poniedziałek, 2 listopada 2009

Dostępne bez recepty – Pastylki miętowe (producent Wawel)

Po raz kolejny powracam do kultowych słodyczy znanych z dzieciństwa. Pastylki miętowe od Wawela to produkt dość charakterystyczny, trudno pomylić go z czymś innym.

Wydawałoby się, że producent osiągnął połączenie idealne: wyrazisty aromat mięty w zestawieniu ze słodyczą czekolady to mieszanka iście zabójcza. W teorii. Niestety, kiedy się to je, już tak idealnie nie jest. Po pierwsze czekolada. Kuwertura jest zbyt jasna, po prostu mleczna. W dodatku poskąpiono jej, warstwa czekolady jest raczej cienka. Nadzienie: mięta dość ostra, niemal jak w gumach do żucia Wrigley, ale sama masa jest jakaś taka nieprzyjemna w smaku. Taka maź jak z tanich produktów czekoladopodobnych.

Można podjeść kilka takich pastylek, ale żeby opróżnić całe opakowanie za jednym zamachem... nie ma mowy. Zmulenie i zmęczenie przyjdzie już po drugiej, trzeciej.

==Radar==

Cena: ? (paragon wcięło)

------------------
Ocena: 5,5/10

+fajny pomysł – niestety zmarnowany
+ładne opakowanie

-mało czekolady
-nadzienie szybko męczy

8 komentarzy:

  1. Omg, przecież tego się nie je całego na raz, tylko po dwa !!

    Poza tym gdyby było więcej czekolady mięta była byłaby zagłuszona.

    Jest dobrze tak jak jest :)

    Chociaż After Eight jest lepsze, ale też droższe.

    OdpowiedzUsuń
  2. co ty opowiadasz? ja zawsze jem wszystko na raz :0 taką np. czekoladę 200-gramową z migdałami pożeram na trzy-cztery :p

    OdpowiedzUsuń
  3. heheh żarłok z ciebie straszny :p

    OdpowiedzUsuń
  4. najlepsze są Goplany, te w zielonych sreberkach ;) takie jadam od dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam dziwny jestem może, ale mięta z czekoladą zupełnie mi się nie komponuje. Co innego z kokosem, mmm. A jeszcze kiedy czekolada jest gorzka, albo deserowa, to powstaje produkt prawie idealny (z tego miejsca chciałbym pozdrowić producentów czerwonego Bounty).

    OdpowiedzUsuń
  6. Za mało czekolady a za dużo mięty, jest zaburzona równowaga, po prostu przejada się po kilku większych kęsach tego specyfiku. Gdyby dodać więcej czekolady lub zmniejszyć ilość mięty i dodać coś innego np. galaretkę w środku mógłby to być produkt zdecydowanie lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo ciekawe... kupujemy pudełko 2,5 kg (o ile tylko uda nam się je dostać) i zjadamy w przeciągu kilku dni, są nieporównywalne z żadnym innym produktem tego typu na rynku, a bardzo rzadko można je w ogóle dostać; są ulubionymi cukierkami całej mojej rodziny, dlatego Producencie jeżeli czytasz prośba do Ciebie - wypuszczaj na rynek więcej pastylek luzem, niepakowanych w te malutkie, śmieszne pudełeczka, a gwarantuję, że wszystko zejdzie na pniu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie da się je kupić luzem. Ostatni raz jadłam je ponad 10 lat temu (te z Goplany, w zielonych sreberkach) i cóż to za radość móc się nimi znowu rozkoszować po tylu latach. Jak dla mnie smakują idealnie, uwielbiam połączenie mięty z czekoladą.

    OdpowiedzUsuń