piątek, 2 lipca 2010

O tym jak chciałem zjeść kaszę jęczmienną firmy F.P.H. „Andrzej” z Perzowa


Zamierzałem ugotować trochę kaszy pod pulpeciki, które testuję właśnie. Sięgnąłem więc do szafki, w której przechowuję ryże, kasze, bułki tarte i inne takie. Już chciałem otworzyć paczkę czas jakiś temu kupionej kaszy jęczmiennej, gdy zobaczyłem wewnątrz niej dziwne pajęczynki.  czytaj dalej

A potem samego sprawcę, czyli mola ziarniaka. Szkodnika w postaci larwy zżerającego różnego rodzaju ziarna. Czasem te żyjątka pojawiają się w kuchni, gdy dostaną się do nie zabezpieczonych pojemników z mąką czy kaszą. Sęk w tym, że bohaterka dzisiejszego wpisu była szczelnie zamknięta, nie otwierana od zakupu (w Lidlu). Oznacza to tylko jedno – w kaszy od początku były jaja mola, z których wylęgły się larwy, które zeżarły i wydaliły część produktu, po czym zrobiły pajęczynki, po czym przepoczwarzyły się w skrzydlatą postać. Która zdechła, bo paczka była zamknięta hermetycznie. Chyba. Cały ten dostojny proces od narodzin do śmierci mnie ominął. Jaka szkoda! Pozostały tylko szczątki i paczka kaszy do wyrzucenia.


Taka przestroga – patrzcie uważnie w sklepie, co kupujecie. Rzecz w tym, że kasza może być już zarażona, czyli z jajami, których nie zauważycie i jeśli szybko nie otworzycie opakowania, po jakimś czasie będziecie mieli taki sam ubaw jak ja. No chyba, że będziecie unikać przysmaków serwowanych przez firmę „Andrzej” z Perzowa. Ja zamierzam. Mimo kuszącego hasła: „Szlachetne zdrowie na tradycyjnym, polskim stole”.



==Radar==

Cena: nieznana (kupowane jakiś czas temu).

8 komentarzy:

  1. Robaczki wylęgły się przed czy po upływie daty przydatności do spożycia?

    OdpowiedzUsuń
  2. Producent dorzucił ekstra mięsko a konsument tylko narzeka, eh

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba od razu powinieneś dać zdanie - nie kupujcie kasz od tego producenta, zamiast patrzcie w sklepie co kupujecie.

    Na każde zakupy mam iść z lupą czy mikroskopem, żeby zauważyć jaja mola :)

    Taka mała dygresja. Lubię tego bloga i regularnie czytam, chociaż ostatnio zauważyłem, że za bardzo nie przykładasz się do opisów (bardzo krótkie)

    Czyżby lato ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeslij to do producenta. Powinni jakos ci to wynagrodzic.

    OdpowiedzUsuń
  5. W zasadzie takie rzeczy mogą zdarzyć się u każdego producenta, bo niestety jajeczka tego mola są trudne do wykrycia. Oczywiście przyznaję, że to niemiłe znaleźć coś takiego w kaszce.

    OdpowiedzUsuń
  6. No z tym patrzeniem to jest racja...
    Moja matka kupiła ostatnio w Biedronce bułki do Hot Dogów(takie charakterystyczne z dziurką jak te na stacjach benzynowych,nazywają się właśnie Hot-Dogi jak ze stacji)i bułeczki były spleśniałe-na każdej z nich była paskudna,zielona pleśń.Oczywiście bułeczki hermetycznie zamknięte.
    Na szczęście bułeczki kupowane były z parę razy i taka akcja zdarzyła się tylko raz ale jednak trzeba patrzeć...

    OdpowiedzUsuń
  7. Sprawa dość ohydna :)

    Pamiętam jak chyba dwa lata temu podobną aferę wykryto w krakowskim Wawelu - chodziło wtedy o Kasztanki, wewnątrz których siedziały robaki i zajadały się nadzieniem orzechowym (znak że naturalne:) ), ale bardzo niemiło wspominam reakcję producenta. Miast przyznać się do błędu i zaproponować jakąś uroczą akcję rozluźniającą atmosferę (np przesłanie wszystkim tym, którzy w feralnym okresie zaopatrzyli się w pechowe cukierki jakiegoś gadżet-pakietu) rzecznik firmy stroił fochy i ogólnie się obraził :) Nie wiem, jak to wpłynęło na prestiż marki i sprzedaż wyrobów, wszak ja do dziś z daleka omijam krakowskie specjały :)

    OdpowiedzUsuń
  8. radziłabym sprawdzić czy paczka na pewno jest szczelna. Ja też trafiłam na paczkę płatków górskich i też miałam lokatora, który się tam dostał wygryzając sobie dziurkę w folii. Z molami spożywczymi walka jest bardzo długa i ciężka, wystawiłam płytki z feromonami na samce:D, przyklejają się jak głupki ale dalej mi fruwa to tałatajstwo po mieszkaniu:p

    OdpowiedzUsuń