poniedziałek, 1 lutego 2010

Bez FFE można żyć, ale co to za życie?

To była najbardziej narcystyczna ankieta w historii bloga, chyba mi to wybaczycie, co? Czasem trzeba sobie zrobić dobrze.

Wyszło czarno na białym, że 19% głosujących (czyli 28 osób!) nie może żyć bez Fast Food Eaters! Dla was mam miejsca w biznes-klasie, bracia i siostry. 74% (106 osób) przyznaje się do lubienia wpadania. Wy też zostaniecie zbawieni, ale polecicie klasą turystyczną. Tylko jeden osobnik uznał, że to wszystko stek bzdur z frytkami. Ciebie też zabieram, bo masz jaja, a poza tym stek z frytkami jest super. Sam zobacz:


Pozostałe 5% (8 osób) nie leci z nami – popracujcie trochę nad sobą, to może zabierzecie się następnym razem.

Uzbierały się 143 głosy. Dzięki za poświęcony czas!

==Radar==

Zdjęcie buchnięte z Recipee World

4 komentarze:

  1. I can't live without FFE /w wersji angielskiej to wyznanie tak jakoś lepiej mi brzmi ;)

    Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy - niecierpliwie czekam!

    Ziuta

    OdpowiedzUsuń
  2. szczególnie mi się te fryty podobają

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja głosowałem, że żyć nie mogę.
    A co do steku z frytkami - MNIAM! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie głosowała, ale wchodzę codziennie, a nawet kilka razy na dzień i czytam starsze posty, bo ostatnio jakoś tu jak dla mnie za mało testów jedzenia. Tak, czy inaczej dzięki Twojemu pisaniu mam mniej dylematów na polowaniu. :) Dziękuję, więc.

    OdpowiedzUsuń