wtorek, 3 listopada 2009

Czy pionier trzyma się dobrze? – Piwo żywe (producent Browar Amber)

Pionier w tytule stąd, że jest to o ile mnie pamięć nie myli pierwsze piwo, które zapoczątkowało modę na piwa z małych lokalnych/regionalnych browarów, różniących się dość znacznie metodą produkcji od wyrobów wielkich koncernów. Na początku dekady te niewielkie firmy były albo wykupywane przez koncerny, albo padały z powodu nierentowności. Dziś nie tylko część z nich produkuje piwo, ale i powstają nowe inicjatywy, w tym coraz więcej tzw. browarów restauracyjnych, gdzie piwo warzy się niemal na oczach klientów i podaje się im prosto z kadzi.

Sporą zasługę w odrodzeniu lokalnego browarnictwa ma niewątpliwie Amber z Bielkówka. Żywe było kilka lat temu prawdziwą sensacją. Było to pierwszy dostępny w całym kraju produkt niepasteryzowany, o krótkim, bo zaledwie 5-tygodniowym terminie przydatności do spożycia. Jak dziś prezentuje się ten pionier?

Problem z tym piwem jest taki, że kiedyś było zgodnie z nazwą „żywe”, tzn. zawierało żywe kultury drożdży, a więc mimo rozlania do butelki, drożdże ciągle w nim pracowały, a piwo miało zmienne parametry smakowe. To już historia. W obecnym Żywym nie ma śladu drożdży – zostały dokładnie odfiltrowane. Piwo jest doskonale klarowne i niestety smakuje jak wszystkie inne tego typu trunki, np. opisywane niedawno Świeże z Kormorana.
Żywe ma słabą pianę, która szybko znika i słabe wysycenie gazem. Po kilku chwilach od nalania dostajemy praktycznie piwo wygazowane. Nie wpływa to korzystnie na doznania smakowe, bowiem ujawnia się moc (ponad 6%), która momentami wyłania się spod lekko słodowo-goryczkowej nuty. Żywe najlepiej sprawuje się na początku, daje wrażenie obcowania z czymś głębszym, niebanalnym. Potem niestety sytuacja się zmienia na niekorzyść i dokończenie degustacji staje się mniej przyjemnym wyzwaniem.

Butelka dobrze się prezentuje, wystrój graficzny sugeruje piwo na pół amatorskie, zdecydowanie nieprzemysłowe, kojarzy się z czymś bardzo lokalnym i niepowtarzalnym. W parze za tym wrażeniem idzie cena – moim zdaniem zbyt wysoka jak na jakość. Ale Żywe to piwo trochę snobistyczne, a za snobizm trzeba zapłacić.

==Radar==

Cena: 4,40 zł (delikatesy Piast, Gliwice)
------------------------
Ocena: 7/10

+ legenda
+ początkowe doznania smakowe
+ styl butelki

- słabe wysycenie
- „psuje się” w trakcie konsumpcji (chyba że ktoś potrafi wypić 0,5 l piwa jednym duszkiem)

- cena

4 komentarze:

  1. Oj dawno nie piłem. Jakos tak nagle stało sie trudno dostępne. Rok temu jeszcze mozna było dostać tu i ówdzie. No i w dodatku cena około 3 zł. Jak dostane to muszę zasmakować czy aż tak się zmieniło. mimo wszystko mozna je chyba polecić tym którzy nie znają? p.s. rok temu bodajze wyszło tez piwo Weizen bier cornellius (http://www.weizen.pl/) próbowałeś?

    OdpowiedzUsuń
  2. no ba, nie tylko próbowałem, ale uważam że jest znakomite :)
    http://fastfoodeaters.blogspot.com/2008/09/cornelius-weizen-bier-piwo-pszeniczne.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje ulubione jasne piwo. Niestety ciężko je dostać. 10/10

    OdpowiedzUsuń