środa, 5 maja 2010

Klasyka klasyki – Kamyki orzechowe (producent Eurohansa, dystrybutor Biedronka)


Tytuł wziął się stąd, że kamyki to przekąska stara jak III RP – dla niektórych z was to pewnie od zawsze. Masz kamyki – głód ci nie grozi.

Sięgam pamięcią w głąb i próbuję sobie przypomnieć, czy kamyki nie istniały już w czasach dawniejszych, PRL-u. Raz wydaje mi się, że z całą pewnością tak musiało być, innym, że to nowszy wynalazek. Druga sprawa, że miałem pisać o tym tanim drobiazgu z wielkim entuzjazmem, że takie niepozorne, a świetnie zaspokajają głód i że pycha, i że fajnie je mieć pod ręką, ale potem zacząłem się wczytywać w skład i rozszyfrowywać symbole barwników (to piekło rzetelności!), i wyszło mi, że kamyki wcale takie super nie są. Ano tak. Kamyczki-orzeszki mają woskowo-skrobiową skorupkę w czterech kolorach. A każdy kolor to inny barwnik. Niby naturalne, ale żółcień chinolinowa (E-104) na przykład do dzisiaj jest zakazana w kilku dość dużych krajach (choćby w USA) jako jeden z podejrzanych o wywoływanie nadpobudliwości u dzieci i reakcji alergicznych u wszystkich. Żółcień pomarańczowa (E-110) podobnie, jest podejrzewana o reakcje alergiczne, a nawet rakotwórczość. Co my tam jeszcze mamy: czerwień koszenilowa (E-124) – podejrzenie wywoływania astmy, indygotyna (E-132) – niebezpieczeństwa dla zdrowia nie ma. Uff.


Prawda jest zapewne taka, że wszystkie te barwniki nie mają żadnych negatywnych skutków, jeśli są spożywane w małych dawkach. A jednak zagłębienie się w temat trochę mi popsuło apetyt na kamyczki. A szkoda, bo były bardzo smakowe!

Jako ciekawostkę dodam, że dokładnie ten sam produkt, nazywający się dokładnie tak samo, wytwarzają różni producenci (m.in. Jutrzenka, Skawa). Czyżby jednak pozostałość po (nie)chlubnej przeszłości pe-er-el?

==Radar==

Waga: 150 g. Kaloryczność (100 g): 498 kcal
Cena: 1,99 zł

Ocena: 6,5/10

+ klasyczna arachidowa przekąska
+ tanio

- barwniki

10 komentarzy:

  1. Nigdy ich nie lubiłam. Zawsze kiedy dostawałam mikołajową paczkę i akurat były te kamyczki to oddawałam je rodzicom :D

    OdpowiedzUsuń
  2. jadłam przedwczoraj, z prawdziwą przyjemnością

    OdpowiedzUsuń
  3. To jedne z niewielu słodyczy, których nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój ojciec ma 50 lat już a opowiadał mi że w dzieciństwie zajadali sie kamyczkami czyli taki nowy wynalazek to to niejest , pozatym dobre są ale trza silne zęby mieć :P

    OdpowiedzUsuń
  5. a kiedy test gum-kulek?

    OdpowiedzUsuń
  6. lubiłam jako mała dziewczynka ;) teraz też nie pogardzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę to nieuczciwe że kamyków się uczepiłeś a u innych producentów tak dokładnie składu nie sprawdzasz

    OdpowiedzUsuń
  8. co do słodyczy w biedronce - dla mnie absolutny nr 1 to chałwa :D jest znakomita, a do tego niedroga (bodajże 1,79 10dag) dla mnie 10/10 :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja sobie zeba zlamalam na tym gownie;/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja je bardzo lubie i funduje sobie od czasu do czasu torebke, sa sycace, smaczne, tanie ale zalezy tez bardzo od jakiego producenta!!! Mam dzis 65 lat, ale pamietam epizod z dziecinstwa; mialam 5-6 lat wtedy i dostalam pod choinke w prezencie od dalekiego krewnego kilogramowa torbe pelna przepysznych kamyczków orzechowych. Moja madra Mama wydzielala mi po troszku chyba z miesiac (zeby)! Ich smak pamietam do dzis.
    Pozdrawiam
    Jolanta

    OdpowiedzUsuń