czwartek, 18 marca 2010

Pokusa nie do odparcia – Schab tradycyjny (producent Madej&Wróbel, dystrybutor Lidl)


Od czasu do czasu mam nieodpartą ochotę na dobrą wędlinę. A że stanie w kolejce w mięsnym mnie nie kręci, staram się wybrać coś z dostępnych wędlin paczkowanych. Schabik pieczony z Lidla od pewnego czasu jest u mnie na topie.   czytaj dalej


Zdaję sobie sprawę, że wędliny paczkowane, a zwłaszcza szynki, polędwice i inne tego typu, są mocno nafaszerowane konserwantami (suszone kiełbasy w mniejszym stopniu). Ale nie oszukujmy się – te niby świeże, ze sklepu mięsnego, też świętoszkami nie są i zawierają różne przykre dodatki. A piszę o tym aby uprzedzić komentarze, że zapach schabu pieczonego od Madeja&Wróbla to zapewne sprawka sztucznych aromatów. Być może, ale jak to pachnie! To najbardziej aromatyczna wędlina z dostępnych w postaci paczkowanej. Po otwarciu opakowania natychmiast unosi się przecudny mięsny zapach, który dosłownie zmusza do skosztowania.
Informujemy P.T. Klientów, że rzodkiewki są jedynie dekoracją i nie wchodzą w skład opakowania. Na zdjęciu: propozycja podania

Schab jest pokrojony w średniej grubości plastry. Są bladoróżowe, mają piękną mięsną strukturę. Ważne, wewnątrz opakowania nie ma żadnej podejrzanej cieczy, plastry wędliny są całkowicie suche. Niezwykle delikatne, kruche, łatwo je rozerwać. W smaku wyczuwam taką schaboszczakową szorstkość. Mięso jest kruche, a jednocześnie dość sprężyste. Lekko słone, choć zdarzały się partie przesolone. To pewnie zależy od serii, ale ta, którą właśnie opisuję, jest idealna. Można zjeść plaster bez niczego i nie wykrzywi od nadmiaru soli. Jak to zwykle z Lidlowskimi wędlinami bywa, tak i ta została wyprodukowana z samego mięsa (125 g mięsa > 100 g gotowego produktu).

Dla mnie to wielki przysmak. Szkoda, że tak szybko się kończy...

==Radar==

Cena za 100 g: 3,99 zł
-----------------
Ocena: 8,5/10

+ bardzo intensywny zapach
+ suche, kruche mięso
+ nie przesolone

-konserwanty i stabilizatory

10 komentarzy:

  1. przy cenie 40zł/kg na stoisku mięsnym miałbyś niezły wybór, naprawdę pierwszorzędnej wędliny a jak poszukał byś w jakimś lokalnym sklepie to już w ogóle full wypas jak to mawia młodzież.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oh, ale kiedy kupujesz na stoisku mięsnym to tylko widzisz jak wędliny wyglądają, przeważnie po pytaniu o skład albo rozdrobnienie mięsa ( kiełbasy) sprzedawczynie nie są w stanie Ci pomóc. W przypadku wędlin pakowanych możesz sobie sam przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak przeliczając to na kg to stać nas na wyroby z góóóóórnej półki. A nie na te nafaszerowane syfem różowiótkie "mięsa".

    @Anna: Nie wiem o jakim rozdrobnieniu mówisz ale ja np widzę jak wygląda przekrój kiełbasy i po nim mogę wnioskować co w niej jest.

    Ja zbyt często mam do czynienia z wyrobami małych wędliniarzy żeby móc obiektywnie oceniać tego typu wędliny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. akurat po wyglądzie wędliny też można dużo wywnioskować.
    1. Jeżeli wędlina jest różowa, to dodano do niej chemii
    2. jeżeli coś, co ma w nazwie "polędwica" ma jakby żelatynowe żyłki, a w dodatku jest wielkości wieprzowego łba, to obok polędwicy nie leżało
    3. Jeżeli plaster wędliny ma dziurki (jak leży kawałek, to widać, że były to jakby pęcherzyki powietrza), też nie brać- szprycowane
    4. Porównaj wielkość kawałków mięsa surowego z tym przetworzonym. Jeżeli wędlina nazywa się np. "schab z pieca" i leży dość duży kawał tego w lodówce, to zastanów się, czy aby na pewno schab występujący naturalnie jest takiej wielkości. Jeżeli wędlina znacznie przekracza gabaryty surowego odpowiednika- won z koszyka.
    5. No i chyba logiczne: unikać prasowanych "szynek konserwowych" i ogólnie wedlin, których plastry są idealnie okrągłe, prostokątne itp. z dala widać, że to mielonka

    No i na koniec- naprawdę polecam małych wytwórców- oni naprawdę chcą zdobyć klientów jakością wędlin.

    Jeśli ktoś mieszka we Wrocławiu, to polecam delikatesy "Oleńka" połączone z piekarnią "Biskupin" przy Pomorskiej- tam zawsze znajdę coś zjadliwego, a wybredna jestem koszmarnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapomniałem dodać. Jeżeli ktoś lubi dojrzewające wędliny to jest prosty sposób na zrobienie takiej samemu.
    Mam nadzieję, że nie łamię regulaminu bloga podając linka ;)
    http://www.wedlinydomowe.pl/articles.php?id=560

    OdpowiedzUsuń
  6. Wędliny luzem muszą mieć więcej konserwantów niż paczkowane, które są pakowane w ochronnej atmosferze i nie narażone na stałe stykanie się z powietrzem.
    Poza tym na paczkowanych wędlinach można sobie poczytać co się je, w przeciwieństwie do tych luzem.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Leszko
    czy sądzisz, że te wędliny, które widzisz "luzem" w sklepie pokonały w takich pokrojonych plastrach drogę z wytwórni do sklepu, najlepiej bezpośrednio stykając się z podłogą ciężarówki?;P
    Wędliny sprzedawane na wagę też są paczkowane (w tej samej atmosferze, bo sanepid by się czepił z pewnością), tylko jako klienci tego często nie widzimy, bo przed wyjęciem ich na ladę chłodniczą taką wędlinę się rozpakowuje i kroi. Przejdź się po mięsnych, to może dostrzeżesz w którymś trafisz na ten proces.

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem technologiem żywienia i coś niecoś wspominali na zajęciach o produkcji wędlin,i należy wiedzieć że nawet te za 50 i więcej zł za kg nie są pozbawione dodatków chemicznych. wędliny i mięsa beż tzw. chemii są bardzo narażone na zakażenie różnymi drobnoustrojami, dlatego nie wymagajmy żeby produkty które są transportowane, przechowywane były bez dodatków, bo chyba lepiej zjeść jakąś dziesiątą część procenta konserwantu ( głównie fosfornów, azotynów) niż załapać toksynę jadu kiełbasianego.P.S.chleb zawiera octany zapobiegające rozwój pleśni i grzybów. zawsze można samemu sobie przygotowywać wyroby...

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja nigdy nie zaufam Madejowi i Wróblowi - kto tam pracuje, to nawet nie patrzy na te wędliny :|

    OdpowiedzUsuń
  10. to nie jest schab pieczony Radarze, tylko zwykly. Pieczony jest biały :)

    OdpowiedzUsuń