niedziela, 29 marca 2009

Hot-dog rustykalny home made

I kolejna rzecz do samodzielnego wykonania. Prosty, ale bardzo dobry domowy hot-dog. Do tego przepisu wykorzystałem: dwa paluchy rustico (94 gr sztuka w Tesco), frankfurterki (Z.M. Smiłowo, 6-7 zł paczka) i ogórek kiszony. Kiełbaski podgrzewamy w garnku z wodą, w tym czasie rozgrzewając piekarnik. Paluchy przecinamy wzdłuż do połowy – po zagotowaniu się wody, gorące kiełbaski wpychamy do bułek, które wstawiamy na kilka minut do gorącego piekarnika. W piekarniku zrobią się miękkie, chrupiące i cieplutkie.

Potem wystarczy tylko maźnąć po wierzchu musztardą lub keczupem i wszamać ze smakiem zagryzając dobrym ogórasem. Mniam!


==Radar==

Być jak Robinson Crusoe – Masło kozie solone (producent Cabrima, Holandia)

Robinson na swojej wyspie posiadał kozę i z pewnością robił z jej mleka właśnie takie masło. Od razu ostrzegam – mleko kozie ma bardzo specyficzny smak, dla wielu osób jest on obrzydliwy i nie do przyjęcia. Ja akurat lubię produkty z takiego mleka, mają posmak egzotyki. Nie inaczej jest z tym masłem, sprowadzanym do nas z Holandii (stąd też horrendalna cena!). Posmarowana nim kanapka pachnie i smakuje kozim mlekiem, a jest to smak na tyle intensywny, że może przyćmić smak tego, co zostało na kanapce położone.

Samo masło jest idealnie białe, nie zawiera żadnych barwników. Wygląda trochę jak blok smalcu. W smaku oprócz charakterystycznej goryczki wyczuwa się także sól. Według mnie produkt wyłącznie dla koneserów, osobiście nie jestem przekonany do zastąpienia masła z mleka krowiego masłem kozim.

==Radar==


Cena: 6,99 zł za 125 g (zakupiono w Realu)
-------------------------
Ocena: 8/10

+ wyjątkowy, charakterystyczny smak
+ bez konserwantów i barwników

- wysoka cena

- bardzo intensywny, dominujący smak

Sałatka kalafiorowa, lodówki królowa

Dziś w kąciku dla majsterkowiczów przepis na znakomitą sałatkę warzywną – dużo smaczniejszą niż gumiaste produkty sprzedawane w plastikowych pudełkach w marketach. Produkcja tego cuda nie wymaga prawie żadnych umiejętności – wystarczy zakupić odpowiednie składniki, wrzucić do miski, wymieszać z majonezem i gotowe. Ale do rzeczy. Potrzebujesz: torebki mrożonego kalafiora (może być też brokuł; jeśli nie uznajesz kwiatostanów, użyj po prostu ziemniaków), puszki groszku (lepszy jest groszek mrożony, więc jeśli będzie w sklepie, nie wahaj się), puszki kukurydzy, ogórków kiszonych lub konserwowych, jednej cebuli, 2-3 jajek, słoika dobrego majonezu. Kalafior gotujemy tak, żeby nie był zbyt miękki, najlepiej, aby był lekko twardawy, ale już ugotowany. Jajka gotujemy na twardo. W tym czasie wrzucamy do głębokiego pojemnika kukurydzę i groszek, kroimy drobno ogórki i cebulę. Kiedy kalafior ostygnie, wrzucamy go do reszty składników, to samo robiąc z posiekanymi jajkami. Teraz wystarczy dodać majonez i dokładnie wymieszać. Sugeruję solidnie popieprzyć i wstawić do lodówki na kilka godzin.

Może nie jest to potrawa wyrafinowana, ale prostota przyrządzenia i późniejsza satysfakcja z konsumpcji wynagrodzi trud i koszt zakupienia wszystkich składników. Wariantów sałatki warzywnej jest cała masa, więc powyższy przepis można potraktować jako punkt wyjścia do własnych eksperymentów.


==Radar==

niedziela, 22 marca 2009

Słowacy, jak mogliście? Złoty Bażant za 4,59!

Przy okazji weekendu zapragnąłem napić się dobrego browara. Nie namyślając się szczególnie długo, skierowałem swe kroki do odpowiedniej części sklepu pt. Tesco (małe), gdzie wzrok mój padł na miły kształt butelki ze znakomitym trunkiem produkowanym przez braci Słowaków. Tu znowu wykazałem się brakiem refleksji i bez pogłębionej analizy podejrzanie wysokiej ceny jednej flaszki zachachmęciłem rzeczoną do kosza i ruszyłem do kasy.

W domu na spokojnie oddałem się pasjonującej lekturze rachunku (co robię regularnie odkąd prowadzę tego bloga) i – tym razem odpowiednio skupiony – wzrok mój padł na linijkę: Piwo 0,5 l Zloty B 4,59! I tu, wiecie, krew się we mnie zagotowała, znienacka tak. Jakże to tak? Rozumiem, że ZB to dla Słowaków taki Żywiec Export, najbardziej rozpoznawalna ich marka na świecie, ale na miłość boską – 4,59??? Za te pieniądze mogę mieć doskonałej jakości pszenicę niemiecką, albo jakieś dziwne piwko z obszaru Belgia-Holandia. Głęboko rozczarowany wypiłem tego znakomitego browara, odczuwając jednak coś więcej niż smak goryczki – był to smak GORYCZY.

Czyżby piwosze byli pierwszymi ofiarami wprowadzenia na Słowacji euro?

==Radar==


PS. Nie musicie traktować tego tekstu śmiertelnie poważnie, ani broń Boże bojkotować słowackich produktów :)

środa, 18 marca 2009

Nieco inny pączek – Gniazdko (producent: nieznany)

Często wracając z pracy kupuję w budce z pieczywem takie oto ciastko w kształcie ptasiego gniazda. Jest okrągłe, składa się z nieregularnych splotów, w środku prawie puste. Ciasto jest lekko gumiaste, a jednocześnie dość kruche i tłuste. Samo ciasto jest niesłodkie, słodycz nadaje mu lukier, którym obficie polany jest wierzch ciastka. Bardzo smaczne, choć również zatykające i pozostawiające nie zawsze przyjemny smak tłuszczu (smalcu?) w przełyku.


==Radar==

Cena: 0,85 zł
-----------------
Ocena: 7/10

+ oryginalny kształt i smak
- tłuste

W prostocie siła – Ayran napój turecki (producent Candia)

W istocie, pomysł na ayran jest banalnie prosty. Bierzemy czysty jogurt, dolewamy wody, dosypujemy szczyptę soli i mieszamy. Tak otrzymany napój smakuje jak posolony jogurt. Niby nic wyjątkowego, ale właściwości ayranu doceni każdy, kto poprzedniej nocy przesadził z napojami rozweselającymi. Ayran świetnie gasi też pragnienie po dużym wysiłku.

Cieszy, że dostępny jest już powszechnie w sklepach w całym kraju. Moim zdaniem to świetna alternatywa dla kefiru – nie ma tu żadnych grudek tluszczu, czy oddzielającej się od mleka wody. Prawdopodobnie będzie też stanowił dobrą bazę do chłodników i szejków warzywnych. Jak dla mnie – fajne odkrycie przed sezonem wiosenno-letnim.

==Radar==

Cena: brak
-------------------
Ocena: 8/10

+ orzeźwiający, dobrze gasi pragnienie
+ niby nic wyjątkowego, ale ma posmak egzotyki


- nic mi nie przychodzi do głowy

Cud w środku nocy – Hot-dog nabijany

To co widzicie na niezbyt ostrym (sorrry) zdjęciu wygląda może nie za ciekawie, ale w rzeczywistości jest najlepszym hot-dogiem nabijanym, jakiego jadłem od bardzo dawna. Wykonany według najprostszej klasycznej metody, czyli podłużna bułka jest podgrzewana na stalowym nabijaku, następnie do środka wchlapuje się trochę ostrej musztardy i wtyka gorącą kiełbaskę. Która oczywiście musi nieco wystawać ponad bułkę. W tym ostatnim składniku tkwi sekret pyszności tego hot-doga. Kiełbaska jest znakomita, aż trudno uwierzyć komuś, kto doświadczył najpodlejszej padliny w różnego rodzaju fast foodach. Smakuje jak prawdziwa kielbaska, a nie nędzna podrobiona parówa.

Hot-dog został zakupiony w czynnej całą noc budce zlokalizowanej w pobliżu Supersamu w Katowicach. Z tego powodu jest mekką zmęczonych i głodnych imprezowiczów, którzy mają do wyboru tylko sterylnie nieprzyjazny bar McDonald’s. Budka na brak klientów nie narzeka. Do tego ceny są bardzo przystępne jak na tę porę dnia (nocy) i jakość żarcia.

Jeśli więc kiedyś znajdziecie się w samym środku nocy w centrum Katowic z brzuchem wołającym jeść, walcie jak w dym do budki koło Supersamu. Miejscowi wskażą wam drogę.

==Radar==

Cena: 3,50 zł
-----------------------------
Ocena: 8,5/10

+ przepyszna kiełbaska
+ tanio
+ i o każdej porze


- bułka moglaby być lepsza (ale i tak jest całkiem w porządku)