środa, 31 marca 2010

Raport Radara: kwartał 1/2010


Raport Radara (nie mylić z Raportem Pelikana) będzie czymś w rodzaju cyklicznego rozliczenia działalności bloga. Zainteresowani FFE „od kuchni” przeczytają tu wnioski z analizy statystyk (np. jakie artykuły cieszyły się największą popularnością), rozliczenie finansowe (ile wydałem na produkty testowane, a ile zarobiłem na reklamie), a także podsumowanie danego okresu – jeśli działo się w nim coś ważnego dla bloga. Zapraszam do raportu z pierwszego kwartału roku 2010.    czytaj dalej

Na początek trochę danych statystycznych. W styczniu blog działał sobie spokojnie, notując standardowe statystyki: 8,5 tys. odwiedzin, 21 tys. odsłon, średni czas spędzony na stronie 2:51 min. W lutym świat zatrząsł się w posadach i najazd wykopowców sprawił, że liczby skoczyły na poziom następujący: prawie 40 tys. odwiedzin, 116 tys. odsłon, średni czas na blogu: 3:49 min. O rety. Z dużym zaciekawieniem obserwowałem, co będzie się działo w marcu. Oto liczby: 22 tys. odwiedzin, 69 tys. odsłon, czas spędzony na stronie: 3:53 min! Jak dla mnie miazga. Taki wzrost w ciągu miesiąca, przy zachowaniu trwałej tendencji – no po prostu jestem w szoku. Niesamowicie cieszy mnie wzrost czasu spędzanego przez Was na blogu, a także malejący współczynnik odrzuceń. Obecnie wynosi on nieco ponad 54%, podczas gdy w styczniu było to 62,6%. Okej, wyczuwam, że zaczynacie się nudzić, więc kończę już tę masturbację liczbami.

Czas na najpopularniejsze teksty w danym miesiącu.

W styczniu największą popularnością cieszył się subiektywny ranking dyskontów spożywczych (zobacz), na drugim miejscu znalazł się test pizzy dr. Oetkera (zobacz), a na trzecim wg freestat test pizzy serowej z Biedronki (zobacz), zaś wg statystyk Google - podsumowanie roku 2009 (zobacz).

Co ciekawe, od listopada 2008 w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych wpisów znajduje się tekst o... leczo z soczewicy mojej własnej produkcji (zobacz). Potraficie to wyjaśnić?

Przechodzimy do lutego. Na pierwszym miejscu oczywiście 4 sery z Biedrony. Na drugim chipsy Chakalaka (zobacz) i na trzecim podsumowanie roku 2009 (wg freestat, google podało odwrotną kolejność). A gdzie się podziała Królowa soczewica? Cóż, wyleciała z 30-tki :)

Czas na marzec. Oba systemy zbierania statystyk są zgodne: na 1 miejscu parówkowy pojedynek (zobacz), na drugim 4 sery i na trzecim – tadam! – Tofelek (zobacz).

Jak trafiacie na FFE? Ponad 40% z innych stron (czytaj Wykop, fora dyskusyjne i zaprzyjaźnione blogi – I love you, guys!), 32% z wyszukiwarek (znaczy z Google), a 27,5% to wizyty bezpośrednie, czyli po adresie wpisanym w pole wyszukiwania lub z zakładek zapisanych w przeglądarce (dziękuję!).

Spójrzmy jeszcze na parametr zwany lojalnością użytkowników. W marcu zanotowano: 35% weszło po raz pierwszy i ostatni. Potem trochę nudnych danych. I teraz: 9-14 razy nawiedziło FFE 9% userów, 15-25 razy: 9,7%, 26-50 razy: prawie 11%, 51-100 razy: 7,6% i uwaga, to ci uzależnieni – powyżej 201 razy: 2,43%! Jestem z Was dumny, że tyle ze mną wytrzymaliście!

Teraz będzie ciekawie. Bo o kasie.

Ile wydałem na produkty testowane na blogu?

styczeń: 67,49 zł
luty: 45,95 zł
marzec: 63,75 zł

razem: 177, 19 zł

Wpływy z reklamy: 100 zł brutto (czyli jakieś 90 zł). Wygląda na to, że mam debet :) Na szczęście drugi kwartał zapowiada się trochę lepiej – przyzwyczajajcie się do reklamy Electrolux, bo trochę tam pobędzie.

Do wszystkich malkontentów, którym nie podobają się reklamy na blogach. Liczby mówią same za siebie. Można oczywiście finansować swoje hobby bez końca z własnej kieszeni, ale jeśli znajdą się chętni do zapłacenia za powierzchnię reklamową, nie widzę w tym nic złego. Na pewno nie będzie to miało wpływu na wiarygodność bloga (przynajmniej mam nadzieję, że tak uważacie, bo ja jestem o tym przekonany), za to przyczyni się do rozwoju strony.

Cóż się jeszcze działo w tym kwartale? O przyroście liczby czytelników już wspominałem. Super, że żywo reagujecie na pojawiające się tu wpisy, komentujecie, dzielicie się doświadczeniami. O to chodzi. Fajnie, że ankieta łapie 200 głosów w tydzień. To daje mi wielkiego kopa, poważnie.

Zmienił się szablon bloga, moim zdaniem na lepsze, choć znowu nie udało mi się uporać z tym cholernym „czytaj dalej”. Starałem się, żeby było to zrobione zgodnie z zasadami sztuki (link powinien zniknąć po otwarciu posta), ale – niech to szlag – NIE DZIAŁA! Z tego powodu muszę wstawiać hard linka i nie wygląda to tak, jak bym chciał. Trudno. Pojawiło się też menu ze skrótami do ważnych podstron, w tym do raportów kwartalnych. Niby duperela, ale ważna dla przejrzystości.

Pojawiły się nowe blogi do śledzenia w readerze – wszystkie bardzo ciekawe, na wszystkie uwielbiam zaglądać. Koleżanki i koledzy – salut!

To chyba wszystko. Jak na pierwszy raz sporo. A jeśli komuś mało – pytać śmiało!

Raportował: Radar

10 komentarzy:

  1. Jestem jednym z tych wykopowiczów.
    Bardzo fajny blog, wchodzę już codziennie. Pisz dalej!

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja na Twój blog trafiłem jakoś w zeszłym roku. Bardzo fajna kompozycja i pomysł bloga. Większość postów "zgrywa" się z moimi opiniami (oczywiście poza słodyczami;)) Oczywiście polecam wszystkim znajomym do poczytania. Pozdrawiam i liczę na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Także przyszedłem do Ciebie z Wykopu. Teraz już z rss ;) Liczę tylko po cichu na większą ilość testów wszelakich bo sam opisywać swoich doznań nie potrafię to jednak czasem skomentować nie omieszkam.



    A reklamy jak reklamy. Póki nie zasłania strony lub nie krzyczy to jest ok. A Electrolux drogi ;)

    Pozostaje życzyć jeszcze większej ilości czytelników i wpływów z reklam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak się nie zapędzisz w pop-up'y i reklamy z dźwiękiem to tak na dobre nikt Ci nie wytknie ich istnienia. Życzę stronie jak najlepiej bo zaglądam codziennie, chociaż rzadko mam taką ochotę na wymieniane tu rarytasy by lecieć po nie do sklepu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. gratulacje :)

    trafiłam tu z wykopu, przeczytałam prawie całego bloga do tyłu a teraz odwiedzam z rss :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem uzależniony xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Najgorsze jest to że zawsze chciałam mieć bloga gdzie mogłabym obalać mit że biedronki i lidle oferują podłe jedzenie, wchodzę na wykop... wchodzę tutaj i: o nie! już taki jest :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Regularnie reklamuję cię na moim biednym fejsbuku ;] twój blog jest wyjątkowy i mimo, że jesteś facetem, to przyjemnie się ciebie czyta!

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj:)
    Twój blog jest rewelacyjny. wszystkie wpisy oglądałam po pare razy. no prawie wszystko jedynie te o piwach nie:P ale nie mogę pic z powodu mojej małej pociechy więc po co robić sobie smaka:)
    również znam Twojego bloga z wykopu i wcale nie żałuje:) gdy nie jestem codziennie to i tak nadrabiam zaległości( więcej spędzonego czasu na stronce)
    pozdrawiam gorąco
    i pisz, pisz i testuj kolego:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Osobiście znalazłam fast-food-eaters (w sumie ta liczba mnoga dosyć prorocza była :) przez ciekawesniadanie.blogspot.com na jakiś czas przed wykopowym big bangiem i, co tu dużo gadać, fajnie się obserwuje, jak ludzie się przywiązują i czekają na nowe notki. Osobiście staram się Ciebie reklamować, bo brakuje tego typu blogów, toteż reklama jest ;) A tak zupełnie swoją drogą, próbowałeś kiedyś chlebka marcepanowego z Biedronki? świetny jest! Pozdriawiam i do następnej notki! M.

    OdpowiedzUsuń