piątek, 13 sierpnia 2010

Byłem w Aldim...


I co? Atmosfera jak w kościele. I biednie strasznie...  czytaj dalej

W dawnych czasach słowo Aldi oznaczało rodzinę w Rajchu. Potem przedsiębiorczego tatusia, który jeździł do Berlina na handel. Torba z logo sklepu była szczytem szpanu i oznaczała wyższy status społeczny. Co zostało z tej legendy, kiedy mamy już Aldika w Polsce? Przedsięwziąłem wielką wyprawę, by to sprawdzić.


Moim celem był sklep w Rudzie Śląskiej, do którego wybrałem się nieco okrężną drogą przez Kolonię Ficinus (zbierając przy okazji materiał na bloga Rowerem po Silesii, relacja z wycieczki wraz z mapką wkrótce). Gdy dotarłem na miejsce, moim oczom ukazał się obiekt przypominający konstrukcją sklepy Lidla. Ze spóźnionym refleksem zorientowałem się, że nie uznaje się tam koszyków, a powrót po wózek został odcięty przez jednokierunkowe wejście. Nie pozostało nic innego jak wyszarpać kawał kartonu spod jakichś soków i ruszyć na zakupy z takim prowizorycznym pojemnikiem.

Pierwsze co rzuca się w oczy, to... pustka. Sklep dość minimalistycznie zastawiony niskimi regałami, dużo wolnego miejsca, no i ta nabożna cisza... Z trzech kas tylko jedna zasiedlona, ale też klientów tak mało, że nie ma się co spinać. No i kasjerka milusia, nawet jak nie potrafi trafić kodem kreskowym w czytnik. Liczą się dobre chęci i ładny uśmiech!

Sprawdzam asortyment: tuż przy wejściu piwa i to mi się podoba, od razu ma się dostęp do towaru pierwszej potrzeby. Inna sprawa, że same dziwne marki, o jakich nigdy nie słyszałem, produkowane w Belgii lub Niemczech. Coś tam sobie wziąłem. Wędliny – skromnie ilościowo, ale dość przyzwoicie wyglądające (chociaż to salami, które kupiłem okazało się mieszanką wieprzowiny z indykiem, którego nie znoszę). Dumnie prezentuje się szynka szwarcwaldzka. Nabiał – jak wyżej, w niewielkiej liczbie, dominują produkty firm niemieckich. Słodycze – czekolady to same „nołnejmy”, czyli marka własna Aldiego. Za to udało mi się kupić wafelki firmy JAGO o dawno nie widzianym smaku cytrynowym w białej czekoladzie (mniam!). Dział z konserwami równie skromny, nawet nie było co wziąć. Wniosek: asortyment polskiego Aldi to tylko podstawowe towary, do tego brak wyboru podobnych produktów różnych firm. Jak w sklepiku wiejskim, gdzie chodzi się po chleb i mleko oraz od czasu do czasu baterie do aparatu.

Za to mają całkiem solidną gazetkę. Znowu przypominającą tę lidlowską (ciekawe, kto tu od kogo zrzynał). Podobieństwa nie ograniczają się tylko do układu (na zewnątrz spożywka, w środku towary przemysłowe), ale też stylu opisywania produktów. W każdym można znaleźć jakąś pozytywną cechę, weźmy taki ocet spirytusowy. Nad czym tu się rozwodzić, zapytacie? A jednak Aldi zauważa i przekazuje klientom tę oto światłą uwagę: „z naturalnej fermentacji alkoholowej”! Słiiit. Skoro już jesteśmy przy zręcznych sloganach, oto motto (sorry, nie miało się rymować) Aldiego: „Jakość ponad wszystko – ceny non stop nisko”. Majstersztyk!

W Aldim dbają o klienta na każdym kroku. Przed zmięciem paragonu i wyrzuceniem go na parking nie sposób nie zauważyć troskliwej instrukcji wydrukowanej na odwrocie. „W celu zachowania odpowiedniej jakości wydruku prosimy chronić go przed bezpośrednim światłem słonecznym, wysokimi temperaturami, silnym naciskiem, kontaktem z chemikaliami, olejami i tłuszczami oraz foliami zawierającymi substancje zmiękczające (na przykład folie biurowe „koszulki” wykonane z PCV). Prosimy o przechowywanie wydruku w ciemności oraz w temperaturze pokojowej”. Dobrze, że nie w warunkach chłodniczych...


Nic w tym Aldim nie ma w porównaniu z Lidlem, ale wiecie co? Chyba znowu się tam wybiorę. Jakoś ich polubiłem, zupełnie nie wiem dlaczego.

==Radar==

18 komentarzy:

  1. spróbuj tych czekolad noname (zwłaszcza tych 200g), są świetne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lidl twórczo zerżnął z prekursorów - czyli Aldiego. Tu masz uzupełniacz wiedzy:
    http://42.pl/u/2qgC
    Warto przeczytać.
    (poprawiłem linka)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wybaczcie za OT, ale to Ty Piotrze, Wielki Guru Cytrynkowych Benków?

    OdpowiedzUsuń
  5. Piwo pszeniczne z Aldiego jest dobre!

    OdpowiedzUsuń
  6. z Anonimowym na górze się zgadzam. Czekolady są w Aldim świetne. I to każdy smak. Ja np. najbardziej lubię Bakaliową... Jakiś szeroki test porównawczy tych czekolad byłby ciekawy... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Polecam sardynki w oleju, z chilli lub z cytryną.
    Niedrogie, a naprawdę dobre!

    OdpowiedzUsuń
  8. to koszulki zmiękczają?!?!

    OdpowiedzUsuń
  9. i to bez namaczania :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po raz kolejny piszę, że FFE zmienił się na korzyść, o której pisałem wcześniej w komentarzach.
    Radar, świetnie piszesz.
    Zaglądam codziennie i oby tak dalej. Uwielbiam ten blog :)! Tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że ALDIKI stawiają głównie w południowej części naszego kraju, bo też chciałbym ten słynny "blaszak" sprawdzić. To, że nie ma ich w Olsztynie nie dziwi mnie - do mojego miasta wszystkie sklepy wkraczają z opóźnieniem, ale byłem pewien, że w Gdańsku chociażby jeden istnieje. A gdzież tam - najbliższy w Toruniu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Więc tak: Co do tego, że jest tam biednie, pusto i wygladają jakby nie znali się na marketingu- firma ((jak pewnie wiesz) istnieje na rynku od prawie 100 lat. Dwójka braci która ją założyła postawiła sobie za główny cel JAKOŚĆ. Czyli już od początku istnienia tego sklepu oszczędzało się na wszystkim-żadnych reklam, żadnych upiększeń na sklepie itp. Ba, nawet w samym sklepie i magazynach ciągle wychodząc gaszono światła, i oszczędzało każde grosiki. Efektem tego było to, że mogli oni postawić na naprawde niezłe produkty po niskiej cenie. I tym oto sposobem Aldiki zjednał sobie niemieckich klientów (bo dla Polaków tam pewnie tanio nie było)

    Nie wiem jak teraz, ale dawniej towary wystawione były w sklepach na paletach. A ilość produktów w tej sieciówce również jest ograniczona, i wiąże się to z tradycjami firmy. ( Mało ale porządnie).

    Również bez dokładnego sprawdzenia (w tym degustacji kierowników, pracowników itp) produkt który nie był b. dobry (dobrego nie wpuszczali na sprzedaż!) nie został wprowadzony do sprzedaży.

    Mam nadzieje, że komuś się chciało to czytać :)
    Eh...co uczelnia ekonomiczna robi z człowiekiem :):)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale akurat w Aldi pierwszy raz zobaczyłem soki owocowe nie z koncentratu - jest dostępny ananasowy, grejpfrutowy i pomarańczowy za 4,99 i jabłkowy za 2,99. Dopiero ostatnio Lidl wprowadził jabłkowy u siebie. Oczywiście pomijam supermarkety, gdzie takie soczki są dużo droższe.

    OdpowiedzUsuń
  14. naprawdę była taka milusia?? ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie w mieście Aldi jest od ponad roku a nadal mało osób tam chodzi. Nigdy nie widziałam 2 kas otwartych (zawsze jedna).
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No proszę, mam bardzo podobne odczucia :) Niedawno przeprowadziłam sie do niwielkiej miejscowości pod Łodzią i tam, niemal naprzeciwko Lidla (którego jestem wielką fanką) stoi Aldi. wybrałam się kilka razy. Pierwsze wrażenie - przeraźliwie pusto... I rzczywiście cicho. Ale musi coś w tym być, skoro utrzymują się na rynku. Nie jest drogo (np. tanie, smaczne jabłka), gazetka bardzo "obfita", ciekawe produkty (np. drewniane zabawki dla dzieci w cenie 20 zł za kilkunastoczęściowy komplet). Fakt - niesamowite podobieństwo do Lidla i w wyglądzie sklepu, i gazetki, i nawet strony internetowej, ale jakoś mi to nie przeszkadza, nawet ta jedna kasa :) Myślę, że jeszcze tam zawitam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Chodzę do Aldi bo mam blisko, panie faktyczne są mile i uprzejme, ale jak pokazuje się facuś z wąsikiem bo trzeba druga kasę otworzyć, bo ludzi zrobiło się multum, to gburek i opierdziela kasjerkę a i klientowi się oberwie że cebulki kwiatów spakował do woreczka bo nie chciał towaru brudem zasypać. A gburek na kasie ryczy że do woreczka nie wolno, bo on musi kasować i z niego wyciągać towar, panie z tym nie maja problemu kod wchodzi pomimo ze towar jest w opakowaniu.Ne wiem, może trzeba oszczędzać na woreczkach ale nawet w Biedronce i Tesco jak kwiaty w doniczce kupię, pani zawsze zapakuje w woreczek, aby bułki i inne towary nie pobrudzić ziemią.

    OdpowiedzUsuń