czwartek, 22 kwietnia 2010

Żegnaj Tofelku, żegnaj! – Princessa CarmeLove (producent Nestle)


Tofelek zdetronizowany, po koronę sięga Księżniczka Karmelowa.  czytaj dalej

Tofelek był swego rodzaju odkryciem marca, dał mi sporo słodkiej radości za niewielką cenę. Ale konkurencja nie śpi, koncern Nestle wystawił do walki swojego zawodnika... a właściwie zawodniczkę, do tego w zupełnie innej wadze. A mimo to Princessa wychodzi z tego starcia zwycięska!

W przeciwieństwie do Tofelka, CarmeLove jest naprawdę lekkim wafelkiem – waży zaledwie 23 g (przy 40 g Tofelka). Na pierwszy rzut oka prezentuje się gorzej – ot, zwykły suchy wafel, jaki kupuje się w leciutkich paczkach po 10 sztuk. Cała tajemnica tkwi w jego chrupkości i aromacie, które w połączeniu ze smakowitym toffi dają znakomity efekt. Nieprzesłodzony, lekki i chrupki wafel – tak niewiele trzeba do pełni szczęścia!


CarmeLove ma idealnie wyważony smak, nie atakuje męczącymi aromatami, jak w przypadku nasączonego czymś wafla Tofelka. Nie pozostawia żadnych przykrych niespodzianek na podniebieniu. Podoba mi się to! Inna sprawa, że płacimy więcej za mniej. Cóż, takie prawa rynku – „pieniążki” idą na rozwój marki i ładne reklamy w TV.

PS. Nie próbowałem podgrzewać Księżniczki na kubku z herbatą – łapczywie pożarłem oba wafelki na sucho.

==Radar==

Cena: 0,99 zł (Intermarche)
-----------------
Ocena: 8,5/10

+ pyszna lekka przekąska
+ odpowiedni poziom słodyczy
+ świetny wafel

- droższy od konkurencji przy niższej wadze

22 komentarze:

  1. Ojejku Ja go nienawidzę i nie umywa się do oryginalnych wafli holenderskich xD

    OdpowiedzUsuń
  2. 103 kcal??!! Ło!

    OdpowiedzUsuń
  3. @Geo3 chamie ty jeden prostacki musiałeś mi przypomnieć... tych holendrów to ja po 10 na raz jadłem... ;[

    OdpowiedzUsuń
  4. Podgrzane na kubku jest równie paskudne jak i na sucho. Wolę tofelka...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jadłem toto. Tofinki zdecydowanie lepsze, to się nie umywa...

    OdpowiedzUsuń
  6. Carmelove jest najgorszy przy Tofinku i Tofelku. Wg mnie jest taki sztuczny tylko słodki, ble, Wolę dlużej poszukać wafla z Tago niż zadowolić się tym cukrem. I zjedz w końcu tego wafla podgrzanego, może zmienisz zdanie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Jadłam tylko Carmelove i ostatnio planowałam wybrać się po Tofelka - naprawdę niewarto?
    Igi

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj jak mnie to Carmelove nie smakowało! Już żadnych podróbek Stroopwafels nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Imho lepszy Tofelek, właśnie brak takiego nijakiego wafelka jest w nim lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Radar, podpadłeś :D.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jadłam, taka sobie. Ale na tym blogu Radar rządzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Są jeszcze takie wafelki z firmy Tago, jadł ktoś? Mnie bardzo smakują :)

    OdpowiedzUsuń
  13. PODGRZAĆ !
    pyyyyyyycha

    OdpowiedzUsuń
  14. Te z Tago to tofinki. To - o ile wiem - to samo co tofelki. Od princessy cięższe, tańsze i wg mnie lepsze. Tylko nie wszędzie można dostać...

    OdpowiedzUsuń
  15. Chciałem jeszcze dodać, że princessa przegrywa z tofinkiem przez prosty czynnik - to wszystko naśladuje oryginalnego stroopwafla z Holandii. I jeśli porównamy, nawet z wyglądu, "oryginał" z wyrobami rodzimymi, od razu widać, że Tofinki są bardzo podobne, za to Princessa wygląda jak nie do końca udana podróbka. Starczy spojrzeć tu:
    http://images.google.com/images?q=stroopwafel&um=1&ie=UTF-8&source=og&sa=N&hl=en&tab=wi

    OdpowiedzUsuń
  16. moim zdaniem ten wafel fest O H Y D N Y !!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. To spróbuj Toffinka firmy Tago ;)) To dopiero raj na ziemi. Zdetronizuje królewnę :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Przecież to jest nie do jedzenia błeee.
    Tofelek jest wypas :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tofelek lepszy, ale oba i tak się nie umywają do oryginalnych- orgazm na języku, szczególnie z kawą :D

    OdpowiedzUsuń
  20. do kupna tego wynalazku zachęciła mnie reklama w TV, a że lubię wszystko co toffi to przy najbliższej okazji kupiłam. Położyłam na kubku z kawą i czekam - nic się nie zaczyna wylewać jak na reklamie - w końcu po kilku minutach skonsumowałam. I niestety - ale spore rozczarowanie.
    Po jakimś czasie robiąc zakupy w lidlu zobaczyłam tofelka - czy jak się to nazywa i kupiłam. Po położeniu na kubku widać, że toffi się rozpuszcza i jest zdecydowanie lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kompletnie się nie zgadzam z opinią. Wyrób princeski jest OHYDNY. Sztuczny aromat, jakiś pseudo waniliowy, fuuuuuuuuuuuj. Choćbym z glodu padała, nie kupię tego. Toffinki i Tofelki są za to boskie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. a ja tam wole wafle ala prawdziwy stroopwafel i Ksiezniczka u mnie przegrywa na całej lini, u nas mozna również kupic cos co sie nazywa Tofinek i jest lepsze, O!

    OdpowiedzUsuń