czwartek, 5 listopada 2009

Sensacyjny cheesburger – Cheesburgery (producent Abbelen, Niemcy, dystrybutor Biedronka)

Nie napalajcie się tak bardzo, bo tytuł jest zwodniczy. Ale po kolei. Kupiłem ten produkt tylko dlatego, że a) nie lubię stać w kolejce do fast foodu, a czasem mam ochotę na kotleta w bułce, b) stwórcą kotleta nie jest firma Krzyżanowscy. Punkt b) mnie nieco uspokoił.

Mam przed sobą cheesburgery w najbardziej klasycznej postaci: bułka z sezamem, kotlet, plasterek sera. Wszystko. I tyle wystarczy, jeśli produkty będą dobrej jakości. Zobaczymy.

Rozgrzewam piekarnik. Do środka ładuję jeszcze po plasterku pomidora, bo zdrowo musi być! Wstawiam na kilka minut do piekarnika. Wg instrukcji powinno to być 12 minut, ale w takim czasie mój piekarnik spaliłby bułkę na węgiel – więc trochę krócej. No i jest. Pierwszy gryz.... Całkiem, całkiem. Najbardziej obawiałem się oczywiście kotleta. Mając w pamięci rozkoszny smak produktów Krzyżanowskich, nastawiałem się na najgorsze. Jednak jak się okazuje, można zrobić produkt garmażeryjny, który nie będzie zabijał już po pierwszym kęsie. Można, pod warunkiem, że zrobi się to poza polską jurysdykcją. Szwabski kotlet jest całkiem smaczny. Smak ma neutralny, nie epatuje ani chamską konserwą, ani też nadmiarem sztucznych aromatów. Po prostu przyjemne mielone. Nie mam mu nic do zarzucenia. Ser – najzwyklejsza w świecie gouda, nie ma o czym pisać. Bułka – dość istotny składnik hamburgera. Tu również Niemcy spisali się dobrze – nie kruszy się, nie rozpada. Jest puszysta, ale nie za sucha. Okej.

I na tym mógłby się zakończyć ten test, na „jest okej”. Niestety następnego dnia po konsumpcji (cheesburgery zjadłem na kolację; wiem, jestem zboczony) odczuwałem pewne sensacje żołądkowo-ubikacyjne. Nie wdając się w szczegóły, kilka razy musiałem usiąść na tronie. Nie mam pewności, że sprawcą były kotlety. Z drugiej strony nic innego nie jadłem. Być może była to dolegliwość związana z czymś innym. Nie rozsądzam. Ale moja pozytywna ocena nieco się zachwiała.

Cena: 4,95 zł
----------------------
Ocena: w dniu testu 6,5/10, następnego dnia: 5/10

+ dobry kotlet
+ bułka na plus
+ rozsądna cena za dwa burgery

- niewyjaśniony do końca wpływ na żołądek

5 komentarzy:

  1. http://www.wimp.com/foodtricks/ :D
    a te cheesburery i na zimno od biedy zjadalne. Jednak są jakies takie bez wyrazu. Ja na szczęscie nie miałem problemów po nich ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeśli odżywiasz się wyłącznie tym, o czym piszesz... to dolegliwości powinieneś wpisać w system i nie zawracać sobie nimi głowy.

    ps. blog wobec tego może mieć kłopot z częstymi wpisami z uwagi na doraźne zabiegi na żołądku...

    ale dziękujemmy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Raka odbytu się nabawimy od tego mięsa! Ja nie próbuję! Sam przerost prostaty mi grozi albo rak od tego siedzenia przy kompie i zajadania junk-food'ów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale wiesz co? Mógł Ci ten Holenderski pomidor zaszkodzić... Hodowane są w sztucznym żwirku zamiast ziemi i dokarmiane są strzykawką z rurką w której płynie sztuczny nawóz. Oni mają mało ziemi i wymyślili sobie taki sposób... niestety szkodliwy dla żołądka...

    OdpowiedzUsuń
  5. Pan się ciesz panie recenzencie żeś nie miał pan okazji spróbować tego na zimno. Po zjedzeniu połowy strasznie przymula, mdławe jakieś bez konkretnego smaku. Może i sie tak jak pan panie nie znam, ale jak dla mnie na zimno niestrawne, z trudem wmusiłem drugiego - lepiej byłoby kupić bułeczki maślane w opakowaniu po dziesięć sztuk, na dwie osoby by wystraczyło i w miarę podobna cena. Jednakże nie wątpie iż na gorąco smakują trochę lepiej, może kiedyś nadaży mi się okazja do spróbowania.

    OdpowiedzUsuń