wtorek, 24 listopada 2009

Przyzwoita pszenica z koncernu - Frater pszeniczny (producent Kompania Piwowarska)

Trudno w to uwierzyć, ale Kompanii, zakale psującej podniebienia obywateli RP produktami piwnopodobnymi w rodzaju Tyskiego czy Dębowego, udało się wyprodukować dobre piwo! Do tego gatunek kojarzony z mniejszymi browarami, do tego raczej z Niemcami niż Polską. Mowa oczywiście o pszenicy, która jako gatunek wydaje mi się nie do pobicia przez żaden inny wynalazek browarników.

Frater pszeniczny oczywiście obwieszony jest kretyńskimi tekstami o swoim klasztornym pochodzeniu, jakby braciszkowie Cystersi mieli z nim cokolwiek wspólnego. Ale mniejsza z marketingiem – jak wszyscy doskonale wiemy, Kompania jest niezwykle kreatywna w wymyślaniu nieistniejącej historii dla swoich nowych marek (może ich marketingowcy pochodzą z alternatywnej rzeczywistości?). Liczy się zawartość butelki.

A ta jest nadspodziewanie udana. Fraterek ujmuje mocną, puszystą pianą, świeżym zapachem i delikatnym chlebowo-cytrynowym smakiem. Idealne piwko do gaszenia pragnienia. Choć wolę bardziej zdecydowane smaki, nie mam Fraterowi nic do zarzucenia. Nasycenie CO2, trzymanie formy do samego końca kufla – wszystko to zachęca do dłuższej znajomości. Raczej można być pewnym zachowania jakości w różnych partiach (z czym mają problemy małe browary) – co prawda pozbawia to piwosza dreszczyku emocji, ale gwarantuje, że spragnieni piwa nie wylejemy go ze wstrętem do zlewu i żal zapijemy kefirem.

==Radar==

Cena: 4,39 zł (Tesco)
-------------------
Ocena: 7,5/10

+ uczciwie uwarzona pszenica
+ do tego polska

- bajki o średniowiecznym pochodzeniu
- cena: to w końcu koncern, powinno być poniżej 4 zł

4 komentarze:

  1. Z tymi Cystersami to serio. Jak jeszcze piwo lał Browar Belgia (Kielce) to podpisali umowę z klasztorem w Szczyrzycu na receptury. Warzyli pilsa, dubelka i pszeniczniaka wg ich przepisów i chyba nawet pod ich czujnym okiem. Później Kielce zostały wykupione przez KP i zostali tylko przy podwójnym i pszenicznym. Teraz nie wiem kto robi to piwo (w sensie który z oddziałów KP), bo kielecki browar został zamknięty. No chyba że wyprzedają zapasy.

    A co do piwa... jak dla mnie najgorszy polski pszeniczniak. Może trafiłem na taką partię felerną, ale ten mój był kwaśny (i broń boże nie cytrusowo kwaśny) i nic poza tym. Na dodatek nie było nawet połowy piany co u Ciebie na zdjęciu.
    W ogóle wcześniej jak zajrzałem do Ciebie (po pierwszym twoim komentarzu u mnie) to nie zauważyłem że piszesz o piwach. A tu proszę! Kilka pszenicznych pozycji dodałem sobie do listy "wypić!" :) Fajny pomysł z tym wymienianiem plusów i minusów.
    A... i mam Kauflanda, i Lidla w mieście, i nawet przez głowę mi nie przeszło żeby się tam wybrać po piwo.
    Dzięki za dodanie do linków. Zrewanżowałem się. No i teraz będę twoim stałym czytelnikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Cystersami to chodziło o to, że zakon udziela tylko swojego "wizerunku" w celach marketingowych. Jeśli nawet była jakaś receptura z zakonu, to już dawno została podarta i spalona, bo na pewno nie była możliwa do zrealizowania w warunkach fabrycznych - wymagałaby raczej starożytnych metod.

    A to miałeś pecha. Jednak okazuje się, że nawet koncernówki zaliczają wpadki z jakością. Chociaż może wina była po stronie sklepu i warunków przechowywania?

    Ja również zaglądam;) I zazdroszczę tego, że możesz kupować piwa za 2,50, podczas gdy u mnie kosztują o 2 zł więcej :( (np. Fortuny)

    OdpowiedzUsuń
  3. pewnie masz rację. chociaż bardziej chodziło mi o skład i recepturę (bez doprawiania piwa chemią) niż o technologię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Próbowałem się przekonać... Niestety piwo pszeniczne trzeba lubić. Moje wylądowało w zlewie.

    OdpowiedzUsuń