściwie, czemu nie całą? Kto ci zabroni?

Z drugiej strony, jeśli uważasz, że poprzedni akapit to stek bzdur i nie ma czegoś takiego jak uzależnienie od słodyczy, to pewnie bez problemu wytrzymasz tydzień bez osładzania sobie życia? Nie ma problemu?

I to jest właśnie WYZWANIE RADARA.

Wytrzymać od poniedziałku do niedzieli bez słodyczy. Oznacza to:
  • zero batoników, wafelków, cukierków, czekolady, oblanych czekoladą płatków itd.
  • zero ciastek, drożdżówek, słodkich bułeczek, herbatników, babeczek itd.
  • zero słodzenia herbaty cukrem
  • zero słodzonych jogurtów, maślanek, serków, deserków
  • zero słodkich soczków, napojów, coca-coli
Sporo tych zer, co? Ilu z Was już wymiękło?

Spokojnie, nie jest tak źle. Wszystko mam już przemyślane. Produkty zastępcze z grubsza obmyślone. Na przykład cukier do herbaty zastąpi miód naturalny (a propos, próbowaliście ostatnio kupić w sklepie polski miód? Znaczy taki, na którym widnieje napis „wyprodukowano w Polsce”? Powodzenia, ale w dyskontach nie macie na to szans). Batoniki = owoce. Jakoś to będzie. Mam nadzieję...

Żeby to było jasne: nie chodzi o umartwianie się dla idei. Chodzi wyłącznie o sprawdzenie, na ile kontroluję to, co jem na co dzień i z czego mogę świadomie zrezygnować. Może być trudno. Mam niestety ten nawyk, że w pracy o pewnej porze po prostu muszę zjeść coś słodkiego – wafelek w czekoladzie, batonik muesli, cokolwiek. Efekt psychologiczny tego „zastrzyku energii” jest bardzo dobry – znacie to? Poprawia się humor, wraca zapał. Ale o tym już było. Teraz trzeba z tego zrezygnować. Uda się?

Jeśli chcecie się przyłączyć, dawajcie. Stworzymy grupę Cukrowych Abstynentów czy cóś w tym guście. Żeby się wspierać w trudnych chwilach, bo te nadejdą, jestem tego pewny.

Ok, to właśnie jest ta zapowiadana Duża Rzecz. Rozczarowani?:)

Żeby nie spamować na blogu, relacje w wyzwania przenoszę na fejsbuka, gdzie codziennie będę się wpisywał. Wy też możecie.

==Radar (nieco przerażony)==

24 komentarze:

  1. anonimowy slodyczoholik12 grudnia 2010 21:14

    nie

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha :D właśnie dzisiaj myślałam o miesiącu bez słodyczy, ale brat kupił mi czekoladę. zaczynam od jutra! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. odkad przestalem palic nie dam rady bez niespodzianki slodkiej
    wwczesniej nie potrzebowalem postaci cukru wcale a wcale ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. szczerze? żyję bez słodyczy i tv już kilka lat, jest zarybiście. No dobra. Raz na dwa miesiące zdarza mi się wciągnąć tabliczkę czekolady. Więcej nie potrzebuję. TV ogłupia, cukier uzależnia

    OdpowiedzUsuń
  5. chyba oszalałam, ale przyłączam się. przed świętami wskazane. : )
    powodzenia!
    ola

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak się składa, że przeszlam od dziś na dietę, więc te wszystkie zera mi pasują... a jak będzie w praktyce cholera wie.
    U mnie w Biedronce kupuję polski miód, może to zalezy od regionu?
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie jestem rozczarowany. Słuszna idea.

    Miałem półtora roku bez słodyczy i cukru. Naszło mnie po lekturze książki "Sugar blues" (polecam). Zmieniłem całkowicie nawyki żywieniowe. Rzuciłem słodzenie herbaty (z dwóch łyżeczek), nie jadłem ciast i tortów na wszelkich rodzinnych imprezach co powodowało irytacje rodziny. Nie jadłem przetworów do których użyto cukru (a można robić konfitury bez cukru). Tłumaczenie się z tego jest gorsze niż z nie picia alkoholu na imprezie. Wszyscy się dziwią i zaczynają tłumaczyć w czym jest cukier. A i właśnie... miałem mały wyjatek - piłem piwo i to wiele osób mi wypominało ;)

    Ale jest masa plusów. Zacząłem dużo lepiej czuć smaki. Pomarańcze, mandarynki, jabłka stały się same w sobie dużo słodsze. Schudłem. Organizm się bardzo oczyścił - bo jednak cukier to syf.

    Wróciłem do jedzenia słodyczy, trochę przez dziewczynę, której było przykro że nie chcę próbować jej wypieków, trochę z tęsknoty np. za batonem Mars, lodami, czekoladą, winami i nalewkami domowej roboty i tortem czekoladowym. Jest okej, chyba lepiej mi ze słodkim. Sporo pysznych rzeczy (głównie wypieków) jadłem. Ale do słodzenia herbaty nie wróciłem. I w ogóle teraz mniej jem wafelków, batoników i czekolady.

    OdpowiedzUsuń
  8. a co mi tam, chociaż spróbuje ^_^ może się uda

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, polecam książkę Sugar Blues! Bardzo ciekawa, zwraca uwagę na wiele rzeczy, o których się nie myśli. Dobry sposób na ograniczenie produktów z nadmiarem cukru (a prawie we wszystkim jest jego dodatek) jest wybieranie takich, w których w składzie cukier jest dalej niż na 5 miejscu w kolejności (składniki są w kolejności procentowego udziału w produkcie). Zwróćcie uwagę w ilu produktach cukier jest na pierwszym miejscu składu!
    Przy okazji zapraszam do swojej Bezcukierni! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. E tam ale po kiego ch...a?
    Miarą człowieka silnego nie jest to co sobie odmawia tylko właśnie to że ma w dupie wszelkie takie postanowienia,tygodnie bez czegoś tam i inne debilizmy.

    OdpowiedzUsuń
  11. unikanie cukru to moje adwentowe postanowienie - słodyczy nie jem, napojów nie slodze ale dżem kilka razy jadłam - nie cieszę się z tego ale też nie i dołuję - każdy moment jest dobry żeby ograniczyć cukier, szczególnie że nadchodzące Święta często są nadmiernie przesłodzone (nie chodzi mi o jingle bellsy śpiewane przez kotki tylko ciasta, słodycze etc ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Miarą człowieka silnego nie jest to co sobie odmawia tylko właśnie to że ma w dupie wszelkie takie postanowienia,tygodnie bez czegoś tam i inne debilizmy".

    A może właśnie miarą jego słabości?
    :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Swego czasu bylem uzalezniony od slodyczy, jakis czas temu po prostu przestalem je jesc.

    Dobra herbata jest dobra takze bez cukru, wiec mozna sie obejsc bez miodu.

    Muesli to owszem weglowodany, ale cukrem bym ich nie nazwał. Pytanie czy pozbywamy sie z diety cukru czy raczej węglowodanów jako takich.

    Obserwuje bardzo podobne efekty jak kolega wyzej. Wyczucie smaku sie poprawilo: zielona herbata nie wymaga slodzenia, cytrusy, jablka itp sa znacznie slodsze niz byly.

    Nie schudlem bynajmniej (ale moze nie przybralem na wadze co niechybnie by sie stalo gdybym utrzymal diete wysokocukrową).

    Nie skloniła mnie do tego zadna książka. Ot po prostu taki kaprys. Raczej nie wroce do masowego spozywania slodyczy. Batoniki omijam niemal tak szerokim łukiem jak flaki. Herbaty nie słodze bo mi sie nie chce. Ciasta jadam umiarkowanie. Ochote czasem mam tylko na trzy sprawy. Marcepan, lody czekoladowe i piernik. Z tych trzech powodów nie zarzucam jedzenia slodyczy na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczerze mówiąc to ja już prowadze taki styl życia od zawsze. Nie lubiłem słodyczy nigdy, ani chipsów i innych bzdetów. Dla mnie jest to ciężko strawne, po kilku chpipsach ląduje w WC na 30min. A do szkoły biorę wodę/własnoręcznie robiony sok
    ( sokowirówka rullz)

    OdpowiedzUsuń
  15. Radar- ostro! Jak wytrzymasz tydzien z takimi! ograniczeniami na produkty (cukier w herbacie, jogurty, napoje...) MEGA szacun!

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyłączam się!

    Chociaż w moim przypadku nie jest to forma odwyku, bo do słodyczy jakoś za bardzo mnie nie ciągnie, np. nigdy nie lubiłam czekolady, jako dziecko nie mogłam zrozumieć dlaczego wszyscy tak za nia przepadają i swoją tabliczkę zazwyczaj oddawałam siostrze :)

    Jedynym słodyczowym wyjątkiem są domowe wypieki obok których nie mogę przejść obojętnie...

    A ze słodzenia kawy i herbaty zrezygnowałam jakieś dwa lata temu i wcale za tym nie tęsknie:)

    Powodzenia Radar!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że teraz czas na wypiekanie świątecznych ciast, a to łączy się z próbowaniem... oj.

    OdpowiedzUsuń
  18. E, nie, na próbowanie będzie czas w przyszłym tygodniu, a wtedy wyzwanie się już zakończy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dupa wyszła z wyzwania. Było póki znajoma nie przywiozła mi tureckich słodyczy. Trudno, w przyszłym tygodniu sprobuję jeszcze raz, bo wkurzyło mnie że moja silna wola jest taka chwiejna ;P
    Radarze, trzymasz się?

    OdpowiedzUsuń
  20. Trzymam się, trzymam, już 4 dzień i żadnych efektów odstawienia nie odczuwam. W niedzielę lub poniedziałek podsumowanie akcji, a póki co zapraszam na fajsbuszka.

    OdpowiedzUsuń
  21. Co do miodu, to udało mi się kupić w Carrefourze, o taki: A. i J. KASZTELEWICZ Miód wielokwiatowy. Za ile to już nie pamiętam

    OdpowiedzUsuń
  22. Ofc, jest napisane, że wyprodukowano w Polsce, nawet adres pasieki podali. Tylko, uwielbiam zieloną i czerwoną herbatkę, a do nich pasuje bardziej cukier niż miód :(
    Myślę, że jednak uda mi się ten tydzień wytrwać, zacznę w poniedziałek.

    OdpowiedzUsuń