piątek, 17 grudnia 2010

δεν είναι ζυμαρικά - Pierożki serowe (producent Michael Arabatzis AG, Grecja; dystrybutor Lidl)


Grzebiąc w czeluściach mojego zamrażalnika odkryłem taką oto zapomnianą pozostałość po Tygodniu kuchni greckiej w Lidlu. Zjedzmy to zanim zmieni się w wieczną zmarzlinę. czytaj dalej

Nie są to pierogi w naszym, słowiańskim rozumieniu. Ani ciasto, ani farsz w niczym nie przypominają tych z pierogów ruskich, choć kształt podobny i wnętrze również zawiera biały ser. Diabeł tkwi w szczegółach. Greckich pierożków nie gotuje się w osolonej wodzie, tylko piecze jak ciastka na blasze. Ciasto robi się rumiane, chrupiące i przypomina tłustego francuza (kruszy się cienkimi płatkami). Z kolei farsz składa się z sera serwatkowego Mizithra (zrobionego z mleka koziego lub owczego), sera feta (tylko 2,3%) oraz kaszy pszennej. Oczywiście nie ma w nim również cebuli ani ziemniaków.


Problem w tym, że choć farsz ma ciekawy smak, to w całości te „pierożki” mi nie smakowały. Ciasto rozsypuje się pod dotknięciem widelca, a w dodatku jest zrobione na margarynie. Farsz jest tak gorący, że łatwo poparzyć sobie podniebienie (a przekroić „pieroga” na pół bez uszkodzenia jest bardzo trudno). Po kilku sztukach miałem dosyć. A to kilogramowa torba do zmęczenia...

Jakoś mi ten grecki przysmak nie przypadł do gustu. Wolę polskie pierogi.

==Radar==

Waga: 1 kg
Cena: 9,99 zł

Ocena: 5/10

+ z Grecji rodem
+ ciekawy smak farszu

- niesmaczne, rozpadające się ciasto
- mdłe na dłuższą metę
- wysoka cena

PS. Załóżmy, że ufam translatorowi Google'a :)


Przypominam o konkursie organizowanym przez producenta gumy Airwaves, a także sponsora bloga w tym miesiącu. Zabawa polega na zrobieniu zdjęcia ukazującego „efekt mentolnięcia”, czyli ogólnie mówiąc – orzeźwienia, uczucia miętowej świeżości. Społeczność zgromadzona na stronie konkursu wybierze najlepszą fotkę, a jej autor pojedzie na wycieczkę do Rio de Janeiro lub w dowolne inne miejsce na świecie (wartość wycieczki wynosi 20 tys. zł). Druga nagroda to iPad.

Szczegóły zabawy oraz pierwsze mentolnięte zdjęcia, na które można głosować, znajdziecie na stronie: http://mentolniecie.pl. Konkurs trwa do 16 stycznia 2011 r. Jeśli macie jakiś ciekawy pomysł na uwiecznienie „mentolnięcia” na zdjęciu – próbujcie swoich sił!

8 komentarzy:

  1. A może lepiej by było na głębokim oleju?

    OdpowiedzUsuń
  2. Są to pierożki z ciasta filo. Robi się je podobnie jak francuskie (słusznie spostrzegłeś podobieństwo) jest ono tylko cieńsze. Przed pieczeniem trzeba je smarować roztopionym masłem, ciasto wtedy tak nie wysycha i nabiera ciekawszych walorów smakowych. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jadlam takie z nadzieniem szpinakowo-serowym, tez z tygodnia greckiego i bylo wporzo ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle ze jadlam je nie w charakterze pierogow a krokietow do czerwonego barszczu i salaty z winegretem, to moze miec znaczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. W oryginalnych tiropitakiach nie ma misithry - to się pojawia w kreteńskich pierożkach kalitsounia.
    Co nie zmienia, że mnie też te tiropitakie nie smakowały za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Próbowałem też smażyć na patelni - miały lepszy kształt (nadymały się jak na opakowaniu) i bardziej gumiaste ciasto, ale i tak po 3-4 miałem dość.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sztucce sie do tych pierozkow zdecydowanie nie nadaja. Duzo przyjemniej sie to je palcami. A najlepiej przed zjedzeniem rozerwac pierozek wzdluz i wypuscic gorace powietrze ze srodka, wtedy nic nie parzy :) Szpinakowe sa chyba jednak troche lepsze, bo nie sa tak suche jak serowe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kupiłam właśnie te serowe pierożki, piekłam je w piekarniku. W niczym nie przypominały tych z Twojego zdjęcia. Moje były takie puszyste jak na rysunku z opakowania. Maczałam je w pikantnym sosem i wtedy smakowały nieźle :)

    OdpowiedzUsuń