środa, 24 listopada 2010

Do mlekozy przystąp! – Kozi jogurt naturalny (producent Agro-Danmis)


„Czułem, że się w żaden sposób nie wykręcę i że trzeba będzie wypić tę mlekozę. Nie miałem osobiście nic przeciwko kozom. Z pewnością ich mleko nie jest gorsze od krowiego (...) To był najwspanialszy napój, jaki kiedykolwiek miałem szczęście próbować! Delikatny jak śmietanka homogenizowana, jak krem, aksamitny, aromatyczny... Miałem niezwykłe wrażenie, że jestem na pustyni i piję mleko orzecha kokosowego”.  czytaj dalej

Na początek zagadka – z jakiej książki pochodzi powyższy cytat? Dla starszyzny nie powinien to być duży problem, achtadzisiejsza młodzież już tak łatwo mieć nie będzie.

W Polsce produkty z mleka koziego nie są zbyt popularne – a szkoda! Jak tylko widzę coś takiego w sklepie, staram się kupować. Tym razem padło na niepozorny jogurt naturalny z mleczarni specjalizującej się w wyrobach z mleka koziego. W swojej ofercie ma ona nie tylko typowe mleko, sery czy jogurty, ale również mleko w proszku, serek topiony, a nawet... kozie mleczko (czekoladki w typie ptasiego mleczka):)

Jogurt w wersji bardzo podstawowej: tylko mleko i żywe kultury bakterii. Żadnego cukru, wsadów dżemowych i innych zbędnych dodatków. Byłoby prawie idealnie, gdyby nie jedno małe „ale”. Zagęstnik. Wkurza mnie, że do wszystkich produktów z mleka dodaje się zagęstniki. W tym przypadku producent nie raczył też podać, jaki to zagęstnik. Naprawdę wolałbym, żeby w tym jogurcie go nie było. Gdyby był rzadki, do wypicia, smakowałby trochę jak turecki ayran. Byłbym za powiększeniem kubka i wywaleniem zagęszczacza. Wtedy kupowałbym sobie do pracy i mógłbym powiedzieć, że wreszcie się zdrowo odżywiam.

Jogurt smaczny, niskokaloryczny, ale nie spełnia wszystkich moich oczekiwań.

==Radar==

Waga: 125 g, kaloryczność: 53 kcal w 100 g
Cena: 1,78 zł (Auchan)

Ocena: 7/10

+ naturalny, prosty, bez zbędnych dodatków
+ smaczny i orzeźwiający
+ mleczarnia zajmująca się przetwórstwem wyłącznie koziego mleka

- niepotrzebny zagęstnik
- maleńki kubeczek

3 komentarze:

  1. przez chwile się ucieszyłam, że zagram samemu Radarowi na nosie, że niby młodzież, a w siódmym stopniu wtajemniczona. potem uświadomiłam sobie, że jestem stara i dwudziestodwuletnia, więc żadna zasługa, że niziurski czytany był. życie! 7/10 to całkiem przyzwoita zachęta, żeby spróbować - na razie jestem na etapie bałkańskiego. pozdro333.
    nisia.

    OdpowiedzUsuń
  2. E. Niziurski „Siódme wtajemniczenie” jest jakaś nagroda? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tani. Po tyle to są krowie.

    OdpowiedzUsuń