wtorek, 20 kwietnia 2010

Intermarché zdobyty!


To moja pierwsza wizyta w polskim Intermarché – nie mam żadnego pod nosem, więc musiało upłynąć wiele czasu, zanim znudzony asortymentem Biedrony i Lidla ruszyłem tyłek do sąsiedniej mieściny i nawiedziłem ichni market z grupy Muszkieterowie. Jak było?   czytaj dalej

Bez ochów i achów, ale nie spodziewałem się, że zostanę olśniony, więc się nie rozczarowałem. A nawet w pewnym sensie pozytywnie mnie Intermarché zaskoczył, bo zobaczyłem parę ciekawych produktów, które pewnie niebawem przetestuję. Market jest raczej niewielkich rozmiarów, coś w rodzaju mniejszej Billi. Ceny nieco wyższe od biedronkowych, ale na pewno niższe od tych w Billi. Asortyment wygląda na dość urozmaicony. Na plus obecność w zamrażarce groszku zielonego (spróbujcie znaleźć go w Biedronce lub Lidlu!), na minus brak soczewicy (idealny test na jakość marketu, sami sprawdźcie w swoim; jeśli mają choć jeden rodzaj, to jesteście szczęściarzami). Z piwami dość biednie. Oczywiście koncerniaki obecne, ponadto widziałem coś z Litwy i spory zestaw piw Engel (w tym pszenica, niepastery) – wszystkie jednak powyżej 7 zł, więc się nie skusiłem. Może kiedyś. Nabiał w porządku (kupiłem ser smażony z kminkiem, oł je!), wędliny skromnie. Dział warzywa i owoce wygląda niemal identycznie jak w Billi. Pieczywo – sporo różnych „zdrowszych” chlebków: z ziarnami, grahamów itp.

Sieć ma 10 własnych marek oznaczonych specjalnym znaczkiem Certyfikat Selection (seleksją; parlewu franse?). Wśród nich nabiał, ryby, soki, mrożonki, dania gotowe, słodycze. Do słodyczy mają markę Chabrior i jak się chwalą na swojej stronie, część z oferty to produkty klasy premium sprowadzane wprost z Francji. Oh mon Dieu! Muszę spróbować.

Co tam jeszcze? Kas niewiele, ale też ruchu wielkiego nie było. Mają i wózki, i koszyki. Przed wejściem stojaki na rowery, parking sporych rozmiarów. Przyzwoity standard.

Już niedługo kilka testów produktów kupionych właśnie w Intermarché!

==Radar==

7 komentarzy:

  1. Intermarche ma jedną istotną przewagę nad pozostałymi sieciówkami w moim mieście - mają najlepszy pod słońcem ketchup Włocławek w słoiku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszkieterowie nie mają najmniejszych szans z Lidlem powód - wędliny.

    W szczególności suche wędliny czy kiełbasy z Lidla niszczą wszystko inne. No i portfel nie dostaje tak po kieszeni jak przy zakupach w Tesco czy muszkieterach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Które suche wędliny z lidla? Szczerze mówiąc to mi stamtąd w ogóle wędliny nie smakują.

    Może podaj kilku swoich faworytów to może spróbuje jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
  4. PS. tak w ramach ciekawostki, stronka na której można zobaczyć co podają linie lotnicze do jedzenia ( LOT też jest :)

    http://www.airlinemeals.net

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy można tam wciąż dostać jeszcze formę do babki z tuleją?




    Dla nieobeznanych z tematem o taką:
    http://patrz.pl/mp3/forma-do-babki-z-tuleja

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie od intermarche odstraszyły jingle puszczane non stop i do tego różne wypowiedzi "klientów" o tym jaka to miła atmosfera panuje w tym sklepie itd. Było to jeszcze bardziej irytujące niż ten grubawy koleś z reklam Tesco, puszczany w tv w sklepach tej sieci. Ale to było już jakiś czas temu i nie wiem czy dalej tak robią.

    Póki co Muszkieterowie kojarzą mi się właśnie ze spamem z głośników i pełnymi półkami Frąsuskiej wody Perrier po kilka zł/buteleczka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Intermarche ma według mnie całkiem niezły wybór przetworów warzywnych i owocowych, no i tylko tam dostałam puszkę z filetem z makreli w zalewie wodnej! (co opisuję na moim blogu-taka mała autoreklama ;) Nie mają za to płatków owsianych, co mnie bardzo rozczarowało...

    OdpowiedzUsuń