poniedziałek, 8 lutego 2010

Czego pragną kobiety? – Karmi Malinowa pasja & Poema di caffe (producent Carlsberg Polska)


Tym razem postanowiłem poszukać w sobie kobiecej natury. Podobno w każdym facecie coś takiego jest... Ok, nie drążmy tematu. Karmi ostatnio piłem przed osiągnięciem pełnoletności i zapamiętałem głównie smak zgaszonego papierosa. To było dawno, teraz obok popiołowego klasyka są też inne smaki bezalkoholowego dla pań. Mają piękne kształty i wyszukane nazwy, ale czy nadają się do picia?    czytaj dalej

Podobno kobiety kupują oczami. Kierując się tą zasadą projektanci butelki stworzyli formę smukłą i elegancką. Co ciekawe, butelka jest biała, a obie odmiany Karmi nadają jej tak ciemnej barwy, że wygląda na brązową. Etykiety również wysmakowane, minimalistycznie skromne, jednocześnie stylowe. Do tego bajer w postaci odkręcanego kapsla. Już za te atrakcje warto zapłacić te 2,30.

Jako pierwsze wypróbowałem Karmi malinowe. Nalało się z zaskakująco solidną pianą. Spodziewałem się, że będzie to raczej incydentalny kożuszek, ale czapa – o jakże kobiecym różowym odcieniu – utrzymała się przez kilka minut. Zapach malinowy, przyjemny, ale jakiś sztuczny. Kolor fantastyczny, głęboka czerń, rubin pod światło. No to próbujemy. Nie miałem niestety przyjaciółek do towarzystwa i poplotkowania, próbowałem z wyostrzonymi zmysłami. I taki skutek, że aż mi gębę wykrzywiło. To jest słodkie i dość mdłe. W tle jakaś spalenizna. Smaczek malinowy – jakby ktoś dolał do wygazowanego piwa odrobinę syropu (co zresztą pewnie miało miejsce). Do tego kompletny brak głębi, no po prostu pustka (oto, do czego prowadzi robienie piwa bez alkoholu). Na pamiątkę sztuczny posmak w ustach.

Podsumowując – kiepskie pijadło nie dające żadnej satysfakcji receptorom smakowym. Zupełnie jak cappuccino z proszku.

Skoro pojawiło się nawiązanie do kawy, pora skosztować drugiego Karmelka... tfu, Karmi. Tym razem piana okazała się czysto symboliczna. Napompowała się na chwilę, po czym zniknęła jak przekłuty balon (prawie było słychać puff!). Zapach – lody waniliowo-kawowe, lekko zjełczałe. Smak – jakieś kawowe akcenty wyczuwam, ale są one raczej na drugim planie. Na pierwszym mdląca, jakby chemicznie metalizowana zupa. Słodkie, choć nie dokuczliwie. Takie cukierki Kopiko w płynie. Ciekawe, że znikły gdzieś te przepalone smaczki obecne w malinowej odmianie. Karmi kawowe przypomina pozbawioną gazu colę doprawioną łyżeczką kawy rozpuszczalnej. Niby wszystko jest w porządku, tylko ten posmak blachy aluminiowej w ustach. Niezbyt miłe uczucie.

Podsumowując: oba Karmi to paskudne wynalazki. Drogie panie, nie dajcie sobą manipulować, nie wierzcie reklamie. Po wypiciu Karmi nie poczujecie się ani bardziej atrakcyjne, ani bardziej dopieszczone. Zostanie wam na pamiątkę co najwyżej szpetny smaczek w ustach.

==Radar==

Cena: 2,29 zł (Lidl)
---------------------
Ocena: malina 3/10, kawa 4/10

+ fajnie wyglądają w butelce
+ fajnie wyglądają w szklance
+ odkręcany kapsel

-niefajnie smakują
-naprawdę potrafią obrzydzić życie, zwłaszcza malinka

10 komentarzy:

  1. Wyjątkowo się zgadzam. Karmi piłam raz, jak chciałam coś wygrać w ich konkursie - musiałam w tym celu kupić i otworzyc trzy piwa i to był najpaskudniejszy podwieczorek w moim zyciu, a mialam jeszcze dwie osoby do pomocy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Radzę skosztować klasyczne Karmi. Porządnie schłodzone wchodzi tak że aż żal kończyć. Zwłaszcza na drugi dzień po imprezie świetnie gasi

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie malinka w upalne dni lata.Cudo !!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój ulubieniec to Karmi kawowe.
    Ogółem nie lubię piwa, wręcz nie znoszę, więc może dlatego jestem fanką tego produktu.
    To prawda, ma coś z coli ze szczyptą kawy i nutą piwa. ;]


    Mimo wszystko bardzo je lubię,
    i metalicznych posmaków nie odczuwam.


    Dla mnie jako zamiennik piwa ma 8 punktów,
    bo mimo wszystko wiecznie mi go za mało,
    a smaczek w ustach szybko przemija :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Klasyczne Karmi zmrożone super, te nowe smakowe rzeczywiście są do bani, kiedyś było jeszcze dość dobre piwo Toffi firmy Brok, ale chyba już nie istnieje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam notkę i zgodziłam się całkowicie... przeczytałam komentarze i może dam się skusic na karmi klasyczne, albo black.

    OdpowiedzUsuń
  7. no i dochodzimy do sedna!
    jeśli w ogóle karmi to tylko black !! ;]

    OdpowiedzUsuń
  8. alkoholowe karmi black jest całkiem fajne, moi koledzy je piją, podkreślając,że mogą, bo już nie muszą nikomu udowadniać swojej męskości ;)
    i kawowe jest dobre, zwłaszcza w drinku z wódką

    OdpowiedzUsuń
  9. Malinowe jest beznadziejne, ni to piwo, ni to nie wiem co. Ale kawowe lubię bardzo, fajny leki napój, tylko nie więcej niż3, bo mdli :P

    OdpowiedzUsuń
  10. masz absolutna rację, to piwo jest koszmarne, spróbowałam raz i podlałam nim kwiatki, nie zaszkodziło im :)

    OdpowiedzUsuń