piątek, 30 października 2009

Uciekać! To może zabić! - Kiełbaski drobiowe w sosie pomidorowym (producent Pamapol)

Napiszę prosto z mostu: to jest niejadalne. Nie kupujcie tego, jeśli chcecie żyć. Nie wierzę, że ta rodzinka ze zdjęcia kiedykolwiek próbowała to dzieło sztuki konserwowej. A jeśli tak, to pewnie spoczywa już w rodzinnym grobowcu.

Trochę szczegółów. „Kiełbasek” jest pięć. Mają kolor obciętego palca. Konsystencję nieco galaretowatą. Są tak miękkie, że rozpadają się pod dotknięciem widelca. Podobno są zrobione z mięsa kurzego, ale niestety nie podano, ile tego mięsa jest. Obawiam się, że niewiele, bo paróweczki sprawiają wrażenie zrobionych z kaszy manny i jakiejś substancji spajającej. Smakuje to jak namoczona tektura. Poważnie, w smaku nie wychwyciłem ani cienia mięsa. Natomiast zapach owszem, producent nie poskąpił sztucznego aromatu. Sos jest podobno pomidorowy. Po raz kolejny muszę się posiłkować opisem z puszki, bo w rzeczywistości jest to typowa dla tanich konserw obiadowych słonawa breja zabarwiona na czerwono odrobiną koncentratu pomidorowego.

Wstrętne. Omijać szerokim łukiem.

==Radar==

Cena: 3,19 zł (Polo Market)
----------------------
Ocena: 1/10

+ jakie plusy?

- niby parówki...
- ...w niby sosie

- karma dla psa to przy tym kawior

6 komentarzy:

  1. Paróweczki hrabiego Barry Kenta :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A tak na poważnie to mogę polecić takie paróweczki ale zdaje się z firmy Kotlin. Kosztują pewnie ze 2 razy więcej niż te z Pamapolu, ale są dobre. Przyrządzam je w ten sposób, że przekładam całą zawartość puszki do garnka, dodaję jedną puszkę fasolki w sosie pomidorowym Heinz'a i gotuję. Podawać z chlebem posmarowanym serem topionym. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. akurat kolor "obciętego palca" jest jak najbardziej kolorem mięsa. wszyskie parówki są dobarwiane którymś Exxx, żeby nie były sine.

    bo mięso nieżywe nie jest różowe...

    OdpowiedzUsuń
  4. hahaha piękny opis!
    może przetestuj teraz coś znanego, żeby każdy mógł się jakoś do tego odnieść. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam rozumieć, że opisujący jadł karmę dla psa, jeżeli do niej porównuje ten produkt

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznaję, jadłam to... kupiłam to na obiad tylko dlatego, że nie było pieniędzy, a trzeba jednak coś jeść. Powiem tak - nie jest TRAGICZNE, aczkolwiek pod koniec jedzenia miałam ochotę sobie rzygnąć... jeśli zje się połowę i przegryzie świeżym chlebem z masłem i serem, daje radę. W innej wersji raczej odradzam.

    OdpowiedzUsuń