środa, 30 września 2009

W krainie tłuszczem i mlekiem płynacej

Reklama Burger Kinga odwołuje się do mitu sielskiej-anielskiej Ameryki lat 50. i 60. A przy tym oddziałuje na (głównie męską) wyobraźnię - dobrze zbudowane mleczareczki, cheerleaderki obsługujące kowboja (hej, o czym myślicie, świntuchy?). Wszystko to okraszone przeróbką klasycznej country'owej piosenki. Mniam.



==Radar==


PS. Drzewo hamburgerowe!!!

wtorek, 29 września 2009

Już jesteś niepotrzebna! Dramat solniczki w słoniutkiej reklamie Knorra



Tym samym inauguruję nową kategorię bloga: reklama. Będziemy wspólnie oglądać reklamy jedzenia z całego świata i oceniać. Zapraszam do zabawy!

==Radar==

A oni dodają słodziki!!!

Od pewnego czasu w tefałce możemy oglądać reklamę napoju Minerado firmy Agros Nova, w której producent chwali się brakiem cukru w tymże napoju. I wszystko gra, sęk jednak w tym, że atakuje przy tym - i to ostro - konkurencję, a dokładniej Caprio z Maspeksu. Wielka lupa powiększa fragment informacji na opakowaniu napoju Caprio, w którym rzucają się w oczy różne substancje typu "E". Zobaczcie sami:



Jak widać agresywny styl porównawczy wkroczył również do branży spożywczej. Co o tym sądzicie? Czy producent Minerado miał prawo (moralne, bo reklama jest oczywiście zgodna z naszym prawem) dyskredytować produkt konkurencji w oczach klientów, aby wypromować własny?

==Radar==

poniedziałek, 28 września 2009

Warzywa o smaku octu – Leczo pieczarkowe pikantne (producent Bracia Urbanek, dystrybutor Biedronka)

Ci wegetarianie to biedni są. Gdy nastają trudne miesiące bez świeżych warzyw, skazani są na własne przetwory lub takie oto paskudztwa, jak omawiane dziś leczo od Braci Urbanek. Bracia Urbanek, powiedzcie tak z ręką na sercu, czy tak powinno smakować leczo? Odpowiem za was: nie.

Powiedzmy, że na pierwszy rzut oka jest wszystko w porządku. W składzie mamy paprykę, pieczarki, cebulę i trochę skórek sugerujących obecność pomidorów – całość trochę za bardzo rozdrobniona, jak to w tego typu słoikowych daniach, ale ujdzie. Do momentu zaaplikowania sobie doustnie porcji tego specjału. No tak, zapomniałbym o zapachu, który zwiastuje porażkę. I porażka jest. „Leczo” smakuje jakby warzywa podlano hojnie octem. Okropnie drażniący kwaśny smak, który pamięta się na długo po spłukaniu tego specjału popitką. Do tego – to już zgodnie z nazwą – potrawka jest pikantna. Ostrość tylko potęguje uczucie nadciągającej zgagi. Unikać.

==Radar==

Cena: 4,49 zł

Ocena: 3/10

+ słoik może się przydać

- wstrętny kwaśny smak i zapach
- zgaga!
- cena wcale nie taka niska

niedziela, 27 września 2009

Trójwarstwowiec – Deser trójwarstwowy czekolada (producent Mlekama Kunin, Czechy, dystrybutor Biedronka)

Coś nowego w kategorii deserów mlecznych w lodówce Biedronki. Deser przede wszystkim ładnie wygląda, nieco gorzej smakuje. Na górze warstwa truskawkowej galaretki – na razie ok. Pod nią warstwa „śmietany”. Skąd cudzysłów? Bo zwykła śmietana nie utrzymałaby galaretki, jest to więc śmietana usztywniona skrobią i niestety nie smakuje najlepiej. Za to dolna warstwa to spore zaskoczenie na plus. Krem czekoladowy (czy raczej budyń) jest... gorzki! Tak, tak, wreszcie doczekałem się deseru, który nie przyprawia o mdłości swoim przesłodzeniem. Dół fajnie kontrastuje z górnymi warstwami dostarczając zdecydowanie pozytywnych wrażeń.

Dostępne są też inne warianty trójwarstwowca, warto i je wypróbować.

==Radar==

Cena: 1,29 zł
---------------------
Ocena: 6/10

+ ciekawy wygląd
+ krem z gorzkiej czekolady

- warstwa śmietanowa to porażka

Piwonawalacz – Imperator (producent Browar Jabłonowo)


Czasem każdy potrzebuje się upić. Nawalić, narąbać, schlać. Jak zwał tak zwał. Nie każdy natomiast lubi wódkę lub bełty winopodobne. Takim to osobom w sukurs przychodzi browar Jabłonowo, producent mocarnego piwska Imperator. Potwór ten ma 10% alkoholu, co niemal natychmiast stawia go w gronie piw niepijalnych. Chociaż producent twierdzi inaczej: „(...) zaspokoi gust najbardziej wyrafinowanych piwoszy”.

Ja nie wierzę w te marketingowe ściemy, dlatego przygotowałem się do degustacji chłodząc puszkę przez trzy dni w lodówce. Na forum browar.biz wyczytałem, że mocno schłodzony Imperator jest wypijalny. Po przelaniu zawartości puszki do kufla miłe zaskoczenie – utworzyła się bardzo ładna, gęsta piana o kremowej konsystencji. Co równie miłe – nie zniknęła od razu jak piękny sen nad ranem, lecz towarzyszyła mi, stopniowo tracąc objętość, co najmniej do połowy kufla. Inna sprawa, że w połowie kufla miałem tę pianę głęboko gdzieś i zastanawiałem się tylko jak zmóc resztę.




Wrażenie z pierwszego łyka – typowe mocne piwo. Słód na pierwszym planie, słodycz wręcz oblepiająca kubki smakowe. Potem alkoholowe pieczenie w przełyku, okropne, którego nie da się zmyć kolejnymi łykami. Słód znika, a zostaje tylko cierpka moc spirytusu. Zaczyna się prawdziwa męka. Piwo daje kopa, ale pije się je ciężko. Każdy haust przypomina wychylanie pięćdziesiątki wódki. Za każdym razem to obrzydliwe uczucie po przełknięciu. Gdyby nie duża paczka czipsów, jaką zapobiegawczo przygotowałem, nie dopiłbym do końca.

Imperator nawala. Po wypiciu półlitrowego kufla miałem lekką czapę na głowie. Gdybym wypił jakimś cudem drugi kufel, pewnie bym się zaczął zataczać. I mogłoby się to źle skończyć ;) Imperatora mogę polecić tylko desperatom lub twardzielom, którzy chcą udowodnić, że wypiją wszystko. Piwoszom odradzam – picie tego piwa to męka, a przecież nie o to w tej zabawie chodzi.

PS. Jestem ciekaw, jak smakuje najmocniejsze (i najdroższe) piwo świata Samuel Adams Utopias, które ma... 25% alkoholu.

==Radar==

Cena: 2,95 zł
------------------------
Ocena: 4/10

+ ładnie się prezentuje, piana bez zarzutu
+ tani i skuteczny nawalacz

- ohydny alkoholowy smak

- bez zagrychy nie da się go wypić

wtorek, 22 września 2009

Kotlety pieprzowe Radara

Dziś nietypowo, będzie mało tekstu, a dużo filmu. Obejrzyjcie sobie jak zrobić znakomite (o tak, jeszcze mnie pali w przełyku) kotlety pieprzowe Radara. Z góry przepraszam za nieokrzesaną gadkę.





A oto efekt końcowy:

Mnie tam smakowało :)

==Radar==

poniedziałek, 21 września 2009

Czarne jak... cola – Czarne. Piwo ciemne dosładzane (producent Browar Fortuna)

Miało być „czarne jak smoła”, a wyszło jak cola. Dlaczego? Po pierwsze zapach. Zaskakuje intensywnym aromatem, który skojarzył mi się z mgiełką unoszącą się nad szklanką z pepsi lub coca-colą. Smak też dryfuje w tym kierunku, z tym, że w tle czai się goryczka i smak przepalonego karmelu – na szczęście nie zabijają słodyczy, którą szczyci się browar. No właśnie. Ta słodycz czyni Czarne takim nieco damskim piwem, choć oczywiście od Karmi różni się mocą – ma 5,8% alkoholu. Smak jest bardzo przyjemny, słodki, a jednocześnie orzeźwiający. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jedno ale – piwo jest dosładzane sztuczną substancją słodzącą, zapewne aspartamem. To mi się nie podoba.


Najważniejsza jednak jest przyjemność z obcowania z tym piwem. Po nalaniu do kufla moim oczom ukazała się nieprzenikniona czerń trunku. Wygląda to bardzo elegancko i tak... gotycko. Do tego gęsta, puszysta piana w kolorze kawy z mlekiem, która utrzymuje się prawie do końca.


Zdecydowanie jedno z najbardziej efektownych piw krajowych, do tego będzie smakować zarówno facetom, jak i ich kobietom. A może w odwrotnej kolejności?

==Radar==

Cena: 3,90 zł + kaucja za butelkę (Sklep Olo, Gliwice)
---------------------
Ocena: 8,5/10

+ piękny kolor
+ ciekawy smak i zapach
+ widowiskowa piana
+ stylowa etykieta i rzetelnie podane informacje (z wyjątkiem nazwy słodzika)


- sztuczny słodzik (aspartam?)

Podziękował – Pizza 4 sery (producent P.W. MAXTOP, dystrybutor Carrefour)

A mama powtarzała od maleńkości – nie kupuj taniej pizzy, bo będziesz żałować! No i teraz żałuję. Zabrałem się wreszcie za penetrację carrefourowej lodówki i od razu takie pudło. 4 sery sygnowane logo Carrefoura nie umywają się do czterech serów z Maspeksu. I tutaj mamy do czynienia z podobnym zestawem serów (jest nawet rokpol, za to plus), jednak wszystkie są powiórkowane, nawet mozzarella, która powinna mieć postać krążków. Po zapieczeniu sery pokrywają placek bardzo cienką, niezbyt zachęcającą do konsumpcji, warstwą.

Ciasto to typowa marketowa „buła”. Za grube, spulchnione, przypalające się, łamliwe, suche byle co. Ewidentne oszustwo – na zdjęciu na pudełku widać zupełnie inne ciasto. Choć pizzę dość hojnie potraktowano sosem pomidorowym ze sporą ilością oregano, całość i tak smakuje sucho i wymaga dużo płynu do popicia. Podsumowując: odradzam zakup.

==Radar==

Cena za 330 g: 3,79 zł
----------------------------
Ocena: 3,5/10

+ rokpol w zestawie serów
+ sporo oregano

- niedobre ciasto
- mało sera
- mozzarella w postaci wiórków???

Parszywa dwunastka - polskie produkty regionalne

Czy wiecie ile Polska ma zarejestrowanych w Unii Europejeskiej produktów regionalnych? Dwanaście (12). Dokładnie co do sztuki. To mało, malutko jak na tak duży kraj. Weźmy takie Czechy - 20 zarejestrowanych specjałów. A co powiecie na Włochy z wynikiem 182?

Ale żeby nie było, że jesteśmy tacy najgosi. Wegrzy zarejestrowali zaledwie dwa produkty regionalne i do tego oba to salami :)

Pamiętajmy jednak o tym, że proces rejestracji produktu regionalnego (taki produkt może być wytwarzany tylko w określonym regionie zgodnie z tradycyjną, niezmienną od lat, recepturą) jest długotrwały i w kolejce na uzyskanie specjalnego znaku czeka jeszcze kilkadziesiąt innych polskich wyrobów.

Przyjrzyjmy się tym, które już zostały uznane oficjalnie za produkt regionalny.

Bryndza podhalańska - pierwszy zarejestrowany polski produkt regionalny. Ser z mleka owczego.

Oscypek - kolejny specjał z Podhala; pod tą nazwą może występować wyłącznie ser z mleka owczego, bez domieszki mleka krowiego.

Miód wrzosowy z Borów Dolnośląskich - miód wytwarzany przez pszczoły z pyłku wrzosowego (nawet do 80%).

Miody pitne: Półtorak, Dwójniak, Trójniak, Czwórniak - miód w lepszym wydaniu, czyli sfermentowany :) Napój znany od czasów prasłowiańskich w Polsce i na Litwie. Nazwy poszczególnych odmian wiążą się ze stopniem rozcieńczenia miodu wodą. Największą zawartość alkoholu mają półtoraki i dwójniaki, one też najdłużej leżakują (8-10 lat), mają najbardziej wytrawny smak i są najdroższe. Mniam!



Rogal świętomarciński - rogal tradycyjnie wypiekany w Poznaniu na św. Marcina (11 listopada, to już niedługo!). Robi się go z ciasta półfrancuskiego z nadzieniem z białego maku, wanilii, mielonych daktyli lub fig, cukru, śmietany, rodzynek, masła i skórki pomarańczowej.

Wielkopolski ser smażony - zapraszam tu

Andruty kaliskie - cienkie wafle wypiekane w Kaliszu od baaardzo dawna.


Olej rydzowy - to nie jest olej z rydzów (grzybów)! Uzyskuje się go z lnianki zwanej rydzem, uprawianej na terenach polskich już w czasach prehistorycznych. Olej taki cechuje się bardzo wysokimi własnościami zdrowotnymi (nie próbowałem, jak znajdę, postaram się przekonać na sobie o zaletach tego produktu).
Pierekaczewnik - jest to rodzaj wielkiego pieroga z wielu warstw ciasta przekładanego farszem (mięsnym lub owocowym). Do kuchni polskiej trafił dzięki mniejszości tatarskiej. To musi być pyszne! Uwielbiam kuchnię Podlasia i mam nadzieję, że na listę trafią inne przysmaki z tej częsci kraju.



Mmm, trochę zgłodniałem.

==Radar==

Zdjęcia: wiele różnych źródeł.

Listę wszystkich produktów zarejestrowanych w UE znajdziecie tu:
http://ec.europa.eu/agriculture/quality/door/list.html

niedziela, 20 września 2009

Łyk farby zdrowia doda? – Muellermilk pistacjowo-kokosowy (producent Mueller, Niemcy, fabryka: Węgry)

Te germańskie wynalazki czasem mnie przerażają. Weźmy np. takie Muellermilk o smaku pistacjowo-kokosowym. Kolor farby do malowania ścian, zapach jakiegoś środka czyszczącego (do muszli klozetowych?), a smak – roztopionych w słońcu lodów pistacjowych. Kiepskich lodów pistacjowych. Gdzieś tam w tle czai się jeszcze irytujący smaczek kokosowy, który osadza się na podniebieniu.

Być może w przyszłości tak będą smakowały nasze posiłki. Łyk farbopodobnej mikstury będzie dostarczał naszemu organizmowi niezbędnych substancji odżywczych. Mleko smakowe Muellera naszprycowano witaminami, więc pewnie jest lub będzie reklamowane jako produkt idealny dla dzieci. Być może dzieciakom nawet zasmakuje – jak dla mnie jest to ohydztwo, którego nie zamierzam więcej kupować. Wystarczy jeden eksperyment.

Cena za 400 ml: 2,65 zł (Carrefour)
------------------------------
Ocena: 4/10

+ ładne opakowanie
+ niby zdrowe
+ zawiera przecier z pistacji i kokosa – a nie sztuczne aromaty

- obrzydliwe w smaku
- to samo powiem o zapachu

- spora cena

sobota, 19 września 2009

Puchatek mówi: mmmm – Ciechan miodowe (producent Browar Ciechan)

Stało się, dorwałem legendarne już piwo miodowe z browaru Ciechan! Naczytałem się o nim wiele, właściwie wszystkie opinie były w tonie entuzjastycznym, coś musi być na rzeczy – myślałem. Ponieważ mieszkam w regionie, gdzie niestety dominuje niska kultura spożycia piwa (w sklepach same przemysłowe lagery, od czasu do czasu pojawi się pszenica), do tej pory nie miałem możliwości zapoznać się z tym specjałem. Na szczęście jest sklep Olo, którego właściciel wziął sobie do serca edukację piwną moich ziomków. Namierzyłem go za pomocą GPS-u i wyruszyłem na łowy. Efektem będzie więcej niż zwykle recenzji browarów :)

Ciechan prezentuje się całkiem dobrze. Co prawda sprzedają go w butelce zwrotnej, a więc szkło jest trochę zharatane, ale etykieta sprawia pozytywne wrażenie. No, może z tym plastrem miodu trochę przesadzili. Mogli dać przecież pszczołę. Albo cały rój. Ważna informacja znajduje się na stempelku w górnej części etykiety: „Niefiltrowane piwo z Ciechanowa”. Na odwrocie kolejna istotna wiadomość: „Jedyne piwo powstałe na bazie naturalnego miodu”. A więc żadnych sztucznych aromatów, jak w przypadku
miodowego z Krajana. Zawartość alkoholu całkiem spora, 6,2%.

Po nalaniu tworzy się gruba warstwa lekkiej i delikatnej piany, która szybko znika, by pozostać w postaci skromnego kożuszka, a następnie zaledwie obwódki. Piwo ma intensywnie żółty kolor i jest dość mętne. Zupełnie jakby w szklance wody rozpuścić dużą łyżkę miodu. Bąbelki mocno pracują od początku aż do końca procesu opróżniania kufla. Zapach – miły, miodowy, słodki, jakby waty cukrowej. Smak – bardzo wyraźny miód nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z solidną dawką tego wytworu pracowitych owadów. W tle delikatna, niemęcząca goryczka. Moc zupełnie niewyczuwalna, co może być zdradliwe – kilka kufli może uderzyć do głowy. Piwo ma ujmująco dziecięcy smak – kojarzy mi się z ciepłym mlekiem zaprawionym miodem, pijanym w okresach przeziębień w dzieciństwie. Smakuje do końca, pozostawiając na dnie delikatny osad. Pycha!

Tadam! Debiutanckie wideo z nalewania tego piwa. Wybaczcie amatorskie ujęcia i niepewny chwyt kamery, a także debilny komentarz. Będzie lepiej (mam taką nadzieję!).



==Radar==

Cena: 4,20 + kaucja za butelkę (Sklep Olo, Gliwice)
--------------------------
Ocena: 9/10

+ naturalny miodowy smak
+ niefiltrowane – cała dobroć dla ciebie, smakoszu
+ niech będzie – estetyczna etykieta, dużo informacji


- problemy z dostępnością

piątek, 18 września 2009

Biedronka jak stonka. Sieć dyskontów zaleje Polskę sklepami - teraz pora na wieś

Myślicie, że sklepów sieci Biedronka jest dużo (za dużo)? No to czytajcie dalej. Będzie jeszcze więcej.

Portugalska firma Jeronimo Martins, właściciel sieci handlowej Biedronka, zainwestuje w jej rozwój 1 mld zł w 2010 r. Grupa zdecydowała się skoncentrować inwestycje na Polsce, ponieważ rozwija się znacznie intensywniej niż w rodzimej Portugalii (nic dziwnego, wystarczy porównać liczbę mieszkańców obu krajów).

We wrześniu na łamach dziennika Rzeczpospolita szef Grupy Jeronimo Martins, Alexandre Soares dos Santos, mówił, że spółka chce co najmniej podwoić liczbę sklepów w Polsce. A tych jest już 1435 w 600 większych miastach Polski. Tylko w tym roku sieć powiększyła bazę swoich sklepów o ponad 350. To m.in efekt przejęcia sieci dyskontów Plus.

Spółka Jeronimo Martins Dystrybucja zamierza otwierać po 150 sklepów rocznie. Tym razem za swój cel obiera małe miasta i polską wieś. - Nowe sklepy będą otwierane tam, gdzie klienci będą wyrażali taką potrzebę, a więc zarówno w miastach, jak i w większych wsiach - potwierdza dyrektor JMD, Pedro Pereira da Silva.

Firma nie zamierza tworzyć na potrzeby ekspansji na wsi nowego formatu placówek handlowych. - Wystarczy, że dostosujemy asortyment do klienta. Nie będziemy na wsi sprzedawać sprzedawać gotowych sałatek czy hamburgerów i hot-dogów. Mieszkańcy wsi mają własne świeże warzywa czy mięso - wyjaśnia da Silva.

Plany sieci są ambitne, bo pod koniec tego roku albo zaraz na początku 2010 ma być otwarty 1500. sklep Biedronki.

Info za: www.portalspozywczy.pl

środa, 16 września 2009

W dobrym tonie jest znać te piwa (choć nie wszystkie są tego warte)!

Chcesz wiedzieć, jakie są najlepsze piwa dostępne w polskich sklepach? Potrzebujesz przewodnika po piwnych markach? Rzuć okiem na wyniki Konsumenckiego Konkursu Piw Chmielaki 2009. Oczywiście pod warunkiem, że wierzysz w dobry gust i fachowość jury konkursowego;)

Zgłoszone marki zostały pogrupowane w kategorie wg następujących kryteriów: piwa jasne, ciemne, wg zawartości ekstraktu oraz na piwa smakowe i pszeniczne. Oto wyniki konkursu:


Piwa jasne:


Piwo jasne pełne o zawartości ekstraktu w brzeczce 10,1–11,0 oBlg

1. Strzelec Jasne Pełne - Royal Unibrew Polska Sp. z o.o.

2. Goolman - Perła Browary Lubelskie S.A.
3. Skalak 11 - Pivovar Rohozec

Skalak to browar czeski. Nie wiem czy jest powszechnie dostępny w naszych sklepach. W tej kategorii zdecydowanie rządzą browary regionalne.

Piwo jasne pełne o zawartości ekstraktu w brzeczce 11,1–12,0 oBlg

1. Goolman Gold - Perła Browary Lubelskie S.A.

2. Perła Export - Perła Browary Lubelskie S.A.
3. Tatra Jasne Pełne - Grupa Żywiec S.A.

Brawa dla Perły, Goolman zawsze mi smakował. W tej kategorii startowało aż 25 marek.

Piwo jasne pełne o zawartości ekstraktu w brzeczce 12,1–13,0 oBlg

1. Żywiec - Grupa Żywiec S.A.

2. Perła Chmielowa - Perła Browary Lubelskie S.A.
3. Bierhalle Pils - Browar Bierhalle Warszawa

Piwo jasne pełne mocne o zawartości ekstraktu w brzeczce 13,1–14,0 oBlg

1. Strzelec Mocne - Royal Unibrew Polska Sp. z o.o.

2. Strong - Grupa Żywiec S.A.
3. Goolman Strong - Perła Browary Lubelskie S.A.

Piwo jasne pełne mocne o zawartości ekstraktu w brzeczce pow. 14,1 oBlg

1. Konstancin Bardzo Mocny - Browar Konstancin Sp. z o.o.

2. Lubelskie Mocne - Perła Browary Lubelskie S.A.
3. Harnaś Mocne - Carlsberg Polska S.A.

Kategoria dla twardzieli :)

Piwa ciemne:

Piwo ciemne o zawartości ekstraktu w brzeczce 11,1–12,0 oBlg

1. Bierhalle Ciemne - Browar Bierhalle Warszawa

2. Granat - Pivovar Cerna Hora

Zgłoszono tylko dwie marki.

Piwo ciemne o zawartości ekstraktu w brzeczce 12,1–13,0 oBlg

1. Skalak 13 tm - Pivovar Rohozec

2. Altbier - Browar Bierhalle Warszawa
3. Bierhalle Ciemne - Browar Bierhalle Warszawa

Piwo ciemne mocne o zawartości ekstraktu w brzeczce 13,1–15,1 oBlg

1. Staropolskie Mocne Ciemne Porter - Browar Staropolski Sp. z o.o.

2. Magnus - Browar Jagiełło S.J.
3. Bierhalle Koźlak - Browar Bierhalle Warszawa

Bardzo inspirujace wyniki, prawda?

Piwo ciemne mocne o zawartości ekstraktu w brzeczce pow. 18,1 oBlg

1. Żywiec Porter - Grupa Żywiec S.A.

2. Porter Warmiński - Browar Kormoran Sp. z o.o.
3. Porter - Krajan Browary Kujawsko-Pomorskie Sp. z o.o.

O żywieckim porterze złego słowa nie powiem, jedyne naprawdę dobre piwo robione obecnie w Zywcu, cała reszta to nędzna komercha.

Napoje piwne (smakowe)

1. Desperados - Grupa Żywiec S.A.

2. Freeq Red Fruits - Grupa Żywiec S.A.
3. Cooler Lemon - Royal Unibrew Polska Sp. z o.o.

Nasuwa mi się tylko jeden komentarz: omijajcie z daleka te wyroby.

Piwa pszeniczne

1. Bierhalle Weizen II - Browar Bierhalle Warszawa

2. Bierhalle Weizen - Browar Bierhalle Warszawa
3. Bierhalle Dunkel Weizen - Browar Bierhalle Warszawa

Poezja. Największy ból, że te piwa są dostępne tylko na miejscu w minibrowarze.

GRAND PRIX CHMIELAKÓW 2009 – KRÓLEWSKIE KARPIE

Konstancin Bardzo Mocny - Browar Konstancin Sp. z o.o.

Nagroda specjalna. Skoro tak, to warto spróbować.

No to do roboty, bracia piwosze! Czas wybrać się na zakupy z listą w ręku:)

==Radar==

Marki własne sieci handlowych coraz mocniejsze

Dzisiejsza Rzeczpospolita podaje wyniki badań przeprowadzonych przez firmę Market Side, dotyczących popularności marek własnych sieci handlowych. Wynika z nich, ze większość sieci odnotowała zauważalny wzrost liczby kupujących produkty oznaczone znakiem tych sieci. - Częściowo wynika to, że zwiększenia się liczby sklepów, ale większe znaczenie mają bardziej agresywna promocja i zmiana nawyków zakupowych – mówi Maciej Bartmiński, prezes Market Side.

Okazuje się, że tylko 7 proc. ankietowanych nie jest w stanie wskazać żadnej marki oferowanej przez sieci handlowe. Blisko połowa ankietowanych zna za to przynajmniej cztery. Dotąd nie były w Polsce zbyt popularne, jednak z powodu spowolnienia gospodarczego coraz bardziej się do nich przekonujemy.

Najpopularniejsze są marki własne sieci Carrefour – kupuje je 26 proc. klientów, w przypadku Tesco liczba wskazań wyniosła 22 proc., a dla Reala 20 proc. W przypadku Carrefoura i Reala ponad 40 proc. ich klientów deklaruje kupowanie marek własnych, a w Auchan jest to 24 proc.


Carrefour oznacza swoje produkty „jedynką”, w marketach Real można kupić towary Real Quality lub TiP, a marką Tesco jest Korzystny zakup i Tesco Value.

Również sieci dyskontów posiadają własne marki, np. Lidl sprzedaje wiele wyrobów wędliniarskich pod marką Pikok. Kolejne marki będą debiutować już niedługo. Pisałem niedawno o
nowych brandach sieci Real.

Wśród produktów spożywczych sprzedawanych w hipermarketach pod markami własnymi najpopularniejsze jest mleko, które regularnie kupuje 24 proc. ankietowanych, jednak to tylko 1 pkt proc. więcej niż pod koniec 2007 r., kiedy przeprowadzono pierwszą edycję badania. O ponad 10 pkt proc. wzrosła za to liczba wskazań dla produktów sypkich, jak mąka, cukier czy kasza, serów żółtych czy masła i margaryny.

Źródło informacji i wykresu: Rzeczpospolita

wtorek, 15 września 2009

Polski Chińczyk - Kociołek do syta orientalny (producent AGROS NOVA)

Całkiem niedawno opisywałem kociołek tradycyjny, tym razem czas na coś bardziej egzotycznego. Kociołek orientalny odzwierciedla zachodnie wyobrażenie o kuchni wschodniej. Ma być aromatycznie, ostro i słodko. I te warunki danie z Łowicza spełnia. W składzie jest wieprzowina, kiełki bambusa, grzyby mung i kilka kostek ananasa. Oprócz tego marchewka, cebula, no i oczywiście ryż. Wszystko to zalane gęstą mazią, czyli sosem o smaku curry. Za curry nie przepadam, ale smak się dość dobrze komponuje. Gorzej, że sos jest jakiś taki galaretowaty i nawet po rozcieńczeniu ma lekko przerażający wygląd. Porażką jest ryż – miękki, o smaku nadzienia do gołąbków z konserwy. Czyżby było naprawdę źle?

Nie do końca. Sytuację ratuje znakomicie przyrządzone mięso: solidne, mięciutkie kawałki, które smakują prawdziwą wieprzowinką, a nie mielonką z puszki. Typowo azjatyckich składników, czyli bambusa, grzybów i ananasa, na szczęście nie poskąpiono i nie trzeba długo grzebać widelcem, żeby coś dobrego znaleźć. W efekcie uważam, że kociołek orientalny, choć gorszy od tradycyjnego, wychodzi z testu obronną ręką i nadaje się do zjedzenia – raz na jakiś czas.

==Radar==

Cena: 6,99 zł (Tesco, Polo Market)
-------------------------------
Ocena: 6,5/10

+ bardzo dobre mięso
+ sporo oryginalnych azjatyckich składników

-sos nie budzi zaufania
-spartolony ryż

Najpierw skrócenie czasu pracy, potem zakaz handlu w niedzielę

Zakaz handlu w niedzielę to temat powracający jak fala przypływu. Do tej pory udało się przeforsować zakaz handlu w 12 najważniejszych świąt.

Jak czytamy w dzisiejszej Gazecie Wyborczej, nowy projekt ustawy do końca roku zgłosi NSZZ "Solidarność". Wg niego sklepy mogłyby pracować w niedziele tylko do godziny 12 w południe. Jedynie sklepy na stacjach benzynowych, lotniskach i dworcach oraz apteki miałyby prawo pracować dłużej. Projekt ma stanowić kolejny krok do wprowadzenia pełnego zakazu handlu w niedziele. "Solidarność" twierdzi, że to dla dobra "wyzyskiwanych" pracowników.

Od handlowców już dobiegają głosy, że sklepom wielkopowierzchniowym nie będzie się opłacało otwierać ich na kilka godzin. Projekt dotknie też małe sklepy, prowadzone np. przez rodzinę właściciela.

Projekt jeszcze nie trafił do sejmu, ale należy się liczyć z tym, że zyska aprobatę sporej części polityków.

Niedziela bez zakupów? Czy my to przeżyjemy?

==Radar==

sobota, 12 września 2009

Gigant w niepozornym słoiczku - pesto (producent Baresa, Włochy, dystrybutor Lidl)

Jest sobie w Lidlu taka niepozorna półka tuż obok regału z makaronami. Stoją na niej dwukolorowe słoiczki z pesto. Jeśli to słowo nic wam nie mówi, wzmóżcie czujność. Pesto to tradycyjny włoski sos z Genui, którego głównym składnikiem jest bazylia. A że bazylia to najbardziej włoska przyprawa, wiecie już, że pesto znakomicie nadaje się do wprowadzenia śródziemnomorskiego klimatu do waszej kuchni. Na pesto składa się całe mnóstwo włoskich wspaniałości, dlatego można je śmiało określić jako kuchnię włoską w pigułce. Jest tu i oliwa z oliwek (lub olej słonecznikowy), i ser Pecorino Romano, i orzechy nerkowca, i czosnek, a w wersji Rosso także suszone pomidory.

Pesto używa się przede wszystkim do potraw z makaronu. Najprostszy sposób na gorący posiłek: ugotuj trochę makaronu (najlepiej dobrej jakości z pszenicy durum), po czym wymieszaj z łyżką lub dwiema pesto. Jeśli masz jeszcze świeżą bazylię z doniczki i dobre wino – niczego więcej ci do szczęścia nie trzeba. Można też inaczej. Ja uwielbiam pesto na chlebie – zamiast masła smaruję kromkę pesto i to wszystko. To jest kanapka kompletna.

Wracając do Lidlowskich słoiczków: alla Genonese to pesto najbardziej kanoniczne i typowe dla włoskiej kuchni – ma zielony kolor i intensywny bazyliowy zapach. Z kolei Rosso to odmiana sycylijska, zawierająca aromatyczne pomidory suszone, o wyrazistym pikantnym smaku (z dodatkiem papryczki pepperoni). Oba sosy są tłuste i oleiste, i pozostawiają po sobie przyjemne wspomnienia na wiele godzin po posiłku (jeśli wybieracie się na randkę, lepiej porządnie wyszorujcie zęby).

==Radar==

Cena (185 g): 4,99 zł
----------------------
Ocena: Pesto alla Genovese 8,5/10, Pesto Rosso 9/10

+ magia włoskiego smaku zamknięta w niepozornym słoiczku
+ pełny smak i niezapomniany aromat
+ wiele zastosowań
+ dobra cena


- brak pełnej informacji o producencie

Jak spod budki z piwem – Boss Pils (producent Browar Witnica)

Na widok tego piwa miałem jednoznaczne skojarzenie – schyłkowy PRL, budka z piwem, wokół której tłoczą się spoceni robotnicy i doją piwo z tzw. bączków. Ciekawa jest też cena – zaledwie 0,99 zł za butelkę 0,33 l. Postanowiłem jednak spróbować, ponieważ nieczęsto mam okazję kosztować trunków z małych regionalnych browarów. A Boss pochodzi z Witnicy w woj. lubuskim – dla mnie to spora egzotyka. Firma ma w ofercie kilka ciekawych produktów, m.in. portery, a także... piwa kąpielowe, których używa się w tym samym celu, w jakim Kleopatra używała oślego mleka. Kąpiel w piwie, czyż nie brzmi to kusząco? Pytanie tylko, ile taka przyjemność będzie kosztować :)

Wracając do Bossa – nie jest to piwo wybitne, ale jak na swoją nieatrakcyjną prezencję i niską cenę wypada wyjątkowo dobrze. Wypity prosto z butelki po ciężkim dniu pracy smakował wybornie. Wyrazista goryczka znakomicie ugasiła pragnienie. Choć piwo ma zaledwie 4,2% alkoholu (ekstraktu nie podano), sprawia wrażenie mocniejszego. Co do piany i koloru nie będę się wypowiadać ze zrozumiałych względów – nie przelewałem piwa do szklanki. W sumie więc jestem przyjemnie zaskoczony, bo Boss okazał się piwem z charakterem i smacznym.

==Radar==

Cena: 0,99 zł + kaucja za butelkę (Polo Market)
-------------------------
Ocena: 7/10

+ mocna goryczka
+ mała butelka = brak efektu znużenia
+ tanio

- „estetyka” etykiety i kapsla poniżej przeciętnej
- skąpe informacje na etykiecie

A ty jakie tik-taki lubisz najbardziej? Tic-Tac Pinacolada i Lemon Mint (producent Ferrero Irlandia)

Ferrero zaszalało I na okres wakacji wypuściło trzy nowe smaki tik-taków: pinacolada, melon mix oraz tropical acerola. Z tych trzech propozycji najbardziej do gustu przypadła mi pinacolada. Ma wyrazisty i natychmiast rozpoznawalny smak, stanowiący melanż kwaśnego ananasa z kokosem. Oba smaki się uzupełniają, ale i oddziałują na kubki smakowe samodzielnie. Bardzo lubię sięgać po pinacoladę. Pytanie tylko, czy Summer Edition będzie gościć w naszych sklepach tylko w okresie letnim?

Na zdjęciu widzicie też mój ulubiony „stary” smak, czyli lemon mint. Po prostu nieśmiertelne zestawienie cytryny z lekką nutą mięty. Nie ma szans się znudzić.

Producent słynie z wypuszczania specjalnych serii, które są dostępne tylko w wybranych krajach (potem często trafiają do innych). Chętnie bym spróbował brazylijskich serii o ciekawych nazwach carnaval i hexa. A najbardziej marzę o tik-takach cynamonowych, które były dostępne tylko w USA (fot. Wikipedia):


==Radar==

Gra w chrupki – Big Duo Yogurt banana (producent E.B.M., Niemcy, dystrybutor Lidl)

Duzi chłopcy też lubią się pobawić i wrócić na chwilę do beztroskich czasów dzieciństwa (które zresztą wcale nie było takie różowe jak we wspomnieniach). Dobrym pretekstem jest ten oto deser jogurtowy. Bazę stanowi biały jogurt o smaku bananowym. Jest przyjemnie orzeźwiający, kwaskowaty; wyczuwalna nuta dobrego naturalnego jogurtu i lekki aromat bananowy. Bardzo dobrze. W mniejszym pojemniczku znajdują się kukurydziane chrupki pokryte czekoladą. I to jest clue programu, bo te chrupki są przepyszne! Mają intensywny czekoladowy smak, są nieco twardawe, chrupiące, po prostu ideał!

Zanurzone w gęstym kwaśnym jogurcie chrupki smakują bosko. Uwielbiam i polecam, produkt wart swojej ceny.

==Radar==

Cena: 1,79 zł
-------------------
Ocena: 9/10

+ pyszny kwaskowaty jogurt bez nadmiaru cukru
+ genialne chrupki czekoladowe


- informacja o składzie trudna do odczytania

piątek, 11 września 2009

Real wprowadzi własną markę produktów ekologicznych. Moda na eko wkracza do marketów?

Sieć Real pracuje obecnie nad wprowadzeniem do swojej oferty kolejnej marki własnej - Real Bio - pod którą będą sprzedawane produkty z upraw i hodowli ekologicznych. Może ona pojawić się na półkach jeszcze w tym roku. - Wiele zależeć będzie jednak od efektów rozmów z producentami - zaznacza Marek Kowalczyk, odpowiedzialny za marki własne sieci.

Według niego głównym problemem jest zagwarantowanie dostaw do wszystkich sklepów sieci w całym kraju. - Podstawowym warunkiem z naszej strony jest bowiem wprowadzenie marki jednocześnie we wszystkich sklepach - twierdzi.

Produkty w ramach marki Real Bio będzie można znaleźć na półkach wśród podobnych produktów innych producentów. - Nie planujemy wydzielać specjalnej strefy na ekspozycję produktów ekologicznych. Uważamy, że klient powinien móc porównać naszą markę z innymi, podobnymi - wyjaśnia przedstawiciel sieci.

Real Bio będzie już trzecim segmentem marek własnych w Real. Obecnie w ofercie są marki TiP (marka najtańsza) oraz Real Quality (segment umiarkowany). Jednak Real Bio to niejedyna nowa marka planowana przez Real. Pod koniec przyszłego roku ma zostać wprowadzona kolejna, tym razem w segmencie premium - Real Selection. - Zakres oferty tej marki będzie jednak mocno uzależniony od aktualnej sytuacji ekonomicznej w naszym kraju i od tego czy nasi klienci będą wykazywali zainteresowanie dobrymi jakościowo, ale i droższymi produktami - podkreśla Kowalczyk.

Info za:
www.dlahandlu.pl

Szybkie pytanie: czy kupujecie produkty oznaczone jako ekologiczne? Czy zwracacie uwagę na to, jak i gdzie został wyprodukowany konkretny produkt?

środa, 9 września 2009

Kupili, a teraz zamykają. Kompania Piwowarska kasuje browar w Kielcach

Kompania Piwowarska (producent m.in. Lecha i Tyskiego) poinformowała o zamknięciu browaru w Kielcach (dawniej Browar Belgia) i zwolnieniu 130 osób. Powodem zamknięcia kieleckiego browaru jest niska opłacalność produkcji.

Decyzja o zaprzestaniu produkcji w browarze w Kielcach podyktowana jest nadwyżką mocy produkcyjnych Kompanii Piwowarskiej. Utrzymywanie zbędnych w perspektywie kilku lat mocy produkcyjnych byłoby zbyt kosztowne. Natomiast obniżanie obciążenia urządzeń w pozostałych browarach i niewykorzystywanie pełnych wydajności, spowodowałoby ich nieekonomiczne wykorzystanie.

- Przewidujemy dalsze spowolnienie rynku piwa. Musimy dopasować moce produkcyjne do potrzeb rynku, polepszając efektywność swoich zakładów i sieci dystrybucyjnej. Takie działania zostały przez nas podjęte w trudnym okresie i pozwolą nam utrzymać pozycję lidera na polskim rynku - tłumaczy decyzję Gary Haigh, dyrektor generalny Kompanii Piwowarskiej.

Pracownicy spekulują, że KP, która w 2007 roku kupiła ówczesny Browar Belgia za ok. 65 mln euro, chodziło tylko o przejęcie marki i 4 proc. udziału w rynku. Do końca tygodnia ma normalnie pracować warzelnia, a do 15 października rozlewnia. Do tego czasu niemal wszyscy pracownicy dostaną wypowiedzenia. Zostanie tylko niewielka grupa do pilnowania zakładu.

Co się stanie z samym zakładem? Elementy linii zostaną sprzedane, prawdopodobnie za granicę. W przypadku nieruchomości, firma jeszcze nie podjęła decyzji.

Na podstawie informacji: www.portalspożywczy.pl

I jak tu skomentować taką wiadomość? Kolejny browar zamknięty, maszyny sprzedane, ludzie zwolnieni. Wielki koncern wyssał potencjał nowych marek i wypluł nieprzeżute śmieci. Belgia nie była wybitnym browarem, ale dała piwoszom kilka ciekawych piw (Gingers, Frater). Sprzedanie się Kompanii Piwowarskiej okazało się gwoździem do trumny i końcem browarnictwa w Kielcach. Szkoda.

==Radar==

wtorek, 8 września 2009

Pocztówka z Rumunii (2) – Ciorby

Ciorba to jedno z pierwszych słów po rumuńsku, jakie należy opanować (obok buna ziua i multumesc), jeśli nie chcemy głodować będąc w tym kraju. Znaczy po prostu zupa. Dokładniej – zupa warzywna, zwykle z czymś. To „coś” określają inne, znacznie trudniejsze słowa (oj, tak), co sprawia, że zamawianie ciorby w małych knajpach, gdzie w karcie nie ma angielskiego tłumaczenia nazw potraw, staje się prawdziwą przygodą. Nigdy nie zapomnę, co przyniesiono nam po zamówieniu ciorbă de potroace. Był to naprawdę paskudny widok, o smaku nie wspominając :)

Ale generalnie ciorba to bardzo przyjemne i bezpieczne danie, które można zamawiać bez obaw, że dostaniecie jakieś niejadalne paskudztwo. Robi się ją z warzyw na wywarze mięsnym, z dodatkiem różnych mięs: wieprzowiny, kurczaka, cielęciny itd. Jest też odmiana bezmięsna (ciorba de legume) – ale uwaga, jeśli jesteście wege, lepiej się zapytać czy nie jest zrobiona na mięsnym wywarze! Do ciorby z mięsem podaje się w osobnym kubeczku kwaśną śmietanę, którą wkłada się łyżką do zupy i rozbełtuje. Można też wsuwać śmietanę osobno, bo jest pyszna! Do tego świetna zielona papryczka – im mniejsza, tym ostrzejsza. Różne knajpy podają różne odmiany tych papryczek, zdarzyło się, że była całkiem słodka, kiedy indziej marynowana.

Nie jest to wyrafinowany posiłek, ale wspomniane dodatki powodują, że ciorbę spożywa się z większą celebrą niż zwykłą zupę.

==Radar==

poniedziałek, 7 września 2009

Solidny obiad dla jednej osoby – Kociołek do syta tradycyjny (producent AGROS NOVA)

Zawsze podchodzę dość sceptycznie do konserw garmażeryjnych, mając w pamięci liczne kiepskie fasolki po bretońsku, pulpety i bigosy,jakich dane mi było (nie)smakować. Tym razem stanąłem na palcach i sięgnąłem na wyższą półkę po wyrób z Łowicza. Cena wyższa niż w dyskontach, ale czy usprawiedliwia ją jakość produktu?

Tak! Byłem mile zaskoczony, gdy okazało się, że kociołek to naprawdę solidne danie całkiem skutecznie udające domowy obiad. Co mi się spodobało od razu, to całkowity brak typowego dla tanich dań gotowych konserwowego posmaku. W estetycznym słoiku upakowano całą masę dobroci. Jest kasza jęczmienna, którą lubię (w przeciwieństwie do gryczanej), mięso, warzywa (dużo cebuli, dzięki czemu danie jest bardzo aromatyczne) i niezły sos. Najważniejszy składnik – kawałki wieprzowiny – jest też najlepszym elementem dania. Duże, mięciutkie kawałki wieprzka są smakowite i konkretnej wielkości. Wśród warzyw, obok wymienionej cebuli, są jeszcze marchewka, papryka, ogórek kiszony, a także pieczarki. Wszystko dość słone, ale nie przesolone i wyraziste (mam wrażenie, że trochę za dużo pieprzu, ale to już kwestia gustu). Niewiele brakuje do doskonałości, jednak wolałbym zamiast pieczarek grzyby leśne.

Potrawa jest gęsta, tak że warto ją podczas podgrzewania rozrzedzić wodą. Kociołek waży 580 g i wystarcza na jeden solidny posiłek lub dwa mniejsze zagryzane pieczywem. Mam zamiar spróbować innych kociołków, co możecie uznać za rekomendację.

==Radar==

Cena: 6,99 zł (Tesco)
----------------------------
Ocena: 8/10

+ dużo składników
+ pyszna wieprzowina
+ nie zalatuje konserwą, smak w miarę naturalny
+ odważny, wyrazisty sos
+ eleganckie opakowanie

- trochę zbyt ostry sos
- pieczarki są banalne, wolę grzyby leśne

- dość wysoka cena

sobota, 5 września 2009

Lato, ogródek, działka – Fru Vita Letnie Smaki (producent Bakoma, dystrybutor Biedronka)

Niedawno Biedronka wprowadziła do swojej oferty nową linię jogurtów Bakomy Letnie Smaki. Udało mi się zdobyć trzy z nich (nie wiem czy jest więcej, tyle zauważyłem na półce).

Zacznijmy od smaku jabłko-rabarbar. Podobno do dziś rabarbar jest znienawidzonym przez dzieci owocem – pewnie za sprawą włókien, jakie często pływają w domowej roboty kompocie (ach te letnie kompociki gotowane ze świeżych owoców, to były czasy!). Ja nigdy nie miałem tego problemu, dlatego do umieszczenia rabarbaru w jogurcie podszedłem entuzjastycznie. Niestety w opisywanym produkcie dominuje smak i zapach jabłek. Widać co prawda, że kawałki rabarbaru są, ale smaku specjalnie nie wyczuwam. W dodatku wsadu owocowego jest dość skromna ilość.


Czarna porzeczka – wreszcie jakiś bardziej zdecydowany smak! Jak się uda natrafić na całą porzeczkę, jest super, niestety znowu za mało owoców, by mówić o naprawdę intensywnym doznaniu. Sam jogurt smakuje jak jagodowy. Szkoda, że producent poskąpił porzeczek, mógł być hit.

Agrest – smakuje dokładnie tak jak galaretka o smaku agrestowym. Przyjemnie, choć nieco sztucznie. Zdecydowanie za słodki, ma tendencję do naturalnego gęstnienia. Mimo tej landrynkowatości ma szansę zagościć w mojej lodówce częściej niż pozostałe.

Podsumowując: dobry pomysł na przełamanie standardu „truskawka, brzoskwinia, owoce leśne, wiśnia”, czyli najczęściej spotykanych smaków jogurtów owocowych. Niestety, skąpstwo producenta odbiło się na smaku – jogurtom brakuje wyrazistości, a hasło Letnie Smaki staje się tylko kolejnym chwytem marketingowym.

==Radar==

Cena: 0,99 zł
------------------------
Ocena: rabarbar-jabłko: 6/10, czarna porzeczka: 6,5/10, agrest: 7/10

+ dobry pomysł na przywrócenie do łask smaków domowego ogródka
+ przyjemne dla oka opakowania

- sam pomysł to nie wszystko, wykonanie pozostawia sporo do życzenia

- słodko, słodko, za słodko...

Na obiad czy na deser? – Pierogi z twarogiem i rodzynkami (producent P.P.Ch. i P.R.-S Anita, dystrybutor Biedronka)

Jak na mrożonkę z Biedronki to naprawdę udany produkt. Nieczęsto jem pierogi na słodko, ale dla tych warto zrobić wyjątek. Ciasto przyzwoite, nieco gumiaste, trudne do przepołowienia widelcem, ale też nie rozgotowuje się fatalnie i w smaku całkiem przyjemne. Nadzienie – pycha. Gładko zmielony twarożek i po kilka rodzynek na pieróg – posłodzone, ale nie nadmiernie. Wystarczy polać stopionym masłem i posypać odrobiną cynamonu. Smakowite.

Cena dość wysoka jak na dyskont, ale pamiętajmy, że worek zawiera kilogram pierogów. Czyli nie aż tak drogo jak się z początku wydaje.

==Radar==

Cena: 6,99 zł
-----------------------------
Ocena: 8/10

+ niezłe ciasto
+ smakowite nadzienie
+ dużo rodzynek


- ciasto nieco gumiaste

Pocztówka z Rumunii – Mici

W Rumunii jest to jedna z najpopularniejszych mięsnych przekąsek, obecna w menu od zwykłego baru po wypasione restauracje. Mici to po prostu kotlecik z mielonego mięsa w kształcie walca, przypieczony na grillu. Podawany z ostrą musztardą i – oczywiście – piwem. Co do piwa, to bracia Rumuni nie mają wiele do zaoferowania. Ich popularne marki smakują tak jak nasze żywce czy tyskie. Nic dziwnego, skoro rumuńskie browary należą do tych samych globalnych koncernów co polskie.

Wracając do mici – niby zwykłe mielone, ale smakuje wyjątkowo dobrze po przyrumienieniu na grillu. Pałaszuje się je jak kiełbaski. Zwykle zamawia się 3-4 sztuki. Jedna sztuka kosztuje 1,5-2 leje, czyli 1,5-2 zł, plus parę groszy (przeliczam 1:1, żeby było łatwiej). O ile się nie mylę, można w naszych marketach kupić grecką wersję takich kotlecików, ale mają tak skomplikowaną nazwę, że zdecydowanie wolę pozostać przy mici.


==Radar==