No cześć. Kto siedzi na fajsbuku i zagląda w powiadomienia, już wie, że coś się zaczęło dziać.
I będzie. Reaktywuję FFE w postaci wideo - kanału na Youtube. Pisane blogi chyba już wymarły (czytacie jeszcze jakieś?), nastał czas wideo. A że od pewnego czasu zgłębiam wiedzę tajemną kręcenia film...ych...ików, to i taka właśnie forma (formuła) tego powrotu. Od dawna chciałem powrócić do tematu, ale zatęchła formuła bloga średnio mi pasowała.
Nie wiem z kolei czy wam przypadnie do gustu formuła jutubowego wideorecenzorstwa. Może się okazać, że nie. Trudno, ryzyk fizyk, a że z fizyki zawsze byłem słaby... najwyżej się nie uda. Niemniej jako, że film...ych...iki robię dla własnej frajdy, mam chęć popróbować nowej tematyki.
Nadal będę ciągnąć kanał Marcel Jeździ, bardziej skoncentrowany na podróżach, wycieczkach, poradnikach itp. Z kolei kanał a ffe będzie poświęcony recenzjom produktów spożywczych zakupionych w sklepach w Polsce i poza granicami. Mogą się też pojawić okazjonalne recenzje dań restauracyjnych lub ulicznych. Mam parę pomysłów, przygotowałem też odrębną wizualizację - nowe logo i system ocen.
Wszystkiego dowiecie się już po świętach ze wstępniaka, którego muszę jeszcze nagrać :)
Póki co na kanał wrzuciłem kilka materiałów archiwalnych, przepis na świetną kapustę z grzybami i recenzję czekolady ruby. Oglądajcie, lajkujcie, subskrybujcie!
Aha, no i link:
O tutaj klikać!
==Radar==
czwartek, 26 grudnia 2019
poniedziałek, 28 sierpnia 2017
poniedziałek, 26 czerwca 2017
poniedziałek, 19 czerwca 2017
piątek, 28 kwietnia 2017
Jak żyjecie???
Czeeeść!
Postanowiłem się przywitać. Ale hej, nie róbmy z tego afery, że FEE wraca, bo nie wraca.
Serio.
Po prostu... zdumiewa mnie to, że pięć lat od definitywnego zakończenia publikowania na tym blogu, wciąż dostaję powiadomienia, że ktoś skomentował, przeczytał i że blog żyje.
Serio. To żyje.
Niedawno postanowiłem się wam przypomnieć, podrzucając tu link do swojego kanału na YT. I naszła mnie myśl, że może napiszę wam też, co się u mnie przez te 5 lat działo. Bo może kogoś to ciekawi. Nie zdziwiłbym się, gdyby was to nie ciekawiło wcale, no ale. Parę osób wciąż trzyma FEE w swoich czytnikach RSS. Wiem, że nie usuwaliście go z lenistwa, nie ściemniajcie już.
A zatem. Co się działo?
Całkiem sporo. Ożeniłem się na przykład. I powiem wam, że to mi dobrze zrobiło, miało duży wpływ na zmianę złych nawyków. Miało też wpływ na to, że niektóre zajęcia porzuciłem, a inne, całkiem nowe, stały się dla mnie ważne.
Zamknąłem kilka swoich blogów. Jak tak policzę, to prowadziłem ich chyba z siedem. Teraz został mi jeszcze WAFP, świeży Łowca Androida oraz jeszcze świeższy kanał na YT Marcel Jeździ. Ten ostatni wiąże się z tym, że po trzydziestu paru latach jeżdżenia komunikacją publiczną i rowerem postanowiłem zrobić prawko. I zrobiłem. Za pierwszym podejściem. I wciągnąłem się w motoryzację. Szok, że kiedyś rozmowy o samochodach uznawałem za równie ciekawe co komentowanie meczów ligowych. I strasznie lubię jeździć samochodem: w dalsze i krótsze podróże. Machnąłem na przykład Włochy i Hiszpanię. Tego lata zrobię też Francję.
Tak, jakby ktoś nie zauważył, przekroczyłem czterdziestkę. Ale ciągle czuję się jak szczeniak, co się cieszy, gdy mu się uda kogoś polizać po ręce.
W sumie nie narzekam. Mam świetną żonę (stop: mówi się "cudowną żonę"), stałą pracę, parę pasji, którym poświęcam wolny czas. Czasami myślę o tych dawniejszych pasjach i wtedy czytam sobie kilka wpisów na FFE i komentarze pod nimi. Łezka się zakręci, uśmiechnę się z rozrzewnieniem. To był fajny blog. Nie zawsze udawało się zachować klasę, było parę głupich wpadek, ale ciągle wspominam ten czas miło. Był czymś nowym w polskim internecie, tak jak czymś nowym był mój blog WAFP, gdy startował 10 lat temu. Dziś sam jestem dziadkiem... Eee, a to co, jakieś przebicie w zwojach?
No dobra, a teraz wy. Co się działo u was? Napiszcie, kim jesteście po tych pięciu latach bez FEE.
Bardzo jestem tego ciekaw.
==Radar==
Postanowiłem się przywitać. Ale hej, nie róbmy z tego afery, że FEE wraca, bo nie wraca.
Serio.
Po prostu... zdumiewa mnie to, że pięć lat od definitywnego zakończenia publikowania na tym blogu, wciąż dostaję powiadomienia, że ktoś skomentował, przeczytał i że blog żyje.
Serio. To żyje.
Niedawno postanowiłem się wam przypomnieć, podrzucając tu link do swojego kanału na YT. I naszła mnie myśl, że może napiszę wam też, co się u mnie przez te 5 lat działo. Bo może kogoś to ciekawi. Nie zdziwiłbym się, gdyby was to nie ciekawiło wcale, no ale. Parę osób wciąż trzyma FEE w swoich czytnikach RSS. Wiem, że nie usuwaliście go z lenistwa, nie ściemniajcie już.
A zatem. Co się działo?
Całkiem sporo. Ożeniłem się na przykład. I powiem wam, że to mi dobrze zrobiło, miało duży wpływ na zmianę złych nawyków. Miało też wpływ na to, że niektóre zajęcia porzuciłem, a inne, całkiem nowe, stały się dla mnie ważne.
Zamknąłem kilka swoich blogów. Jak tak policzę, to prowadziłem ich chyba z siedem. Teraz został mi jeszcze WAFP, świeży Łowca Androida oraz jeszcze świeższy kanał na YT Marcel Jeździ. Ten ostatni wiąże się z tym, że po trzydziestu paru latach jeżdżenia komunikacją publiczną i rowerem postanowiłem zrobić prawko. I zrobiłem. Za pierwszym podejściem. I wciągnąłem się w motoryzację. Szok, że kiedyś rozmowy o samochodach uznawałem za równie ciekawe co komentowanie meczów ligowych. I strasznie lubię jeździć samochodem: w dalsze i krótsze podróże. Machnąłem na przykład Włochy i Hiszpanię. Tego lata zrobię też Francję.
Tak, jakby ktoś nie zauważył, przekroczyłem czterdziestkę. Ale ciągle czuję się jak szczeniak, co się cieszy, gdy mu się uda kogoś polizać po ręce.
W sumie nie narzekam. Mam świetną żonę (stop: mówi się "cudowną żonę"), stałą pracę, parę pasji, którym poświęcam wolny czas. Czasami myślę o tych dawniejszych pasjach i wtedy czytam sobie kilka wpisów na FFE i komentarze pod nimi. Łezka się zakręci, uśmiechnę się z rozrzewnieniem. To był fajny blog. Nie zawsze udawało się zachować klasę, było parę głupich wpadek, ale ciągle wspominam ten czas miło. Był czymś nowym w polskim internecie, tak jak czymś nowym był mój blog WAFP, gdy startował 10 lat temu. Dziś sam jestem dziadkiem... Eee, a to co, jakieś przebicie w zwojach?
No dobra, a teraz wy. Co się działo u was? Napiszcie, kim jesteście po tych pięciu latach bez FEE.
Bardzo jestem tego ciekaw.
==Radar==
poniedziałek, 24 kwietnia 2017
Marcel Jeździ - Radar w nowej roli!
Zapraszam do oglądania i polubienia. Tematyka inna niż na FFE, ale może się przydarzyć jakiś testing jedzenia, kto wie. Jeśli natomiast interesuje was motoryzacja, podróże i różne takie, to zapraszam. Na zachętę filmik powitalny, reszta na kanale.
Pozdro!
==Radar== (a właściwie Marcel)
https://www.youtube.com/channel/UCTRuWEBISg0EwMPk0_uCNpg/videos
piątek, 28 grudnia 2012
Tym razem naprawdę – to już jest koniec
Pewnie zastanawialiście się, dlaczego ostatnio na FFE nic
się nie dzieje. No cóż, tym razem to już naprawdę koniec. Zamykam blog. Próba
reaktywacji nie powiodła się, trzeba przyjąć tę prawdę na klatę i przyznać się do
porażki.
Powodów zaprzestania pisania tego bloga jest kilka.
Pierwszym i najważniejszym jest wyczerpanie mojego zainteresowania tą tematyką.
Po prostu przestała mnie kręcić. Innym, w miarę świeżym powodem, są wyniki
badań okresowych, które wykazały, że mam zbyt wysokie ciśnienie i muszę
zrezygnować z pewnych niedobrych przyzwyczajeń żywieniowych – na przykład
ograniczyć spożywanie soli, cukru czy alkoholu. Tak, was też kiedyś to czeka :)
Nie chcę się zagłębiać w inne czynniki, które sprawiły, że
FFE stał się dla mnie coraz bardziej ciążącą kulą u nogi. Niestety, pasja
czasem przemija i trzeba się z tą myślą pogodzić.
Zainteresowanych tematyką odsyłam do blogów prowadzonych
przez koleżanki i kolegów – linki znajdziecie z boku. Ponadto informuję, że
moje pozostałe blogi: Teraz Piwo! i WAFP! będą prowadzone w niezmienionym
trybie.
Dzięki za wszystkie lata razem, trzymajcie się!
==Radar==
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Najchętniej czytane posty (ostatnie 30 dni)
- Gigant w niepozornym słoiczku - pesto (producent Baresa, Włochy, dystrybutor Lidl)
- Dobry półprodukt – Żurek Krakus (producent Agros Nova)
- Tłuszczowi mówimy stanowcze „nie!” – Lay’s prosto z pieca, naturalne solone (producent Frito Lay Poland)
- Bonbony ze Śląska – Szkloki i Kopalnioki (producent Visa Bell)
- Pasta do wszystkiego – Ajvar (producent nieznany, Chorwacja; dystrybutor Lidl)
- Ser do zadań specjalnych – Mozzarella (producent S.M. Mlekovita)
- Koniec z anonimowością! – Ziemniaki Jelly (producent F.H. Bugaj, dystrybutor Tesco)
- Towarzyskie wino – Kadarka Bulgarian Semi Sweet Red Wine (producent Menada, Bułgaria)
- Herr Śmierdziel zaprasza – Harzer Käse (producent Prolactal, Niemcy, dystrybutor Lidl)
- Upadek legendy – Prince Polo Classic (producent Kraft Foods Polska/ Olza)
