niedziela, 24 października 2010

Już byłem w ogródku, już witałem się z gąską – Liście winorośli z ryżem (producent nieznany, Grecja; dystrybutor Lidl)


Jak tylko otworzyłem puszkę i zobaczyłem te słitaśne maleństwa z liści winorośli, jak tylko zobaczyłem, że jest ich naprawdę sporo (dwie warstwy), przez chwilę myślałem, że znalazłem idealną przekąskę do wina.  czytaj dalej

Zanim napiszę, dlaczego jednak się zawiodłem, kilka słów o samym produkcie. Jest to rodzaj gołąbków, z tym że zamiast kapusty za warstwę zewnętrzną służą liście winorośli (tej samej, która daje nam winogrona, wino i rodzynki). Wewnątrz pakiecików znajduje się nadzienie z ryżu, cebuli, kopru i mięty. Gołąbeczki zanurzone są w oleistej zalewie. Na razie wszystko prezentuje się wręcz bosko. Niestety, rozczarowanie przychodzi, kiedy się tego spróbuje. Owszem, same pakieciki są dobrze zrobione i bardzo smaczne, jednak zawód sprawia zalewa. Jest totalnie zakwaszona kwaskiem cytrynowym! Na początku to nie przeszkadza, bo smak kwaśny po chwili ustępuje oleistości i właściwemu smakowi gołąbków. Za to po dłuższej chwili od jedzenia kwasek ujawnia się w przełyku i zaczyna go drażnić z siłą nadciągającej zgagi. Nie powiem, żeby to było przyjemne uczucie.



Ta grecka przystawka wiele by zyskała, gdyby pakieciki zanurzyć w czystej lub smakowej oliwie z oliwek (zamiast oleju sojowego), a doprawienie pozostawić już konsumentowi. Kto lubi kwaśne, mógłby skropić je sokiem z cytryny (naturalnym!). I wtedy bez wahania dałbym wysoką ocenę, ponieważ sam pomysł na taką przekąskę sprzedawaną w puszce (dodam, że nie ma ani śladu konserwowych aromatów) wydaje się genialny. Szkoda, że nie wszystko się udało, stąd i ocena znacząco niższa.

==Radar==

Waga: 280 g, kaloryczność: nie podano
Cena: 5,99 zł

Ocena: 6/10

+ dużo gołąbków w puszce (10 lub 11)
+ pyszne nadzienie
+ idealna przekąska do wina...

- ...byłaby, gdyby nie popsuta zalewa, w której dominuje kwasek cytrynowy
- wywołuje nieprzyjemne wrażenie zakwaszenia

8 komentarzy:

  1. Dziś pod wpływem tego bloga postanowiłem sam wybrać się do lidla by zakosztować greckich pyszności. :P Niestety nie znalazłem greckiej pizzy ale w moje ręce wpadł mrożony gyros z tej samej serii. W smaku okazał się bardzo dobry choć tu nie mogę być obiektywny. Można powiedzieć, że od kiedy morliny zrezygnowały z produkcji gyrosu byłem na narkotycznym głodzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. dolmadakia w zasadzie tak się robi- zalewa ma być kwaśna, więc nie widzę powodu dla którego lidlowskie miałyby być inne

    OdpowiedzUsuń
  3. Połowę przyjemności, którą czerpię z czytania Twojego bloga, zawdzięczam tytułom notek. Majstersztyk :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dolmadki :)
    Od razu widać, że w Grecji nie byłeś/nie jadłeś. A polecam oryginały. I nie tylko jako przekąska.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Radar - strasznie trudno Ci dogodzic, jeszcze 2-3 wpisy temu narzekales ze zawartosc jakies puszki czy tam sloika jest slabo doprawiona. A teraz znowu narzekasz ze zalewa jest za kwasna ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. może jest za słodka ? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja uwielbiam i żadnego kwasu nie czuję, zgagi też nie odnotowano.

    OdpowiedzUsuń
  8. dostałam w prezencie, ale nie mój smak, nie mogłam przełknąć ;)

    OdpowiedzUsuń