piątek, 6 listopada 2009

Inspirujący lager: niemożliwe? – Złote Lwy (producent Browar Amber)

Już po nalaniu połowy kufla wiedziałem, że będzie dobrze. Piana jak beton napowietrzony, mimo że wychynęła poza krawędź szkła, nic nie wyciekło. Opadła dość szybko, ale po uzupełnieniu utworzyła dość nieustępliwy śnieżnobiały kożuch grubości palca. I tak już zostało.

Zaskoczył mnie bardzo przyjemny owocowy, cytrusowy zapach. Świeży, zachęcający do natychmiastowego spróbowania. Co natychmiast uczyniłem. Nie zapominajmy jednak o kolorze. Jest to ciemniejące złoto, całość pięknie nasycona bąbelkami. Smak – początkowo aromatyczne cytrusy, pod nimi dyskretna, ale charakterna goryczka. Słód do połowy kufla prawie niezauważalny, ujawnia się pod koniec. Piwo przyjemnie szczypie podniebienie, wchodzi z rozmachem i bez oporów ze strony przełyku. Ma swój styl. Na szczęście piwowarzy z Bielkówka nie przesadzili z mocą – jest w sam raz (5,6%).

Mam zwyczaj dość długiego sączenia piwa, z tym jednak było inaczej. Tak mi zasmakowało, że wypiłem je prosto z marszu. Znakomite, godne polecenia. Szkoda tylko, że dość drogie...

==Radar==

Cena: 4,10 (delikatesy Piast, Gliwice)
----------------------
Ocena: 9/10

+ inspirujący zapach
+ nienarzucający się, ale charakterny smak
+ dobrze wchodzi

- cena

- na etykiecie brak podstawowej informacji: pasteryzowane czy nie?

1 komentarz:

  1. Dobre piwo (tak na 9/10). Niestety ciężko je dostać i cena niezbyt przyjazna.

    OdpowiedzUsuń