sobota, 10 lipca 2010

Chińskie wróżby. Z Indii – Assam herbata czarna ekspresowa (producent Bastek Coffee&Tea sp.j., dystrybutor Biedronka)


Czy tylko dla mnie brzmi to tak idiotycznie? czytaj dalej

Pomysł mi się podoba. Fajnie przeczytać z rana przy parzeniu herbaty jakąś mądrą sentencję. No właśnie, sentencję, przysłowie, porzekadło. Ale na pewno nie wróżbę. Coś się producentowi pokićkało, pewnie miał na myśli chińskie ciasteczka z wróżbami, mniejsza z tym. Złote myśli są całkiem dobrze dobrane („Chcesz ocenić człowieka, pozwól mu rozkazywać”), szkoda tylko, że niektóre się powtarzają (przejrzałem kilka losowych próbek). Ładne jest też otwieralno-zamykalne pudełko z panią na wieczku, też ładną. Tak, przyznaję, skusiłem się na tę panią. Oraz obiecane wróżby. Poza tym potrzebowałem herbaty.


Na temat samej herbaty akurat nie ma sensu się rozpisywać. Za tę cenę nie ma co oczekiwać czegoś lepszego niż dolne rejony średniej półki. Jest to mieszanka herbat indyjskich assam, torebki dobrze naciągają, napar jest mocny i czarny. Na szczęście nie wyczuwam wyraźnego smaczku obsikanych przez słonie trocin. Duży plus.

Gdyby ktoś miał wątpliwości: tak, jest lepsza od Sagi. Od Sagi lepsza jest każda herbata, nawet Minutka.

==Radar==

Ilość: 100 torebek
Cena: 5,99 zł

Ocena: 7/10

+ pijalna herbata
+ fajne pudełko
+ tzw. wróżby, czyli porzekadła umilają proces przygotowywania napoju

- co mają chińskie „wróżby” do indyjskiej herbaty?

21 komentarzy:

  1. nie rozumiem czemu tak nie znosisz Sagi. mam w domu prawie 100 torebek i po przeczytaniu twojej recenzji nie wypiłam ani jednej herbaty. tak mi obrzydziłeś :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również nie znoszę sagi i uważam, że każda herbata jest lepsza. Nie wiem skąd, ani jak, ale zawsze jak piję sagę, to czuję taki charakterystyczny niesmak, który zniechęca mnie do każdego łyka.

    Btw, mi smakują z biedronki herbaty Rooibos Pomarańczowa i Rooibos bez dodatków.

    OdpowiedzUsuń
  3. spróbuję polecanych przez Was herbat ;) (autorka pierwszego komentarza pod tym wpisem)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, Minutka to dopiero przerażająca!

    OdpowiedzUsuń
  5. każda herbata jest lepsza od sagi

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też miałam tą herbatę w domu i czasem o parnku dostawałam bardzo adekwatne wrózby... sama nie wiem co gorsze - saga czy Minutka... z drugiej strony np. lipton jest dla mnie za mocny i z jednej torebki robie około 1,5 herbaty...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ma dobrych herbat w torebkach.

    OdpowiedzUsuń
  8. sagi nie ratuje absolutnie nic, nawet tona cytryny i cukru..
    lipton się bardzo popsuł na przestrzeni kilku ostatnich lat, ale ostatnio też dodają mądrości na ogonkach - u nich to ciekawostki naukowe.
    a tak w ogóle to ja pijam earl greye :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Wreszcie spotkałem bratnią duszę, która o Sadze myśli to samo co ja :) Tego się nie da pić!

    Najlepszą herbatę z torebki jaką piłem to Eilles Vita Orange. Niestety nigdzie znaleźć jej nie mogę :/

    OdpowiedzUsuń
  10. zaciekawiły mnie te cytaty. i choc zwykle nie pijam czarnej herbaty.. mam ochotę ją kupic :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z herbat najlepszy Twinnings, ale dostanie go gdzieś w pobliżu miejsca mego zamieszkania graniczy z cudem :C

    Minutka jest cudowna. Ten posmak tektury... Mhm.
    Może skuszę się na recenzowaną herbatkę.

    OdpowiedzUsuń
  12. saga jest równie niesmaczna jak tetley a z biedronkowego Sun Field jest o wiele lepsza taka sama herba tylko żółta - polecam

    OdpowiedzUsuń
  13. Saga ma więcej wspólnego z sianem niż herbatą. Miałem dwukrotnie nieprzyjemność picia jej u ciotki, zdanie swoje wyraziłem. Wujek się obraził :) Wspomniane tu Eilles i Twinnings to produkty z wyższej półki, do dostania w delikatesach, w dyskontach ich nie ma z pewnością. Sama zaś firma Bastek szczególnie się nie stara być utożsamiana z jakością. Ale dodanie do tych torebek myśli na dzień dobry to miły gest oraz próba w kierunku indyjsko-chińskiego pojednania :) Aha, do assam raczej mleko, zaś cytryna raczej do earl grey - tak radzą specjaliści z Wysp i chyba się nie mylą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja zaś jestem zagorzałym zwolennikiem taniej "Joneski", której smak nie nudzi mi się już od dłuższego czasu.

    W nadmiarze znudzić może nawet Lipton i Dilmah: przetestowane na sobie samym. Osobliwie aromatyzowane herbaty Dilmah wzbudzają u mnie pianę na ustach.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Krytyk Kulinarny:
    Żebym ja jeszcze Eilles w jakichś delikatesach znalazł :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Saga jest obrzydliwa, aczkolwiek wersja Earl Grey jest całkiem znośna

    OdpowiedzUsuń
  17. Twinings jest dobry, ale jeśli ktoś ma ochotę na naprawdę wybitnego Earl Greya, to polecam wersję firmy Ahmad. Genialna po prostu. Oczywiście liściastą, tego pyłu, który znajduje się w torebkach nie da się pić, niezależnie od firmy.

    OdpowiedzUsuń
  18. po prostu bierzcie liściaste herbaty, są o niebo lepsze od ekspresowych...

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeżeli mowa o herbatach to khm Minutka lepsza od Sagi? nie przesadzajmy aż tak źle nie jest choć jest źle :-).

    Moja ulubiona czarna to astra safari lub poprostu lipton. Nie przepadam ze indyjską herbatą Twinnings, Tetley, Dilmah etc. nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja polecam herbatę "Jones". Od dwóch lat króluje u mnie w kuchni.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niezłe, nie widziałem nigdzie tej herbaty.

    OdpowiedzUsuń