niedziela, 19 grudnia 2010

Tydzień bez słodyczy – podsumowanie


Dobiega tydzień, w którym całkowicie zrezygnowałem ze spożywania słodyczy i cukru rafinowanego. Choć do końca wyzwania zostało jeszcze kilka godzin, mogę już śmiało powiedzieć – udało się!  czytaj dalej

Może niektórych będzie to śmieszyć, ale naprawdę obawiałem się takiego nagłego odstawienia słodkości. Myślałem, że będę to odczuwać fizycznie i psychicznie. Obawiałem się, że będę rozdrażniony, skapcaniały bez codziennego zastrzyku cukru, że opanują mnie obsesyjne myśli o kąpielach w czekoladowej rzece.

Nic z tego, proszę państwa! To było znacznie łatwiejsze niż sądziłem. Przez ten tydzień ani razu nie posłodziłem herbaty cukrem, ani razu nie skusiłem się na czekoladę, nawet nie zbliżyłem się do szafki, w której trzymam ciasteczka na czarną godzinę.

Czego się nauczyłem? Że nie jestem uzależniony od słodyczy (alleluja!). Że przy odrobinie wysiłku można zastąpić słodycze bardziej wartościowymi pokarmami. Że mityczne działanie słodyczy dostarczających organizmowi natychmiastowej dawki energii jest bzdurą wymyśloną przez marketingowców firm cukierniczych (to tylko kwestia mózgu i tego, jak kojarzy on smaki i zapachy).

Czy to oznacza, że zamierzam na stałe zrezygnować ze słodyczy? POGIĘŁO WAS? NIGDY!

Jaki jest zatem efekt takiej akcji? Ano taki, że człowiek zaczyna odżywiać się bardziej świadomie. Nabiera nawyku czytania etykiet na produktach. Dokonuje lepszych wyborów. Zamiast przesłodzonego jogurtu owocowego wybierze naturalny, bez cukru. Zamiast nasypać do kawy trzy łyżeczki cukru, nasypie jedną. Zamiast codziennie żreć w pracy batony, częściej zdecyduje się na owoce czy sucharki z otrębami. I tak dalej...

Jeśli masz ochotę zrobić sobie taki test silnej woli, oto kilka przydatnych rad:
  • cukier do słodzenia zastąp miodem naturalnym – fakt, jest drogi, ale przy okazji wzmocnisz swoją odporność na różne choróbska
  • zamiast słodyczy weź do pracy owoce (banany, jabłka, mandarynki i inne, których obieranie/jedzenie nie spowoduje, że całe twoje biurko zmieni się w lepki syfilis) lub pieczywo chrupkie (np. Wasa), wafle ryżowe albo takie opłatki z serem
  • jeśli obiady jadasz w domu, zadbaj o to, żeby po powrocie z pracy/szkoły można było szybko coś zjeść – perspektywa gotowania zupy na głodniaka może cię w drodze powrotnej zaciągnąć do budki z drożdżówkami.
  • w ogóle sugeruje zadbać o zaopatrzenie – słodycze, po które tak chętnie sięgasz w ciągu dnia, musisz czymś zastąpić; to tak jak w trakcie rzucania papierosów.
No i tyle. Nie zachęcam do eksperymentu w okresie świątecznym – po co się katować? Ale po świętach taka głodówka dobrze wszystkim zrobi.


Jutro chyba zrecenzuję jakieś ciacha:)

==Radar==

8 komentarzy:

  1. Gratulacje Radarze! :) Po takim tygodniu na pewno nie da się schudnąć, bo w owocach też sporo cukru i co za tym idzie kalorii, ale zawsze to coś, poza tym nie taki był cel.
    Ja kiedyś wytrzymałam 100 dni bez słodyczy, nie wiem jak to możliwe, ale da się! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. z wychwalaniem miodu to bez przesady - w temperaturze pow. 40 stopni traci niestety swoje prozdrowotne właściwości.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja co prawda zaczałem od wtorku (bo mi ktos posłodził herbate <_<) ale tez jestem twardy i nic słodkiego jeszcze nie zjadłem :D aż jestem z siebie dumny, acz ochota na jakieś ciastko ciągle mi po głowie chodzi

    OdpowiedzUsuń
  4. Najlepszym zamiennikiem słodyczy są pestki dyni lub słonecznika. Jedynym mankamentem jest konieczność kontrolowania odpadków. Ale skutecznie hamują popęd słodyczowy i genialnie zastępują papierosy które odstawiłem 9 lat temu. Myślałem że dobra jest marchewka, ale daje kolorystyczne skutki uboczne - choćby paznokcie wyglądają na pomalowane. Więc na dłuższą metę nie wchodzi w grę. Z pestek polecam te nie solone bo nie wciągaja w inne uzależnienie pt:piwo...
    Pozdrawiam Roberto

    OdpowiedzUsuń
  5. gratulacje, ten pierwszy raz jest, jak wiadomo, najtrudniejszy;) no cóż, ja też do czasu myślałam, że w tej dziedzinie osiągnęłam sukces, gdy przed 9 miesięcy - toż to jak ciąża! - nie tknęłam żadnych słodyczy, dżemów, słodkich jogurtów ani płatków, od czasu do czasu dosładzając coś łyżeczką miodu - a potem dawna miłość wróciła, no niestety. przynajmniej wiem, że mogę.

    OdpowiedzUsuń
  6. gratulacje! - i jednocześnie się chwalę, mnie też się udało. co więcej - nie czuję dzisiaj w ogóle pociągu do słodkiego, jedynie wizja ciasta świątecznego kusi, ale to jeszcze parę dni.
    jest okej! : )
    ola

    OdpowiedzUsuń
  7. To ile zrzuciłeś na wadze Radarze dzięki temu? ^^ I inni też niech się pochwalą ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Można spokojnie zakupic pestki slonecznika juz obrane i lekko podsuszone (takie sa najlepsze). Obecnie zajadam takie firmy Helio, ale mialem wczesniej inne i tez byly dobre.
    Zdecydowanie lepsze niz czipsy.

    OdpowiedzUsuń