poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Okazjonalny test batonów z przesłaniem dla młodzieży szkolnej


Bo młodzież to najważniejszy odbiorca tego typu słodyczy. Czytajcie i uczcie się! Poniższy test został dofinansowany z funduszy Unii Europejskiej w ramach programu ochrony konsumentów oraz inicjatywy „Lepsze szkolenia na rzecz bezpieczniejszej żywności”*.   czytaj dalej

Spoksy – baton toffi w czekoladzie (producent Eurohansa Sp. z o.o.)


Na pierwszy rzut oka całkiem fajny czekoladowy baton. Zapach dobrej czekolady, więc nie ukrywam, napaliłem się. A więc gryz. Ała! O mało zębów nie zostawiłem w tym batonie, kurde! Twarde jak udo Arnolda Schwarzeneggera (w okresie Red Sonji rzecz jasna). Zapomniałem dodać, że wyciągnąłem Spoksa z lodówki i to też swoje zrobiło. W środku jest masa składająca się z syropu glukozowego i preparowanego ryżu, niestety również z niemiłym dodatkiem margaryny. Ale o dziwo jest to całkiem smaczne, jak się już zdoła odgryźć kęs i rozdrobnić go trzonowcami. Masa jest aromatyczna i ma coś z krówki. Toffi o konsystencji zastygłego betonu – spoks!

Cena: 0,79 zł
----------------
Ocena: 6/10

Krótko: baton dla młodzieży o mocnych szczękach.


Toffino – baton z mlecznej czekolady z półpłynnym kremem o smaku toffi (producent Firma Cukiernicza Solidarność)


O słodyczach z Solidarności – zwłaszcza ich czekoladkach i pralinach – zawsze miałem dobre zdanie. I Toffino tej opinii nie zmieni. To niezła alternatywa dla Danusi (ma podobne w smaku nadzienie, tylko zamiast deserowej mleczną czekoladę). Gruba warstwa czekolady, wnętrze o smaku toffi z lekko alkoholową nutą i posmakiem orzechów. Do tego ciekawa forma batonu – jakby pień drzewa albo gałąź. Smakowało (ale tłuszcz roślinny utwardzony musieli tam wpakować, za to minus).

Cena: 0,99 zł
-----------------
Ocena: 7,5/10

Krótko: baton dla pełnoletniej młodzieży (spirytus).

Geisha (producent Fazer, Finlandia)


Jedyny zagraniczny baton w zestawieniu. Kiedyś Fazer miał fabrykę w Polsce, ale coś nie poszło jak należy i wycofał się do swojej fińskiej norki. I siedzi tam obsługiwany przez orzechowookie gejsze. Ummm, się rozmarzyłem. Geisha jest zdecydowanie najlepszym batonem spośród tej gromadki, którą zawłaszczyłem z Kauflandu (drogą kupna). To właściwie taka mini czekolada nadziewana pysznym, nutellopodobnym kremem orzechowym. Szkoda, że czekolada mleczna, ale i tak smakowało.

Cena: 1,79 zł
--------------
Ocena: 8/10

Krótko: coś z wyższej półki; romantyczny prezent dla dziewczyny?

Batonik sezamowy Krówka „Jurajska” (producent Fabryka Cukiernicza „Karmel”)


A fu, cóż to za paskudztwo? Miękkie, rozłażące się w palcach, z wyciekającą lepką masą, posypane od niechcenia sezamem, z margaryną w składzie? Pomysł był niezły (liczyłem na smak sezamowy), ale wykonanie kiepskawe. Słodkie aż gryzie, no i ten bukiet tanich tłuszczy pozostający na długo po pałaszowaniu... Jednorazowe przeżycie.

Cena: 0,89 zł
-------------
Ocena: 3/10

Krótko: dla młodzieży, której chirurgicznie usunięto większość zębów

Mulatek (producent Magnolia Sp. z o.o.)


O mój Boże, oni jeszcze TO produkują? To, czyli czekoladopodobną podróbę Prince Polo z epoki Jaruzela? Tak jest, oto „tradycyjnie polski” wyrób w masie czekoladopodobnej. Ciekawe, kto kupuje takie słodycze? Przecież to jest ohydne! Czy nie lepiej dołożyć te 30 groszy i kupić sobie Princessę w prawdziwej czekoladzie? (To było pytanie retoryczne). Bleh, idę umyć język Ludwikiem.

Cena: 0,65 zł
--------------
Ocena: 2/10

Krótko: dla młodzieży poszukującej nowych doznań lub osób próbujących lepiej poznać historię PRL

==Radar==

Wszystkie produkty zakupiono w Kauflandzie

*Żartowałem.

13 komentarzy:

  1. Jako tegoroczna maturzystka postanawiam upolować sobie Geishę. Sądzę, że umili mi ona czas poznawania szkarłupni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż...smak PRL-u też ma swoje uroki(chociażby szyszki ryżowe czyli ryż preparowany(obecnie nazywany dmuchanym)z czekoladą czy tam toffi-pycha).
    Tak samo wyrób czekoladopodobny-mi smakuje...aha i mieszasz trochę bo w ostatnim zdaniu powinieneś zamiast Princessy użyć nazwy Prince Polo.
    I wg mnie co do recenzji to jednak powinieneś iść na jakość a nie ilość-krótkie to,szybkie i nie wyczerpuje tematu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Złodycze są zue.
    Hmmm, dlaczego nie ma sernika sprzedawanego jako batonik? To mogłoby być pyszne. No cóż, ja i tak tylko pączki ze słodyczy sklepowych jem :P A tak preferuję domowe ciasta.

    Za to jako student, sam "testuję" wiele biedronkowych fast fodów. (hehe, tak to jest jak jest się zdanym na gotowanie dla samego siebie)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny test, moze w najblizszym czasie pokusisz sie o test/porowanie piw, W koncu zloty trunek dosc czesto gosci na blogu. :)
    Osobiscie nie obrazilbym sie gdyby to byly pszenice ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ej, a już Ci uwierzyłam w to dofinansowanie :P.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny test. Co prawda żadnego z testowanych batoników jeszcze nie jadłam, ale to się zmieni! Mam mocną szczęke ;) więc skuszę sie na Spooksego [o ile gdzieś go znajdę! Kauflanda u mnie ni ma]

    OdpowiedzUsuń
  7. A mi najbardziej smakuje właśnie mulatek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mulatek to zdaje sie próba powtorzenia sukcesu Prince Polo i legendarnego Pawełka. Jednak stworzenie socjalistycznego produktu z ludzką twarzą czasem przerasta producentów..

    OdpowiedzUsuń
  9. Wg mnie Mulatek rządzi. Mniam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie skojarzyłabym Toffino z Danusią ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja tam uwielbiam mulatka ;) jak dla mnie lepszy od przesłodzonej princessy

    OdpowiedzUsuń
  12. Plagiat, ale obśmiałam się jak norka

    OdpowiedzUsuń
  13. Te moniaki są świetne :)))))
    Fajnie by jeszcze wyglądała butelka octu w tle, a całość - gdyby ją umieścić na końcówce trochę rozwiniętej rolce szarego papieru toaletowego :)

    OdpowiedzUsuń