piątek, 29 sierpnia 2008

Szynka z Czarnego Lasu – Szynka Schwarcwaldzka (producent Dulano, Niemcy, dystrybutor Lidl)

Ten przysmak jest od dawna dostępny w sieci Lidla i to po całkiem przystępnej cenie. Kto próbował kiedykolwiek włoskiej szynki prosciutto, wie o co chodzi. To surowa wędzona szynka, pokrojona na cienkie, niemal przezroczyste plastry. Wędlina ze Szwarcwaldu (tak się to pisze po polsku) jest delikatna, da się ją ugryźć na kanapce (to wcale nie takie oczywiste jeśli chodzi o surowe wędliny), smakuje odrobinę dymem wędzarniczym i co najpiękniejsze, ma piękne obwódki ze smakowitego tłuszczyku! Prawdziwa szynka musi mieć tłuszczyk!

Reasumując: bardzo dobra szynka wędzona o łagodnym smaku do różnych zastosowań – od kanapek, przez przystawki, po dodatek do pizzy. Polecam.

==Radar==

Cena za 100 g: 3,59 zł
----------------------------


Ocena: 8/10

+ prawdziwa szynka z tłuszczykiem
+ krucha
+ atrakcyjna cena

- można by coś znaleźć, np. nie każdy lubi smaku wędzenia

Zieleniak – surówka z koperkiem (producent PRS Sznura, dystrybutor Biedronka)

Tekst dedykuję wszystkim tym, którzy martwią się o stan mojego zdrowia:)

Oczywiście nic nie zastąpi samodzielnie zrobionej sałatki/surówki, ale kiedy nie ma się czasu… To moje ulubione witaminowe uzupełnienie paczkowanych gotowców. Też gotowiec, ale zdrowy! W smaku jest to całkiem przyjemna surówka. Szkoda tylko, że warzywa są tak drobno pokrojone – wolę większe kawałki. Zwykle wyjadam połowę zawartości bezpośrednio z opakowania…

==Radar==

Cena za 350 g: 2,29 zł
-----------------------------


Ocena: 7/10

+ naturalny smak
+ bez konserwantów

- pokrojone jak dla niemowlaka lub staruszka – zbyt drobno

czwartek, 28 sierpnia 2008

Prawdziwa pomidorówka – Zupa pomidorowa (producent Pikok, dystrybucja Lidl)

Bardzo miłe zaskoczenie. Spodziewałem się typowego słoikowego szajsu, a tymczasem wtrząchnąłem bardzo przyzwoitą i sycącą zupę pomidorową. Stara szkoła, kojarząca mi się z koloniami i stołówkami – pomidorówka z koncentratu, z rozgotowanym ryżem. Wcale nie jadę tu na fali sentymentów za sielskim dzieciństwem (cholera, dobrze że to już odległa przeszłość!). Po prostu zupka mi zasmakowała i tyle. Oprócz ryżu za zagęstnik robią miniaturowe kawałki ziemniaków i marchewki. W składzie jest też cebula.

Po przelaniu zawartości do garnka zupa jest bardzo gęsta i należy ją rozcieńczyć szklanką wody. Po dorzuceniu szczypty majeranku i pieprzu i zagotowaniu, zupa jest gotowa. Wyszły ze dwie porcje, z czego jedna solidna, druga raczej skromna. Na słoiku piszą, że to „danie dla 3 osób”, ale aby taką ilość otrzymać, trzeba by chyba dolać trzy szklanki wody i zupka byłaby bardzo cienka. Ale jako szybki posiłek dla jednej-dwóch osób (przy czym druga jest dbającą o linię niewiastą) jest to bardzo dobra propozycja.

==Radar==

Cena za 700 g: 3,99 zł
------------------------------


Ocena: 7,5/10

+ smak prawdziwej zupy, nie konserwy
+ jedna osoba naje się po uszy

- nigdy nie dorówna świeżo ugotowanej pomidorówce
- posiłek dla 3 osób to fikcja

Pacułka by się skusił – Raczki (producent Wawel)

„Pacułka w tej samej chwili postanowił poczęstować obecnych raczkami. Wyciągnął pełną garść wpierw ku Ice, potem ku Katarzynie”. Jerzy Broszkiewicz: Długi deszczowy tydzień.

To była jedna z moich ulubionych książek w szczenięcych czasach. Historia młodocianych detektywów z nudów (tytułowy deszczowy - wakacyjny - tydzień wyjaśnia wszystko) rozpracowujących szajkę złodziei dzieł sztuki. Niebagatelną rolę odgrywał w niej nienażarty dziesięciolatek Pacułka, wielki miłośnik raczków (i innych wytworów przemysłu cukierniczego). Po wielu latach wróciłem do raczków, których w ponurych latach 80. nie miałem często okazji smakować.

Dzisiejsze raczki nie epatują wieloletnią tradycją, są nowoczesne, przynajmniej z zewnątrz. Świadczy o tym chociażby angielskie tłumaczenie nazwy: lobster tails – nawet sympatyczne, chociaż niezbyt dokładnie oddające ducha polskiej. Po rozwinięciu papierka oczom ukazuje się bardzo oldskulowy cukierek: biały, w śmieszne różowe paski. Po rozgryzieniu dociera się do nadzienia, które jest ni to czekoladowe, ni to tekturowo-wiórowe. Taki specyficzny polski przysmak. Dużo się tego zjeść nie da, ale od czasu do czasu - czemu nie.

==Radar==

Cena za 120 g: 1,93 zł (w Tesco)
----------------------------------------


Ocena: 7/10

+ wspomnień czar
+ charakterystyczny wygląd i smak cukierków – nie da się pomylić z innymi

- nieco zbyt słodkie

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Andy Warhol z Lidla – Zupa świąteczna (producent Jokisch Schnellgerichte GmbH, Niemcy, dystrybutor Lidl)

Pamiętacie słynny obraz Andy Warhola „Zupa z puszki”? Ta artystyczna reminescencja skłoniła mnie do zakupienia Zupy świątecznej (nie mam pojęcia skąd taka nazwa i jaki związek ma ta konserwa ze świętami). Zainteresowały mnie te pulpeciki i jajko w składzie. I tu pierwsza ciekawostka – skład jajka! Oto on: jajo, woda, skrobia modyfikowana, stabilizator: mączka chleba świętojańskiego i karagen, sól, dekstroza, aromat. Kto by pomyślał, że zwykłe jajko ma taki złożony skład. No, nie takie zwykłe, bo sześcienne. Jajko w tej zupie wygląda trochę jak kawałki żółtego sera. No i smakiem niezbyt przypomina to, co kura ma pod sobą.

Skład samej zupy także jest dość bogaty, bo są i wspomniane pulpeciki drobiowe, i makaron w kształcie gwiazdek, i warzywa (groszek, kalarepa, por, szparagi (jakoś nie zauważyłem). Zupka jako taka jest dosyć cienka, rzadka, a zawartość puszki daje bardzo skromną porcję. W smaku jest zdecydowanie zbyt słona, jak na mój gust. Trudno się nią najeść, ale trochę „mocy” ma, gdyż zrobiono ją na rosole drobiowym. Gdyby nie ta ilość soli, byłoby całkiem nieźle.

Na koniec smakowity fragment z etykiety: Wzmacniacz smaku (glutaminian sodu, guanylan disodowy, inozynian disodowy). Mniam, brzmi smakowicie!

==Radar==

Cena: 2,99 zł za 400 ml
-----------------------------------
Ocena: 6/10

+ warzywa i pulpety, duża ilość składników
+ ciepły posiłek w trzy minuty

- za słona!
- bardzo mała porcja

Prawie jak frytki z keczupem – Lays stix ketchup (producent Frito Lay Poland Sp. z o.o.)

Czipsy w kształcie maleńkich cienkich frytek, o smaku... prawie jak frytki z keczupem. Pierwsze kilka daje złudzenie chrupania prawdziwych frytek, później jednak wszystko wraca na swoje miejsce. To nie są frytki. Ale i tak duży plus, bo i forma i smak – ciekawe i niebanalne. Miła odmiana od tradycyjnych czipsów.

Jedna uwaga – „frytki” mogłyby być trochę większe, te są trochę za drobne, czasem trudno te mniejsze wydłubać z opakowania.

==Radar==

Cena: 1,99 zł
-----------------------------------

Ocena: 7/10

+ fajny, frytkowy smak i kształt
+ wygodne opakowanie

- „frytki” mogłyby być trochę większe
- brak informacji o wadze

piątek, 22 sierpnia 2008

Wezuwiusz nadął się i... sflaczał – Vesuvio Lasagne po bolońsku (producent nieznany, Niemcy, dystrybucja Biedronka)

Na opakowaniu jak zwykle wygląda super

Lazanię lubię, a jakże, a kto nie lubi! Kojarzy mi się z wielkim, tłustym obżarstwem. 400-gramowe pudełko obiecuje spory posiłek, więc z nadzieją w sercu wrzucam produkt – jak nakazuje instrukcja – w pudełku do gorącego piekarnika. Już po kwadransie daje się wyczuć miły zapach włoskich przypraw. Zapowiada się dobrze, ser się ładnie roztapia, a zawartość pudełka pęcznieje. Sos bulgoce, ale nic się nie wylewa i nie paskudzi piekarnika.

Na surowo także nie jest źle


Po ponad półgodzinie pieczenia ser jest zrumieniony, można wyciągać lazanię na deskę. I tu pierwsze rozczarowanie – Wezuwiusz natychmiast opada jak przebity balon i oczom ukazuje się dość skromna porcyjka. Po wbiciu w nią widelca, z dziury wypływa sos. Potrawa jest jakaś taka rzadka i oślizła. Makaronu trochę mało, mięso w raczej śladowych ilościach. Niebezpiecznie się to konsumuje, bo pod warstwami makaronu ukrywa się gorący sos, którym można poparzyć jamę ustną.

Ale po upieczeniu zachwytu już nie ma. Został jeno flak.

Porcja okazuje się mała i nie czuję się najedzony, raczej podrażniony. Co do smaku – jest w porządku, dobrze dobrane przyprawy przyjemnie łechcą nozdrza. Generalnie jednak zachwytu nie ma. Tyle czekania, a dostałem jedynie gorącą (bardzo gorącą) przekąskę. Na obiad nie wystarczy.

==Radar==

Cena: 4,99 zł

-------------------------------

Ocena: 6/10

+ dobry smak i zapach
+ łatwe do przyrządzenia, nie potrzeba formy ani naczyń
+ mała porcja – nie utuczysz się!

- mała porcja – nie najesz się!
- rzadka konsystencja
- łatwo się poparzyć

Klasyczna garmażerka - Fasola po bretońsku (producent HJ Heinz Polska, dystrybucja Biedronka)

Jedna z niewielu konserw obiadowych w słoiku – przynajmniej z tych sprzedawanych w dyskontach za niewielkie pieniądze – która nadaje się do jedzenia. Podstawowa zaleta to umiarkowana ilość soli. Fasolka z Plusa była tak słona, że bez rozcieńczenia sosu wodą nie dało się jej przełknąć. W przypadku biedronkowej fasoli po bretońsku można nawet mówić o pewnych walorach smakowych. Istotnym składnikiem, podnoszącym te walory, a także końcową ocenę, jest boczek, a ściślej dwa (na więcej nigdy nie trafiłem) mięciutkie kawałki boczku. Do tego jest jeszcze mielonkowata kiełbasa (niezbyt smaczna, ale zjadliwa), no i oczywiście fasola. Ze świeżym pieczywem, całkiem smaczne.

Niestety, słoik który kupiłem do tego testu, zawierał przypaloną fasolę. Lekki smak spalenizny nieco popsuł mi pozytywne nastawienie (na sto procent nie była to wina zbyt mocnego podgrzewania). Trudno, czasem trafi się gorsza partia.

==Radar==

Cena: 2,98 zł

----------------------------
Ocena: 5,7/10 (0,3 pkt. odjąłem za smak spalenizny)

+ nie przesadzono z solą
+ dodatek boczku to strzał w dziesiątkę
+ niska cena za niezłą jakość

- typowa konserwa, nie ma co liczyć na jakieś doznania smakowe
- kiepska mielonka

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

W poszukiwaniu Idealnej Pizzy część 3 – Pizza z szynką i pieczarką (prod. Jean Stalaven Polska, dystrybucja Tesco)

Przed...

Sytuacja wydaje się niemal beznadziejna – kolejne podejście i kolejna porażka. Tym razem wziąłem na podniebienie pizzę niemrożoną, sprzedawaną w folii w lodówce z garmażerką. Na pierwszy rzut oka nie prezentuje się źle, przez chwilę miałem nawet cień nadziei, że wyjdzie w tego coś lepszego od niesławnych produktów Dr. Oetkera.


...i po. Po wszystkim.

Niestety, wysoka temperatura działa na ten produkt fatalnie. Ciasto co prawda rośnie fajnie, ale to, co na nim położono, ulega dziwnemu skurczeniu. Całe powierzchnie placka przy krawędziach są suche jak pustynia w Teksasie. Nic dziwnego, że pizza jest okrutnie wysuszona i wymaga dużej ilości popitki, skoro na jej powierzchni – z wyjątkiem środka - nie ma ani jednej kropki sosu pomidorowego! Ciasto smakuje jak bułka. Dodatków tyle co kot napłakał (akurat w przypadku paskudnej konserwowej szynki mi to nie przeszkadza, gorzej, że sera jest niewystarczająca ilość), jedynie zblanszowane pieczarki gromadzą się tu i ówdzie, dając odrobinę radości z konsumpcji tego suchara. Kilka razy natknąłem się na pasek czerwonej papryki. Biedniutko. Nie polecam.

==Radar==

Cena: 4,99 zł

Ocena: 4/10

+ krótki czas przygotowania
+ dobre pieczarki

-sucha jak wiór!
-ciasto o smaku bułki
-bardzo mało dodatków
-brakuje nawet przypraw!
-bardzo mało sosu pomidorowego – najważniejszego składnika pizzy

Gazdowska parzenica wędzona (prod. AGROFARMA, Słowacja, dystrybucja Lidl)

Wpadł mi w oko ten zgrabny serek kiedy penetrowałem dział z nabiałem w Lidlu. Lubię sery, które stanowią wyraźną, skończoną całość – nie jakieś kawałki wykrojone nie wiadomo z czego. A tu jeszcze ser regionalny, góralski, słowacki. Musiałem spróbować!

Ser jest dość miękki, zgodnie z tym co napisano na etykiecie – półmiękki, niedojrzewający. Wyraźnie wyczuwalny zapach i smak wędzenia. Mało słony, co uznaję za miłą odmianę od diablo słonych oscypków. W smaku mało charakterystyczny, trochę nijaki, łagodny, ale całkiem smaczny. Niestety, zrobiony z mleka krowiego, nie owczego – szkoda. Drugie niestety to cena. Kilogram tego sera kosztuje 35 zł. Nic dziwnego, że sprzedają go w niewielkich krążkach o wadze ok. 10 dag.

==Radar==

Ocena: 7/10

+ fajnie wygląda
+ łagodny i miękki, nadaje się do zapiekanek i pizzy
+ odrobina snobizmu w każdej lodówce

- mało wyrazisty smak, łatwo się zapomina
- wysoka cena