czwartek, 28 sierpnia 2008

Pacułka by się skusił – Raczki (producent Wawel)

„Pacułka w tej samej chwili postanowił poczęstować obecnych raczkami. Wyciągnął pełną garść wpierw ku Ice, potem ku Katarzynie”. Jerzy Broszkiewicz: Długi deszczowy tydzień.

To była jedna z moich ulubionych książek w szczenięcych czasach. Historia młodocianych detektywów z nudów (tytułowy deszczowy - wakacyjny - tydzień wyjaśnia wszystko) rozpracowujących szajkę złodziei dzieł sztuki. Niebagatelną rolę odgrywał w niej nienażarty dziesięciolatek Pacułka, wielki miłośnik raczków (i innych wytworów przemysłu cukierniczego). Po wielu latach wróciłem do raczków, których w ponurych latach 80. nie miałem często okazji smakować.

Dzisiejsze raczki nie epatują wieloletnią tradycją, są nowoczesne, przynajmniej z zewnątrz. Świadczy o tym chociażby angielskie tłumaczenie nazwy: lobster tails – nawet sympatyczne, chociaż niezbyt dokładnie oddające ducha polskiej. Po rozwinięciu papierka oczom ukazuje się bardzo oldskulowy cukierek: biały, w śmieszne różowe paski. Po rozgryzieniu dociera się do nadzienia, które jest ni to czekoladowe, ni to tekturowo-wiórowe. Taki specyficzny polski przysmak. Dużo się tego zjeść nie da, ale od czasu do czasu - czemu nie.

==Radar==

Cena za 120 g: 1,93 zł (w Tesco)
----------------------------------------


Ocena: 7/10

+ wspomnień czar
+ charakterystyczny wygląd i smak cukierków – nie da się pomylić z innymi

- nieco zbyt słodkie

2 komentarze:

  1. Raczków, kukułek i krówek nie zniose na starość, bo za młodu był nimi przesyt!

    OdpowiedzUsuń
  2. jednak człowiek na starość zrzędliwy jakiś taki nader :p za młodu cukierek nigdy nie był za słodki ;p

    OdpowiedzUsuń