piątek, 20 sierpnia 2010

E.Leclerc – nuuuuda


Tym razem wybrałem się do nowo otwartego, choć nie całkiem nowego, marketu francuskiej sieci E.Leclerc. Nie nowego, ponieważ przedtem była tam Billa, a przez chwilę nawet Bill. Francuzi przejęli resztki austriackiej dumy całkiem niedawno, powiększając w ten sposób swoje „imperium” w Polsce. Wybrałem się na wizytę z nadzieją, że będzie to coś przynajmniej na poziomie Intermarché. Marzenia...  czytaj dalej

Pierwsze, co mnie niemile zaskoczyło: wchodzę do marketu i na dzień dobry utykam w jakichś łachmanach i w ciżbie ludzi grzebiących w promocyjnych majtkach czy pakietach skarpetek za 5 złotych. Do tego wieszaki ozdobione podejrzanie błyszczącymi dresami – nie no, rozumiem, że sklep powinien dostosować swoją ofertę do okolicy, ale tak źle chyba nie jest! W ogóle dziwny pomysł, żeby na wejściu zgromadzić towary przemysłowe: ciuchy, piórniki, kieliszki i kleje do dętek. Przez to wszystko trzeba się przepchnąć, żeby dotrzeć do tego, co najważniejsze – żarcia. Porównajmy układ innych marketów i to, co widzi wchodzący do sklepu klient: Biedronka – wody mineralne, napoje, Lidl – minipiekarnia, pieczywo (bardzo dobry chwyt moim zdaniem) i napoje, Kaufland – warzywa i owoce, Tesco (małe) – nabiał, warzywa i owoce, Intermarché – warzywa i owoce, pieczywo. Jak widać E.Leclerc idzie pod prąd trendów marketów typowo spożywczych i stosuje układ charakterystyczny dla hipermarketów (a powierzchniowo zasługuje najwyżej na określenie supermarket). Jednak w hipermarketach jest więcej miejsca przy wejściu i bez problemu można to badziewie ominąć. Za utrudnienia w poruszaniu się - duży minus.

Przeszedłem się po całym sklepie, przeglądając asortyment. W zamrażarkach wybór pizzy mrożonej ograniczał się w zasadzie do wyrobów Dr. Oetkera (minuuuus). Fatalny brak groszku mrożonego (w mniejszym Intermarché jest) – jak mnie to wkurza! Większość produktów to uznane marki. Marka własna ECO+ praktycznie niewidoczna, ukryta pomiędzy wyrobami z dużych koncernów. Zawiodłem się, bo zawsze gdy idę do sklepu sieciowego, liczę na coś wyjątkowego, co wyróżnia tę sieć od innych. Na przykład w Lidlu czy Aldim, podobnie jak w Biedronce i Tesco, kupimy produkty, których nie uświadczy się nigdzie indziej. W przypadku E.Leclerca liczyłem na jakieś francuskie akcenty (w Intermarché bardzo się swoim pochodzeniem szczycą), ale nic nie rzuciło mi się w oczy. Cydru rzecz jasna nie mieli. O dziale piwnym nawet nie chcę wspominać, bo musiałbym użyć słowa „żałosny”. Ups, wspomniałem.

Gdyby chociaż mieli croissanty i puszczali jakąś francuską muzyczkę, może i zakupy robiłoby się przyjemnie. A tak ciężko znaleźć mi powód do kolejnej wizyty.

Aha, znalazłem plusa – jajka trzymają w lodówce. Ale w Billi też tak było... No i mają koszyki, nie tylko wózki.

Gazetka promocyjna ma imponujące rozmiary; co z tego, skoro tak naprawdę nic atrakcyjnego w niej nie wypatrzyłem. Chwalą się niskimi cenami ECO+, ale to są naprawdę podstawowe produkty. No i chyba bałbym się kupić 200-gramową przyprawę typu warzywko za 0,79 zł. Czasem zbyt niska cena potrafi skutecznie zniechęcić...

E.Leclerc to taki europejski średniak. Niby wszystko mają, niby same dobre marki, mają też tanią ofertę dla biedaków... tfu, oszczędnych, ale sklepowi brakuje charakteru. Wolę już podreptać do Lidla. Wiem, jestem fanbojem Lidla.

==Radar==

PS. A może w marketach E.Leclerc w innych częściach kraju jest ciekawszy wybór towarów? Piszcie!

19 komentarzy:

  1. Biedronka jest lepsza od Lidla :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Też jestem fanem Lidla. Tam jest mnóstwo nigdzie nie spotykanych produktów! I słowo "mnóstwo" nie jest tu przesadą!
    A nawiązując do mojego przedmówcy - Biedronka nie jest lepsza od Lidla, jest popularniejsza. W Biedronce brakuje mi PORZĄDNEJ kawy. Te co są to naprawdę najgorsze badziewie. A jestem fanem kawy... O kawie chyba jeszcze nic nie było?

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedronka to przecież całkowicie inna klasa. Asortyment jest tak o połowę mniejszy niż Lidlowski, do tego wszystko jest tam do bólu poprawne - bardzo rzadko wprowadzają jakieś ciekawe rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lidl jest świetny. Wiele produktów śmiesznie tanich a przy tym bardzo smacznych, np. dobre makarony z pszenicy durum za śmiesznie małe pieniądze (2zł paczka?), świetne pesto za 5 zł, dobra pizza za 5 zł... Do tego mają te swoje tygodnie poświęcone różnym kuchniom świata.

    OdpowiedzUsuń
  5. tak tak.. ale doskonale wiemy że wszyscy i tak kochają lidla.. ja również, a że mam do niego strasznie nie po drodze, to zaprzyjaźniłam się z biedronką i dlatego nie zgodzę się z -Panem- jest ciekawie i coraz ciekawiej, mimo iż to atrakcje sporadyczne

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas w Leklerku jest pyszny chleb wiejski. Uwielbiam. Nie jak sprawa wygląda w innych miastach.
    Dodam, że to u nas, to Słupsk.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio byłem w mi najbliższym "Eklerku" w Elblągu i powiem, że w przeciwieństwie do Ciebie znalazłem sporo francuskich smakołyków. Jakieś słodycze, sery, wędliny. Nawet tamtejszy market chwali się własną wędzarnią i sprzedaje wędzone boczki, szynki, słoniny. Co do alkoholi to tak samo jak u Ciebie :( . Czy cydr to ja mam sam sobie zrobić?

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam kolegę z Elbląga :) Potwierdzam, jest stoisko "francuskie", na którym znajdziemy głównie wyroby własne "eco+" produkowane we Francji. Niestety, ich ceny są ekonomiczne jedynie dla francuzów... Poza tym LECLERC to żenada, kilka razy byłem ze swoją listą zakupów i zawsze kilku produktów nie było (podstawowe, znane marki). Jak słusznie zauważył Radar, to jest co najwyżej supermarket, słowo hiper jest grubo przesadzone.

    OdpowiedzUsuń
  9. Leclerc (Warszawa-Ursynow) od jakiegos czasu jest dla mnie sklepem numer jeden - po pierwsze wybor produktow marki wlasnej (widoaca marka) ale w jej francuskim wydaniu - mleko sojowe i jogurty sojowe po mniej niz 5 zeta za 4x100g, tofu jedwabiste (silken tofu) za 8 zeta, podobnie z roznymi makaronami, sosami, glonami i produktami z certyfikatem rolnictwa ekologicznego - mniej wiecej od 1/3 do polowy taniej niz gdzie indziej (no jogurty sojowe nawet 75%). I ku mojemu zaskoczeniu (kiedys myslalam ze to bardzo drogi hipermarket) ceny w wiekszosci wypadkow o 1 zloty tansze niz w tesco (nie mam na mysli produktow tesco tylko np recznikow papierowych typu foxy), dla mnie Leclerc to ostatni lider ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. leclerc- kupuje tam przewaznie jakies slodkosci i pieczywo na dziale cukiernia/piekarnia, reszta niespecjalnie mnie interesuje.
    rowniez jestem fanka lidla i to wlasnie tam sie zaopatruje. slodycze i nabial stamtad sa wedlug mnie najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Lidl jest jednym z lepszych sklepow w pl. biedra sie chowa przy nim

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio miałem okazję odwiedzić ten supermarket w Kołobrzegu, nie zwiedziłem całego sklepu ale byłem bardzo miło zaskoczony stoiskiem monopolowym (na piwnym nie byłem) znalazło się sporo alkoholi, których nigdy wcześniej nie widziałem. Cenowo jak to na supermarket przystało trzyma poziom, ogólnie miło wspominam sklep. Przy okazji nie polecam nikomu wódki Alpejskiej ! pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja czasem nawet lubię elbląski Leclerc. szczególnie dział papierniczy i z kubkami/talerzami takimi różnymi, można znaleźc coś ładnego, niedrogiego.
    mają też pyszne bagietki. i jogurty czasem niespotykane w innych sklepach. i żelki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja sobie bardzo chwalę wrocławski Leclerc. DObre sery, wędliny, duży wybór bakalii, warzyw i owoców, również alkoholi. No i mają wiele francuskich słodyczy niedostępnych w innych sklepach.

    OdpowiedzUsuń
  15. Byłem w gdańskim Leclerku na Przymorzu, ale tylko raz. W Galerii Przymorze występuje on jako hipermarket, ale w gruncie rzeczy gdyby nie było logo, to mógłby to być każdy sklep. Nic szczególnego nie utkwiło mi w pamięci i już więcej się tam nie pojawiłem. Jeśli francuski duży sklep z dobrą ofertą francuskich produktów i całkiem dobrą ofertą pozostałych - to bezapelacyjnie Auchan. Specjalna sekcja regionalnych francuskich serów pleśniowych, świetny wybór ryb i owoców morza (w czwartki dostawy lotnicze, więc w czwartki są świeże), kurczaki zagrodowe z Podlasia, białe brzoskwinie z Prowansji... no jest trochę tego.

    OdpowiedzUsuń
  16. Leclerc w Kołobrzegu (również dawna Billa) to nic specjalnego – można dostać to co wszędzie i to niekoniecznie taniej. Z tej ich marki własnej ECO+ próbowałem olej – nie był zły. Jeśli chodzi o ciekawe rzeczy które tylko tam znalazłem, to mieli smaczne chipsy w tubce za 4,50 zł, czyli znacznie tańsze od Pringlesów i nie ustępujące im smakiem.
    Co do działu piwnego, to się nie zgodzę – na pewno mają lepszy od Reala, gdzie żadnego piwa poza czołówką „koncerniaków” nie dostaniesz. Zabawne, że nawet Kasztelana nie można było kupić w Realu w Słupsku. W Leclercu jest i Kasztelan i lubelska Perła i Łomża.

    OdpowiedzUsuń
  17. w Malborku otworzyli ten francuski market również zamiast Billi, generalnie CIASNO, na wejściu leżą jakieś graty, jedzenie jest na tyłach sklepu, totalnie zero jakichś fajnych, sieciowych produktów ich marki, nie polecam ze względu na okropny tłok i bardzo ciasne przejścia

    OdpowiedzUsuń
  18. E.leclerc w Bydgoszczy suuper sklep w porównaniu co było (billa) dział piwny powala ... wybór piw umywa sie do innych, super dział tekstylny - jakaś nowa marka- pracownik mówił,że z Francji

    OdpowiedzUsuń
  19. E.leclerc w Bydgoszczy super zaopatrzenie dział monopolowy , zdrowa żywność , suuper. polecam..
    stały klient

    OdpowiedzUsuń