sobota, 4 grudnia 2010

A niech to kartofel strzeli!


Bard, Lord, Denar, Albina, Korona, Aster, Orlik, Drop, Bila, Gabi, Cedron, Dorota, Gracja, Felka, Bryza, Ibis, Augusta. Coś Wam te nazwy mówią? Nie? No i nic dziwnego. 

Polska jest jednym z największych na świecie producentów ziemniaków. Znacie to? No pewnie, takie zdanie widnieje w każdym podręczniku do geografii. Kolejny fakt: uprawia się u nas 117 odmian ziemniaka, z czego 83 to odmiany krajowe, pozostałe głównie niemieckie i holenderskie (źródło). Ziemniak to wszechstronny składnik naszej diety, wykorzystywany w wielu potrawach.

Po co powtarzam te znane wszystkim fakty?

Po to, żeby zadać kilka prostych pytań: kiedy ostatnio kupowaliście ziemniaki, wiedząc co kupujecie? Znając nazwę odmiany i jej przeznaczenie? Wiedząc, że są dobre na frytki albo kopytka, jako dodatek do drugiego dania, czy raczej do sałatki? Że są suche i rozsypujące się, czy soczyste? Że po ugotowaniu będą idealnie białe czy może żółte?

Pamiętam doskonale odcinek Podróży kulinarnych Roberta Makłowicza, w którym odwiedza on Saksonię (land w Niemczech), a w niej instytut ziemniaka i lokalne targowisko. W instytucie naukowcy pracują nad nowymi krzyżówkami, by uzyskać odmiany przydatne do różnych celów kulinarnych, odporne na mróz, szkodniki itd. Na targowisku można kupić te różne odmiany. Każda pryzma ziemniaków ma swoją nawę i opis zastosowania. Potrzebujesz ziemniaków na puree, kupujesz dokładnie takie. Chcesz sobie upiec kartofle w żarze? Znajdziesz takie, które będą po godzinie w ognisku smakować najlepiej.

 Tak to powinno wyglądać w polskich sklepach

Wróćmy do polskiej rzeczywistości. Kraj, w którym, jak wspomniałem, uprawia się 117 odmian ziemniaka. Wchodzisz do sklepu spożywczego i widzisz stertę jakichś nołnejmów, zazwyczaj brudnych. W domu okazuje się, że nie dość, że połowa z nich jest zgniła albo zaczyna wypuszczać pędy, to każdy ziemniak pochodzi z innego worka, od innego producenta. Po ugotowaniu jeden się rozpada gdy ledwo ruszysz go widelcem, drugi jest twardy jak kamień, a trzeci siny jak stopa dotknięta gangreną.

Rozbrajają mnie etykietki w sklepach. „Ziemniak myty siatka”. „Ziemniak niemyty luz”. Łał, i wszystko jasne!

Dlaczego jesteśmy takimi głąbami kartoflanymi? Dlaczego sprzedawcy traktują nas jak trzodę chlewną, która zeżre wszystko, co się wleje do koryta?

==Radar==

39 komentarzy:

  1. widzę reklamę majonezu kieleckiego :D mój ulubiony, jeżeli ktoś nie próbował do polecam :)

    Kielczanin

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż przykro, ale to NIESTETY RACJA :(
    A najlepsze, jak na targowisku sprzedawca Ci wmawia "pani, i frytki z tego będą dobre i "na suche" i na zupę" - a jak mówię, że to nieprawda, to mi wmawia, że się nie znam.
    Tymczasem np. "na suche" jak sama nazwa wskazuje dobre są ziemniaki, które po ugotowaniu rzeczywiście są sypkie i suche - przynajmniej u nas takie się lubi :)
    A program z Makłowiczem też oglądałam i bardzo mi się podobał.
    P.S. Mamy teraz ziemniaki "Tajfuny" (jeśli nikt nas na nazwie nie okłamał) i są dobre "na suche" (jeszcze nie znakomite, ale na tyle dobre, że dobre :)

    Pozdrowienia Radar :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kielczanin, potwierdzam - jeśli majonez, to tylko kielecki - nie dość, że bardzo smaczny, to jeszcze jako JEDYNY NIE ZAWIERA CUKRU

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo ziemniaki lepiej kupować bezpośrednio od rolnika, on wie co sprzedaje i jak się ten kartofel zachowa po ugotowaniu, czy lepszy na placki czy do puree :) Wiem bo mój tata siedzi w tym interesie od lat i latem mu pomagam to się uczę właściwości poszczególnych bulw :P

    OdpowiedzUsuń
  5. No właśnie często rolnicy sprzedają po targowiskach i wciskają takie kity, że dany gatunek ziemniaka do wszystkiego się nadaje - i żeby nie było, że narzekam na rolników, bo sam nim jestem, a lubię posłuchać po rynkach, co i jak inni sprzedają.

    OdpowiedzUsuń
  6. mój znajomy pracował na targowisku, sprzedając ziemniaki. na pytanie 'czy to odmiana X?' odpowiadał 'panie, jasne że X'. nie dziwię się, skąd ta dezorientacja :D ja kupiłam dziś denary - mam nadzieję, że będą dobre na puree ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie najbardziej smakuje odmiana Irga. Gdy mam możliwość to je kupuję, zawsze są smaczne. Takie typowe obiadowe. Podobno do placków najlepsza jest odmiana Bryza... ale sam placków nie piekę, więc nie sprawdzałem.

    OdpowiedzUsuń
  8. 117 odmian ? lolwut :D ja mam 2 odmiany: dobre na frytki i złe na frytki

    OdpowiedzUsuń
  9. moim zdaniem irga nadaje się do wszystkiego c:

    OdpowiedzUsuń
  10. jak pytam o nazwę ziemniaków, to patrzą na mnie sprzedawcy jak na idiotę , co sobie wymyśla nie wiadomo co , żenujące.

    Moje ulubione to Denary i Korony, lubię żółte ziemniaki, takie mokre ciapciatę, nie cierpię białych, suchych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te niedobre białe to tylko lubią ludzie z Warszawy. Zabór rosyjski zrobił swoje :)

      Usuń
  11. najlepszą odpowiedzią na pytanie o rodzaje sprzedawanych ziemniaków jest " panie, a wszystkie rodzaje mamy". Ostatnio mi się na targu trafił taki cwaniak za 5 zł sprzedawca, na moje pytanie jakie ma rodzaje wymienił tam parę nazw, no to mówię że proszę Denary, a on "wybierz se pan" ja mu, że nie wiem które to są denary, a ten mi , że no "wszystkie", pytam go co on mi za kit wciska, a on że wymyślam. Podziękowałem i odszedłem frajer nie jestem, człowiek nie był na tyle inteligentny nawet, żeby umiejętnie skłamać :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi się wydaje, że oni wiedzą, że społeczeństwo jest w pewnych obszarach wciąż na etapie "cieszmy się, że jest i bierzmy, póki sprzedają". Ludzie nie wiedzą o tych stu siedemnastu odmianach, znają w dużym procencie schabowe z ziemniakami i kapustą i nie wymagają niczego innego. Przyzwyczajenie robi swoje. Dopiero my budzimy pierwszy popłoch pytaniami typu "a jaka to odmiana, a czy po ugotowaniu jest krucha czy zwarta i czy nadaje się do pierogów?". I dopiero jak jeden, drugi czy trzeci przyjdzie do warzywniaka zrobić borutę na cały sklep, że towar niezgodny z opisem, to coś się może zmieni. Choć wątpię, bo reszta przyzwyczajonych klientów popatrzy jak na barana, popuka się w głowę i weźmie ten swój pięciokilogramowy wór byle czego. Bo jest no i to ziemniak, więc przecież da się zjeść, nie?

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie demonizowałbym tak bardzo, bo pamiętam, że już ponad 10 lat temu na pobliskim bazarze, każdy rolnik miał po kilka skrzynek z różnymi odmianami, przy czym każda skrzynka miała kawałek kartonika z nazwą odmiany i ceną. I oczywiście, każde wg rolników były dobre do czegoś innego (a to do kotleta, a to na placuszki, a to na frytki czy kartoflaka), oraz każdy miał inną cene - w końcu nie sprzedawał "jakiegoś tam ziemniaka", tylko np. irgę czy denara.

    Zgadzam się z tym, że sprzedawanie wszystkich tych odmian w jednym worze jako "ziemniaki no name" jest czystą ciemnotą. Komuś nie zasmakuję i taki rolnik/sklepik stracił klienta, który mógł wrócić po ziemniaki B. Nie mówiąc już o tym, że nazywając odmianę można ten sam ziemniak sprzedać o te kilka groszy drożej za kilogram...

    Ale jak zwykle, wina leży po winie konsumenta - akceptuje on "ziemniaki myte" i "ziemniaki niemyte" zamiast kupić w tym sklepie, w którym rozpoznają odmiany. Ale to jak z dyskusją supermarkety vs małe sklepiki - każdy i tak raz na tydzień zawiezie d... autem do marketu, bo tak wygodniej...

    PS. Nie kartofle, tylko ziemniaki, ew. pyry :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Doskonale pamiętam ten odcinek "Makłowicza" i zgadzam się w 100%.

    OdpowiedzUsuń
  15. Teraz to trudno o dobre ziemniaki, nie lubię tych z supermarketu , a w warzywniaku ostatnio ma Pani wszystko przemrożone.Zazwyczaj ostatnio trafiam na ziemniaki ciapowate , mój mąż mówi , że to ziemniaki na karmę dla zwierząt zazwyczaj są mokre i słodkie brr. Ale robiłam ostatnio placki ziemniaczane z ziemniaków z biedronki i powiem , że nawet dawały radę.

    OdpowiedzUsuń
  16. dla zwierząt są te suche i nie słodkie białe, te ciapy słodkawe to rarytas

    OdpowiedzUsuń
  17. A na bazarku gdzie kupuję ziemniaczki to "mój" sprzedawca czyli pan Janusz ma dwa rodzaje. Irga czyli biała sypka najlepsza na tzw.obiadek do kotleta. Bo jest jasnożółta i łatwa do ubicia po ugotowaniu;ewentualnie do zrobienia puree. Ale ma też bardzo smaczną odmianę ciemnożółtych, kremowych-odmiany nie znam. I te polecał mi na sałatki, zapiekanki czy frytki. dlaczego? Otóż jak to pan Janusz mówi że "te kartofle są tłuste".I rzeczywiście po normalnym ich potraktowaniu są klejące lekko grudkowate. Mówiąc brzydko paciaja. Ale po zapieczeniu czy upieczeniu we fryturze są wyśmienite.Do sałatki bardzo dobrze pasują - nawet podczas krojenia można uzyskać odpowiedni rozmiar kostki. A w smaku lepsze od Irgi. W jednym z supermarketów widziałem specjalne ziemniaki do pieczenia...okazało się że to są zwykłe przemysłowe kartofle dla trzody różniące się jedynie rozmiarem.
    Pozdrawiam.Roberto

    OdpowiedzUsuń
  18. Lepiej kupić ziemniaki na targu niż w markecie. W Biedronkach, Tesco i całej reszcie masz tylko napisane Ziemniak luz bez informacji jaka to odmiana. W małym sklepie lub na targu jest większe prawdopodobieństwo,że ci powiedzą.
    Bryzy są niesmaczne, trochę ziemiste i wodniste absolutnie nie na frytki.
    Mnie najbardziej smakują Dżeli i Winiety. Dżeli są bardzo dobre na placki, nie ciemnieją. Z Winiet są niezłe frytki, na sucho tez ok.
    Pozdrawiam
    elle

    OdpowiedzUsuń
  19. Wybaczcie, ze zbaczam z tematu.
    Za chwile zadam pytanie, ktore moze zmienic bieg historii.
    Przygotujcie sie.

    Czy to prawda, ze Lidl zmienil producenta pizzy Alfredo, z Papaliny na innego i czy to prawda, ze pizza jest teraz duzo gorsza?

    Dziekuje za uwage.

    OdpowiedzUsuń
  20. ja jeszcze dodam, że najelpsi są geniusze, którzy mieszają gatunki ziemniaków, kupisz worek takich pomieszanych i potem na talerzu połowe masz surowych.

    OdpowiedzUsuń
  21. Podpisuję się pod tym rękami i nogami. Już dawno pomstuję na warszawkę, która tym się chlubi, że rózróżnia tylko dwa gatunki ziemniaków irysa i irgę, w dodatku jeden od drugiego się niczym nie rózni, a oba mają tyle wspólnego z irysem i irgą, co woda z ogniem. w dodatku warszawka nie "uważa" innych, tylko białe ziemniaki. A kategorie typu: do pieczenia na ruszcie, na frytki, na sypko, na kopytka, na puree itd. są kompletnie abstrakcyjne. Zapytajcie w warszawie jakiegoś lokalnego sprzedacę : dlaczego ma tylko jeden, góra dwa gatunki i obydwa białe, to na 100 proc. powie: żółte ziemniaki w warszawie się nie sprzedają. lidzie pytają tylko o białe ziemniaki. Pod tym względem jesteśmy daleko w tyle za światem, który zna przynajmniej kilkanaście gatunków.W Polsce tylko w carrefurze można kupić parę różnych gatunków, smaczne są z Bałutów.
    Przydalaby się ziemniaczana rewolucja, kompletna zmiana mentalności, nie tylko sprzedwaców, ale zwykłych zjadaczy, żeby wiedzieli, czego mają się domagac, przecież lud ciemny nie wie, że każda potrawa ziemniaczana wymaga innego gatunku, inne na gnocchi, inne na placki, inne w folii, Co robimy rewolucję???????

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo trafny artykuł! Ostatnio poruszałem ten temat na pewnym forum związanym z gotowaniem.
    Ogólnie pochodzę ze wschodu Polski i tak się złożyło, że wylądowałem w Poznaniu. Niby Pyrlandia, ale jednak coś tu jest z tym ziemniakiem nie tak. Kiedy te, z moich rodzinnych stron po 25 minutach gotowania pięknie się rozsypują na talerzu białym puchem, to te poznańskie po godzinie są nadal plastelinowate. I niestety "nie idzie" dostać tu ziemniorów innych :( Plus jest chociaż taki, że na targowisku w pobliżu którego mieszkam, kupując ziemniaki zna się odmianę - są opisane. Szkoda tylko ze dostępne są tylko dwie z tych ponad stu :(

    Pozdrawiam i gratuluje podjęcia bardzo ciekawego tematu!

    Jacek.

    OdpowiedzUsuń
  23. "zrobić borutę na cały sklep"
    Porutę ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Na szybko z tych 117 mogę wymienić tylko bryzę i irgę, ale i tak w warzywniaku uda mi się kupić ziemniaki odmiany "ziemniak" - czasem zrelaksowne czyli luz, a czasem koszykarzy czyli w siatce ;)

    Które lepsze na frytki? ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. gratuluję! znowu trafiłeś na główną wykopu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Powiem Wam tak: Od wielu lat sprzedaje ziemniaki, które sam uprawiam w moim gospodarstwie i wiem, że podawanie prawdziwej nazwy ziemniaka nie ma sensu. W moim rejonie najpopularniejszym ziemniakiem jest bryza (żółty) i ludzie ją kupują, chociaż od kilku lat nie słyszałem o rolniku sadzącym tą odmianę. Jeśli zaproponujesz mu ziemniak o identycznych parametrach lub lepszych klient tego nie kupi, pójdzie do innego oszusta, który będzie miał "bryze".

    OdpowiedzUsuń
  27. Z życia wzięte:
    Na targu podchodzi klient do sprzedawcy i pyta:
    - Panie, a te pomidory to Mieleckie?
    - Tak proszę pana.
    - To poproszę 2kg.
    Sprzedawca sprzedał, klient zapłacił i odszedł a sprzedawca pod nosem:
    - Jakie by chciał, takie by miał.

    OdpowiedzUsuń
  28. no nie lubiem cukru w majonezie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. jadlem dzisiaj frytki z ziemniakow np i calkiem calkiem ale wole z rzepy te frytki przynajmniej maja cos oleju w sobie ... heeelo panowie kto pyta o nazwe ziemniakow w tym kraju jak wszystkie sa zaj...te pytajcie lepiej o podatki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A te podatki to nie są zaj... te ?

      Usuń
  30. Podobnie w innych krajach jest z jabłkami. U nas odmian do wyboru, a u innych aby jabłko. Przecież mamy to samo z bananami, aby banan:)

    Jaki kraj taki obyczaj:)

    OdpowiedzUsuń
  31. no nie narzekajmy, w Tesco czy Auchanie można znaleźć całkiem dobrze oznaczone Lord-y czy inne grule, oczywiście znów w hipermarketach jest tak że na mytych ziemniakach królują oznaczenia: na frytki, na sałatkę, na pierogi - oczywiście jaki to gatunek nie podano :)

    OdpowiedzUsuń
  32. ha! a ja wiem że kupuję Lordy :) i że są pycha do mięcha, ale tak naprawdę to nie wiem do czego są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  33. U nas ponad 100 odmian ziemniaka, a i tak z reguły kupuje się to co jest na targu/rynku, w sklepiku czy markecie. Natomiast w Peru rozróżnia się kilka tysięcy (!) odmian.

    W Polsce "świadomość ziemniaka" jest bardzo niska. Klient nie jest wymagający, kupuje zawsze tę samą, ulubioną odmianę albo "pan da te dobre". A sprzedawca często sam nie wie jakie gatunki pyrek oferuje - nie jest rolnikiem, a pośrednikiem. Na domiar złego: jednym z wielu.
    U takich żabojadów na przykład, sytuacja zupełnie odwrotna. Idziesz na targ, prosisz o dwa kilo ziemniaczków i nim zdążysz skończyć zdanie, sprzedawca natychmiast pyta do czego ziemniaki będą potrzebne. Dla cudzoziemca, zwłaszcza nie będącego obeznanym w ziemniaczanym temacie, takie pytanie często powoduje klasycznego karpika na twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Myte ziemniaki z Biedronki to delikatnie mówiąc syf na kiju hahaha. Nie polecam. Ziemniaki tylko ładnie wyglądają i dałem się nabrać :-) - pierwszy i ostatni raz. Obieranie tych ziemniaków odsłania na nich ciemne plamy, co nie jest normalne u zdrowego ziemniaka. Zresztą trudno kupić dobre ziemniaki w supermarketach. W Sano też ziemniaki są do ....

    OdpowiedzUsuń
  35. Słowa Radara to myśli dosłownie wyjęte z mojej głowy. Nigdy nie potrafiłam zrozumieć dlaczego chełpimy się, że jesteśmy krajem ziemniaka. Nie jesteśmy. Zupełnie nie znamy się na ziemniaku, jemy faktycznie jak trzoda, co nam wcisną na bazarze. Nie tylko do zachodniej Europy nam daleko, gdzie ziemniaki szanuje się i traktuje jak warzywo z opisem zastosowania danej odmiany, ale i do Peru, naprawdę światowej potęgi ziemniaka. Tam na każdym straganie stosy kilkudziesięciu odmian, każdy stos osobno, żeby nie pomieszały się. Wszyscy wiedzą, który ziemniak do czego. I wszystkie wyglądają pysznie, bez większych skaz (byłam, widziałam, jadłam). Wstyd byłoby sprzedawać, to co u nas jest normą: zielone, zgniłe itp., o czym Radar pisze. U nas konsument macha ręką na bajdurzenia sprzedawców i niestety kupuje. Mam na bazarze niedaleko domu ulubioną budkę, gdzie sprzedają dobrej jakości owoce i warzywa, ale nigdy (naprawdę nigdy) nie trafiłam na dobre ziemniaki. Czy ktoś ma pomysł jak na masową skalę zmusić kupców do szacunku dla klienta?

    OdpowiedzUsuń
  36. Ale popatrzcie na te ceny 2.98 dolarów za kilogram ziemniaków. To już wolę polskie ziemniaki no-name za 60 groszy za kilogram. 20 razy tańsze.

    OdpowiedzUsuń