poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Grzeczny słodziak - Baltic Porter (producent Sulimar)


Ciąg dalszy penetracji portfolio Corneliusa – bardzo ładnie się ono prezentuje w lodówce u Ola, trudno się oprzeć i nie wziąć czegoś przy cotygodniowej wizycie. Ostatnio trochę krytykowałem piwa z Piotrkowa, dostało się Ale Ale, czas na rehabilitację. Czy uda się poprawić notowania bałtyckim porterem?   czytaj dalej

Zapach – delikatny słodowo-cocacolowy. Piana – chwilowa, kawowa, szybko opada. Kolor: czarny, smolisty, nieprzejrzysty nawet pod światło. Wysycenie – umiarkowane, nie zagłuszające smaku, dobre. Smak – dominuje słodycz, lekka goryczka w tle, ledwo zauważalna nuta kawowa, nieznaczny posmak palenia. Przyjemny, nie poraża alkoholową mocą, wyważony. Dobry do sączenia nawet bez zagryzki. Zobaczymy czy zachowa swoje właściwości do końca kufla.

Jestem w połowie kufla. W zapachu doszła do głosu jakby śmietankowa, nieco syntetyczna nuta. Taka jakbym niuchał nad topiącymi się lodami. Wysycenie pozostaje na przyzwoitym poziomie, mimo że piwo jest już teoretycznie wygazowane (trudno coś dostrzec w tym mroku). Smak – słodycz walczy z goryczką. Trochę niepokoi mnie ta słodycz – nie do końca naturalna, bo w składzie jest cukier.


Muszę przyznać, że Baltic Porter prawie do końca zachowywał się poprawnie. Jedynie ostatnie dwa łyki miały jakiś fałszywy smaczek. Jednak co mnie nieco rozczarowało, to dominująca słodycz, przypominająca nieco tę w Irlandzkim z Krajana. O ile jednak w tamtym stylizowanym na irlandzkie ciemne piwie słodycz jest na miejscu, to w porterze bałtyckim chyba jej w takich ilościach być nie powinno.

==Radar==

Alkohol: 8,1%, ekstrakt: 22%.
Cena: 4 zł (Olo, Gliwice)
-------------
Ocena: 7/10

+ przyjemne, gładkie w smaku
+ bardzo dobre wysycenie
+ zrównoważony alkohol

- za słodkie
- niepokojąca, jakby syntetyczna końcówka
- cukier w składzie

2 komentarze:

  1. Pozdrawiam znad Portera Warmińskiego ;)

    W weekend robię zakupy i zabieram się za nadrobienie swoich braków piwnych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem smak ostatnich łyków to rzecz marginalna - wiadomo, piwo juz swoje odstało, bąbelki ulecialy, a wododatku zrobiło się ciepłe. Męzczyzne podobno poznaje sie po tym jak konczy, ale piwo jednak najlepiej smakuje z samego poczatku :-)

    OdpowiedzUsuń