wtorek, 29 czerwca 2010

Świeże mleko prosto z automatu


Skoro można serwować z automatu wypiekaną na miejscu pizzę, to czemu by nie mleko? Rzecz w tym, że jest to mleko świeże, „prosto od krowy”, a nie homogenizowana farba z kartonu. Pierwszy taki automat stanął właśnie w Cieszynie i ponoć od razu się przyjął.  czytaj dalej

Mlekomaty stawia czeska firma Tmleko, powstała z inicjatywy tamtejszych hodowców, którzy sprzedając mleko na własną rękę postanowili walczyć z niskimi cenami skupu. Pomysł sprzedawania świeżego mleka z automatu jak kawy czy napojów gazowanych okazał się strzałem w dziesiątkę i takich automatów u naszych południowych sąsiadów stoi już całkiem sporo. Podobne rozwiązania przyjęły się też w Austrii i we Włoszech, a od niedawna i w Polsce.

Jak to działa? Przede wszystkim zawartość mlekomatu to coś zupełnie innego od produktu sprzedawanego pod nazwą „mleko” w sklepach. Jest to mleko świeże, niepasteryzowane (tak podaje Gazeta Wyborcza; podobno jednak takie mleko prosto od krowy jest niezbyt smaczne, a do tego może zawierać bakterie, dlatego należy je poddać działaniu wysokiej temperatury), dostarczane przez miejscowych gospodarzy. W automacie znajduje się stalowy pojemnik stale schładzający i mieszający mleko (żeby tłuszcz nie oddzielił się od serwatki żeby na powierzchni nie wytrąciła się warstwa tłuszczu). Litr mleka z automatu kosztuje 3 zł – można przynieść swoją butelkę lub kupić nową na miejscu.

Tak to wygląda z czeskiej perspektywy:



Podobno automat jest bardzo popularny, mnie jednak nachodzi taka myśl – czym się taki automat różni od budy z rolnikiem w budzie sprzedającym mleko i sery z własnego gospodarstwa? A może tak zwyczajnie, z budy, już się niczego sprzedać nie da? Może już wkrótce będziemy kupować z automatu kartofle i przysłowiową pietruszkę?

Ale najbardziej czekam na automat lejący świeżutkiego Ciechanka miodowego albo Noteckie prosto z browaru :)

==Radar==

Zdjęcie i wideło: http://www.tmleko.com/

6 komentarzy:

  1. a taka różnica, że nie musi w niej rolnik siedzieć, lub płacić komuś za siedzenie, tak to od dezynfekcji butelek, po mieszanie i chłodzenie robi to maszyna ;)

    sama byłam zdziwiona jak będąc w tym miesiącu we Włoszech zobaczyłam taki automat na ulicy i pielgrzymki idące z pustymi butelkami, wracające z mlekiem ;)

    jakbym miała taki automat pod ręką to bym na pewno korzystała, świeże mleko nie umywa się do tego z kartonów, a nie mówię już o domowym białym serze. pychota.

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie przyjeżdża na osiedle rolnik z mlekiem codziennie świeżym i sprzedaje za 1.5 zł/l

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak już o czymś piszesz, to przydałoby się zaznajomić wcześniej z niektórymi definicjami. Homogenizacja to nic złego, a piszesz o niej w pejoratywnym tonie. To właśnie ten proces rozbija tłuszcz zawarty w mleku na mniejsze cząstki, dzięki czemu w mleku nie oddziela się śmietana, smak mleka pozostaje przy tym bez zmian. Mleko kartonowe to najczęściej mleko UHT, czyli poddane specjalnemu procesowi podgrzewania, który niszczy wszelkie drobnoustroje zachowując przy tym wszystkie wartości odżywcze. I ten proces faktycznie zmienia smak mleka na gorszy wg mnie, a nie wspomniana przez Ciebie homogenizacja.

    Piszesz też:
    "W automacie znajduje się stalowy pojemnik stale schładzający i mieszający mleko (żeby tłuszcz nie oddzielił się od serwatki)"
    Tłuszcz nie oddzieli się od serwatki, bo w mleku nieukwaszonym jej po prostu jeszcze nie ma, serwatka powstaje kiedy podgrzejemy mleko skwaśniałe, jest produktem ubocznym przy produkcji twarogu/sera białego. A to mieszanie zapobiega wytrącaniu się tłuszczu, czyli śmietany na wierzchu mleka, o czym piszą też w artykule w podanym linku. Po prostu jak odstawisz na parę godzin takie mleko prosto od krowy, to wtedy wyraźnie będzie widać u góry warstwę śmietany, a poniżej mleko.

    Jeśli chodzi o smak takiego mleka prosto od krowy, to różnie bywa. Zazwyczaj takie mleko wg mnie dobrze smakuje ale dużo zależy od tego, czym taka krowa jest karmiona. Np. zimą mleko ma gorszy smak, bo da się wyczuć w smaku i zapachu kiszonkę jaką krowy wtedy jedzą.

    Sam pomysł automatów trochę 'egzotyczny', ale pewnie lepiej się sprzedaje niż buda z rolnikiem ;)

    Pozdrawiam,
    Zuzia

    OdpowiedzUsuń
  4. Zuzia, nie wiem o co ci chodzi, bo ani ja, ani nikt z komentujących nie użył słowa homogenizacja w żadnym znaczeniu. Nie wiem gdzie to widzisz:)

    A co do serwatki masz rację.

    OdpowiedzUsuń
  5. A kto pisze o "homogenizowanej farbie z kartonu" ? Popatrz na drugi wers swojego wpisu ;P
    Z.

    OdpowiedzUsuń
  6. rzeczywiście, teraz widzę. z pewnością chodziło mi o mleko UHT, bo ono kojarzy mi się z kartonem (skrót myślowy); tak to jest jak się pisze szybko i nie przeczyta kilka razy przed publikacją. przyznaję Ci rację :)

    OdpowiedzUsuń