poniedziałek, 14 czerwca 2010

Dzikie harce - Naturalne (producent Browar Gościszewo)


Dziś na łamach FFE debiutuje browar Gościszewo – czy zostanie powitany entuzjastycznymi oklaskami czy może pełnym dezaprobaty buczeniem?  czytaj dalej

Piwko o zachęcającej nazwie Naturalne, w prostej butelce bezzwrotnej i z gołym kapslem, ale za to z tekturową zawieszką instruującą o sposobie nalewania (po ściance). Ta informacja może się przydać, bowiem Naturalne ma charakter eksplozywny. Próba nalania do kufla choćby odrobiny skutkuje powstaniem olbrzymiej piany. Nie mam wyboru, muszę chwilę odczekać aż sytuacja się uspokoi. W tym czasie mogę piwko powąchać. Pachnie smrodliwie, jak znad kadzi w browarze. Wewnątrz mętnej pomarańczowozłotej toni kotłują się szaleńczo bąbelki.

Pierwszy łyk. O żesz ty! Kwaśne! Kolejne już lepsze, ale ten smak chyba taki nie miał być? Wyczuwalne nutki chlebowe, w tle płaska goryczka. Nie najlepszy początek. Ale muszę przyznać, że piana trzyma się dobrze.


Nie jestem pewien, czy to piwo nie było zepsute. Przewertowałem szybko posty na browar.biz i zauważyłem, że browar Gościszewo ma problem z jakością. Ktoś nawet napisał, że to konkretne piwo powinno być transportowane z browaru do sklepów w samochodzie chłodni i przechowywane w lodówce, ktoś inny, że już w browarze czasem dochodzi do zakażenia i zepsucia się piwa. Te opinie pochodziły z 2009 roku – ostatnie wskazywały na to, że sytuacja się poprawiła. Ja jednak kupiłem Naturalne z półki regału, a nie z lodówki – może więc to jest przyczyna tego dziwnego smaku? Bo jest w nim coś nienaturalnego (nomen omen) – te kwaśne i gorzkie akcenty jakoś ze sobą nie współgrają, nie wyczuwam w ogóle słodowości i treściwości wskazywanych przez użytkowników wspomnianego forum. Czyżby więc „zbuk” na początek znajomości?

Muszę jednak przyznać, że Naturalne pieni się dziarsko aż do końca, a gazu mu wcale nie ubywa! Postanowiłem przeprowadzić eksperyment i nie wylewać go, tylko dać mu trochę odetchnąć i pomęczyć do samego dna. Wracam za chwil kilka...

Niestety, niewiele udało się uratować. Albo była to wybitnie nieudana warka, albo rzeczywiście doszło do jakiegoś niekontrolowanego procesu wewnątrz butelki. Nawiązując do pierwszego akapitu: buczenie.

==Radar==

Alkohol: 6,2%, ekstrakt 12,5%
Cena: 4 zł (Tabakiera, Gliwice)
----------------
Ocena: 4/10

+ żywe kultury drożdży nieźle tu mieszają
+ maksymalnie przegięte wysycenie i piana

- nienaturalny smak – jakby coś poszło nie tak jak powinno

5 komentarzy:

  1. hah w pierwszej chwili przecyztałam MATURALNE

    OdpowiedzUsuń
  2. PIłem je w zeszłe wakacje i całkowicie zgadzam się z twoją opinią. Piwo nieklarowne, co powinno zwiastować lekko bananowy posmak całkowicie mnie zawiodło. Kwaśne, bez jakiejkolwiek sympatycznej goryczy ani charakterystycznej "chlebkowatości" dla tego typu piw. NIestety, ale kwaśne piwa według mnie przegrywają na starcie. I na dodatek ta cena...
    Z Gościszewa zdecydowanie bardziej polecam Rycerza.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. cena generalnie nie jest zła, za dobre piwo jestem skłonny wydać nawet do 5 zł, ale jeśli to smakuje tak "normalnie" (tzn. mój egzemplarz nie był zepsuty), to raczej podziękuję...

    OdpowiedzUsuń
  4. "czy zostanie powitany entuzjastycznymi oklaskami czy może pełnym dezaprobaty buczeniem?"
    buczeniem, bo to znów piwo :P :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Moar bear! :)

    Lubię czytać te piwne recenzje.

    OdpowiedzUsuń