poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Smak "litewskiej" garmażerii - Kołduny w rosole (producent Kotwica A. Godlewski)


A cóż to za obiekty pływające w słoju z formaliną? – pomyślałem widząc ów słój na półce w Kauflandzie. Czyn wyprzedził myśl i bez namysłu umieściłem obiekt w koszyku, po czym ruszyłem w dalszą wędrówkę wraz z ludem...   czytaj dalej

Na początek, aby uzmysłowić wam, z czym mamy dziś do czynienia, pełna nazwa producenta: Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowe Przetwórstwa Mięsnego i Kuchmistrzostwa „Kotwica” A. Godlewski. Ni mniej ni więcej, dokładnie tak. Kołduny z kolei to rodzaj pierożków charakterystyczny dla kuchni litewskiej oraz polskiej kresowej. Czym jest rosół chyba nie muszę tłumaczyć? A może jednak, bo niektórzy pewnie myślą, że rosół to taka kostka, którą rozpuszcza się w wodzie. Otóż jest to wywar z kury, gotowany z warzywami, moi drodzy.


Czas odkręcić wieczko ozdobione lakową pieczęcią i informacją „Produkt luksusowy”. Zapach jakoś nie skojarzył mi się z rosołem. Raczej z żurem lub zakwasem. Ale płyn rzeczywiście wygląda jak prawdziwy rosół, jest mętny, z mięsnym osadem. Jeśli wszystko było robione „po gospodarsku”, to po wygotowaniu się rosołu, mięso z kury powinno zostać użyte do farszu kołdunów. I rzeczywiście jest w nim, obok wieprzowiny, jaj i przypraw. Podgrzewam w garnku. Przelewam do talerza, próbuję. Słone. Za słone! Nie smakuje jak rosół u mamy. Ale niewątpliwie coś rosołowego w tym płynie jest. Teraz kołduny. Ciasto smakuje jak pierożki ravioli. Mięso całkiem smaczne. Ogólnie ok, choć nie ma co porównywać świeżo zrobionych pierogów z takimi co moczyły się kilka miesięcy w wodzie. A propos moczenia. Kołduny wytrzymują w rosole wyjątkowo długo – data przydatności do spożycia na moim słoiku to 19 maja 2011.

Trochę przesadziłem z ziołem... z majerankiem ;)

Jak na danie ze słoika całkiem przyzwoity produkt. Brak chemicznych konserwantów, tradycyjna receptura, a do tego długi termin przydatności. A gdyby tak zedrzeć nalepki i umieścić ten słoik na 20 lat w szkolnym gabinecie biologicznym obok żab w formalinie – i w roku 2030 uroczyście otworzyć podczas jakiejś dostojnej akademii?

Cena: 5,99 zł (Kaufland)
-----------------------
Ocena: 6,5/10

+ naturalne składniki, brak konserwantów
+ niezłe pierożki
+ długi termin przydatności

- bo zupa była za słona...
- porcja raczej na 2 niż na 3 osoby, jak sugeruje producent

5 komentarzy:

  1. Odwaga to niedoceniana zaleta autora tego bloga. Ja po pierwszym rzucie oka na ten słoik odpuściłbym sobie. Teraz już wiem, że z braku przysłowiowego laku, mógłbym się poratować i tym.
    Dobrze mieć takiego dyskontowego zwiadowcę w sieci. pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli jednak nie jest to produkt luksusowy? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. to są uszy tamtych "bobasków"

    OdpowiedzUsuń
  4. Niech to zabrzmi jak głos mądrali, ale trzeba to powiedzieć wyraźnie i prosto z mostu: Kołduny kuchmistrza z Kotwicy to nie są kołduny :)

    I już krótko wyjaśniam: istota kołduna to nadzienie z surowego mięsa (baranina lub wołowina - kurzyna i świnina nie mają tu sensu, a już na pewno nie gotowane), które "gotuje się" w kołdunie, aby móc "wystrzelić" w ustach po rozgryzieniu i uwolnić aromaty mięsne, czosnkowe, majerankowe... Jeśli tego nie ma, to mamy do czynienia z pierożkiem albo uszkiem.

    Są to zatem pierożki a'la (modne w naszym kraju niestety) kołudny.

    Niestety. A szkoda, bo kołduny to jedno z naszych najlepszych tradycyjnych dań...

    OdpowiedzUsuń
  5. 6,5/10. Całkiem niezłe. Przekonał mnie Pan.
    Po otwarciu słoika - co było błędem i niewylaniu zawartości od razu do kibla najpierw czekałem aż się zagrzeje a potem czekałem aż wystygnie. Gorącego nie należy wylewać do kibla. W moim skromnym odczuciu woda po gotowaniu ziemniaków ma więcej smaku i aromatu.
    Kołduny w rosole niestety nie są ani kołdunami ani rosołem. Zwykłe pierożki z wątpliwego pochodzenia farszem w środku i smaku mąki. Zalewa w której pływały można z powodzeniem nazwać śmierdzącą breją. Jedyne do czego nadaje się słoik z zawartością to śmietnik. Jedzenia nie wolno wyrzucać, ale ten produkt nie jest jedzeniem.
    Długi termin przydatności do spożycia bardzo łatwo da się wytłumaczyć. Sól.
    Tradycyjna receptura? Chyba tradycyjne tortury bo to jest po prostu gówno.
    Przestrzegam wszystkich przed tym wynalazkiem. NIE KUPOWAĆ. Nawet dla słoika.
    A Panu gratuluję upośledzonych kubków smakowych.

    OdpowiedzUsuń